Strona główna/Aktualności/Nasz wywiad działa/Wojciech Kiljańczyk: Musimy wykorzystać szanse

Wojciech Kiljańczyk: Musimy wykorzystać szanse

12.02.2024 Nasz wywiad działa

- Przed nami duże wyzwanie, bo środki europejskie adresowane dla naszego regionu są największe w historii - mówi Wojciech Kiljańczyk, nowy wiceprezydent Rybnika.

Wojciech Kiljańczyk nowy wiceprezydent Rybnika. Zdj. Michał Koczy

Podobno „działki”, którą Pan dostał - obszernej, trudnej i trochę niewdzięcznej, bo to m.in. pomoc społeczna, problemy mieszkaniowe, w urzędzie nikt nie chciał. Dlaczego się Pan zdecydował? 
Rozumiem, że to prowokacyjne sformułowanie (śmiech). Myślę, że nie do końca prawdziwe, natomiast rzeczywiście kwestie dotyczące polityki społecznej i spraw mieszkaniowych wiążą się z wyzwaniami i mnóstwem pracy. Nie boję się jej i nie będę jej unikał. Te aspekty wymagają uzbrojenia się w wiedzę i zrozumienia sytuacji, która spotkała naszych mieszkańców. Oczywiście są oficjalne procedury, których musimy w mieście przestrzegać, ale empatia, umiejętność wczucia się w sytuację drugiego człowieka, to coś, co zawsze było obecne w moim życiu.

Na opiekę społeczną w tym roku Rybnik wyda 160 mln zł, w zeszłym było o 20 mln mniej. Rybnickie społeczeństwo zubożało czy to kwestia inflacji?
Nie chcę wyciągać pochopnych wniosków, ale na pewno mamy do czynienia z kwestią waloryzacji cen i inflacji. Minimalne wynagrodzenie i planowane w urzędzie miasta i jednostkach miejskich podwyżki powodują też wzrost wydatków. Musimy przeciwdziałać spłaszczeniu wynagrodzeń. Część świadczeń w zakresie pomocy społecznej również ulega waloryzacji.

Sport, który obok polityki społecznej będzie należał też do Pana kompetencji, budzi w mieście emocje. Czy „0 złotych na sport” swego czasu było dobrym pomysłem?
Tamten pomysł został jednoznacznie oceniony przez radnych oraz społeczność lokalną. Należy pamiętać, że pojawił się on w momencie, gdy samorządy borykały się z sytuacją reformy podatkowej, pomniejszania struktury dochodów własnych miast. Wspólnym wysiłkiem prezydent i radni znaleźli środki, rezygnując z innych zadań. Budżet miasta nie jest rozciągliwy, mamy określoną sumę do rozdysponowania.

Kluby sportowe wyciągają tylko ręce po pieniądze z miasta czy jednak próbują pozyskać je z innych źródeł?
Jest wiele klubów, które rzeczywiście pozyskują pieniądze nie tylko z budżetu miasta, ale też z innych źródeł i tym działaczom, którzy w ten sposób funkcjonują, należy podziękować. Oni swoją codzienną, mozolną pracą sprawiają, że kluby mogą funkcjonować. Budżet miasta nie powinien być jedynym źródłem finansowania klubu.
Natomiast rekreacja i sport to takie elementy, które muszą bardzo mocno rozwijać się w miastach, dlatego że coraz więcej osób - gdy podejmuje decyzję odnośnie miejsca swojego zamieszkania - obok pracy, bierze też pod uwagę ofertę rekreacyjną, sportową, kulturalną. Takie elementy miastotwórcze są bardzo istotne szczególnie dla młodego pokolenia. W tym roku na sport Rybnik przeznaczy 5,5 mln zł, czyli więcej niż rok wcześniej. A zgodnie z uchwałą przyjętą jakiś czas temu przez radę miasta będziemy chcieli tę pulę zwiększać. Mam nadzieję, że po wyborach parlamentarnych z 15 października sytuacja samorządów się poprawi i uda się cofnąć negatywne dla finansów samorządowych reformy PiS. Jest wiele dziedzin życia, które wymagają zwiększonego finansowania. Decyzje na ten temat powinny zapadać w ramach jednostek samorządu terytorialnego.

Widziałem Pana z dziećmi na stadionie żużlowym. Speedway lubi Pan szczególnie?
Jeśli chodzi o widowisko, to na pewno tak. Lubię chodzić na mecze żużlowe, ale z dziećmi oglądamy też czasem mecze koszykarek, kibicowaliśmy też naszym piłkarkom w Kamieniu. Moje dzieci same też są zaangażowane sportowo. Starszy syn uczy się gry w tenisa, pływania i trenuje biegi OCR, młodszy także próbuje swoich sił w OCR. Regularnie bierzemy udział w zawodach biegowych organizowanych przez MOSiR. A do tego rower, piesze wędrówki…

Wojciech Kiljańczyk zanim został wiceprezydentem Rybnika, pełnił funkcję przewodniczącego Rady Miasta.

Nadzoruje Pan również wydział rozwoju. Priorytety na najbliższe lata?
Jako miasto musimy wykorzystać szanse związane ze środkami finansowymi przeznacznymi na wsparcie procesu sprawiedliwej transformacji. Jesteśmy na uprzywilejowanej pozycji w stosunku do innych województw. Stąd oprócz pieniędzy europejskich ze zwykłej perspektywy mamy możliwość budowania naszej przyszłości również w oparciu o zadania finansowane z tej puli. Musimy się zmierzyć z projektami przywracającymi do życia przestrzenie zdegradowane przez przemysł ciężki. Nie możemy przegapić tej szansy. Dobrym przykładem może być Zabytkowa Kopalnia „Ignacy”. Wymagało kilku lat bardzo poważnej pracy, planowania, pozyskiwania środków zewnętrznych, by w Ignacego tchnąć drugie życie. Oczywiście odbyło się to też dzięki niesłychanemu wsparciu byłych pracowników kopalni oraz społeczności lokalnej.

Mówiliśmy już o pieniądzach na transformację, a jak wykorzystamy inne fundusze?
Przed nami duże wyzwanie, bo mamy do czynienia z sytuacją, gdy środki europejskie zarezerwowane dla naszego regionu są najwyższe w historii. W związku z tym pojawiają się szanse na przebudowę pl. Armii Krajowej, który ma szansę z betonowego placu zamienić się w zieloną przestrzeń. Wiąże się to też z retencją wody oraz przygotowaniem miasta do zmian klimatycznych, w tym do ponownego wykorzystania zmagazynowanej wody. Musimy wykorzystać wszystkie możliwości i patrzeć 20-30 lat do przodu, a nie żyć tylko resentymentem w stosunku do przemysłu ciężkiego. On jest bardzo ważny, zbudował naszą tożsamość, ale musimy planować przyszłość i wskazywać alternatywy, również na rynku pracy. Stąd tak duży nacisk na szukanie specjalizacji dla miasta chociażby w oparciu o technologie wodorowe. Hasło ROW 2.0 nie jest pustym sloganem, a raczej realną opcją. Jednocześnie pracujemy nad koncepcją rozbudowy strefy biznesowej w okolicach biurowca K1. Mamy szansę, żeby centrum Rybnika miało swoją strefę biznesu i strefę usług publicznych.

Pracując na uczelni oraz spółce celowej Uniwersytetu Śląskiego, zajmował się Pan powoływaniem do życia spółek technologicznych, a w urzędzie nadzoruje Pan pracę trzech miejskich spółek, m.in. Centrum Zielonej Energii. Czy spółka złożyła już wniosek do NFOŚiGW o finansowanie budowy biogazowni?
Wniosek do NFOŚiGW został złożony w grudniu, czekamy na rozstrzygnięcie. W mieście jest kilka lokalizacji, które są brane pod uwagę, jeśli chodzi o nowoczesną infrastrukturę zdolną do utrzymania całego systemu zagospodarowania odpadów. Poprzez te inwestycje musimy się przygotować na to, by po pierwsze nie płacić kar za niespełnianie wytycznych w zakresie wskaźników odpadów segregowanych, po drugie - potrzebujemy tych inwestycji, by uniknąć drastycznych podwyżek cen za wywóz, a po trzecie - chcemy inwestować w technologie, które mają rozwiązać problem uciążliwości dla mieszkańców i środowiska. Wszyscy znamy problemy ze składowiskiem odpadów i sytuacjami odorowymi, dlatego musimy inwestować w nowoczesne technologie, które sprawdziły się w innych miastach. Tworzymy pewien całościowy plan na gospodarkę komunalną w mieście i musimy zastanowić się, w jaki sposób wykorzystać produkty, które powstaną w naszych nowoczesnych instalacjach - energię elektryczną, docelowo też wodór. To zaś łączy się ze zrównoważoną mobilnością miejską, autobusami zasilanymi wodorem. Technologie wodorowe będą również przedmiotem współpracy pomiędzy miastem a Politechniką Śląską.

W radzie miasta na stanowisku przewodniczącego zastąpił pana Krzysztof Szafraniec. Nie brakuje emocji wśród radnych po tym wyborze…
W samorządzie potrzeba rozwagi, spokoju i stabilności, a najważniejsze funkcje powinny pełnić osoby mające szacunek i wyróżniające się pracowitością oraz przygotowaniem merytorycznym. Objęcie tej ważnej funkcji na trzy miesiące przed wyborami wymagało odwagi. Radny Krzysztof Szafraniec jest doskonałym wyborem. To samorządowiec z krwi i kości. Emocje to jedno, a fachowość i potencjał do zapanowania nad tym, co się dzieje na sesjach, to drugie. Życzę powodzenia nowemu przewodniczącemu i służę pomocą.

Na trzy miesiące przed wyborami warto było podejmować takie decyzje? Teoretycznie mógłby Pan zostać wiceprezydentem po kwietniowych wyborach samorządowych.
Zdecydowały kwestie organizacyjne wewnątrz urzędu. Tak duży dział związany z polityką społeczną, sferą mieszkaniową, wydziałem rozwoju, centrum zrównoważonej gospodarki miejskiej nie może nie mieć „gospodarza” na dłuższą metę. Była potrzeba, by ktoś sprawował szczególny nadzór nad tymi elementami. Ważnymi z punktu widzenia zarządzania całym miastem. Jednocześnie nie ukrywam, że nowa rola pozwala mi zaangażować się w samorząd na 100 procent. Do tej pory praca zawodowa ograniczała moją obecność w samorządzie do godzin popołudniowych i weekendów. Teraz mogę skupić się na strategicznych elementach polityki miejskiej. Natomiast ilość otrzymywanej poczty i decyzji do podjęcia wskazują, że zastępca prezydenta w tych obszarach był potrzebny. W swojej pracy chciałbym wykorzystać kilkunastoletnią praktykę radnego i angażować koleżanki i kolegów z rady do bieżącej współpracy.

Z czego jest Pan szczególnie dumny w karierze byłego przewodniczącego rady miasta?
Z perspektywy całej kadencji od 2018 roku cieszy mnie to, że stabilnie przeszliśmy przez trudne okresy - reform podatkowych niszczących stabilność finansową samorządów, covidu, napięć społecznych, wojny w Ukrainie. Udało nam się zbudować mocną koalicję, która wspiera politykę miejską prezydenta. To jest istotne, bo możemy popatrzeć na sąsiedni Wodzisław, gdzie nie jest tak kolorowo i są duże tarcia między prezydentem i radą, a to nie jest dobre dla samorządu i mieszkańców. Oczywiste jest to, że pojawiają się różne pomysły, ale też różnice zdań między samymi radnymi, a także radnymi i prezydentem. Mamy jednak taką ekipę, która rozumie, że miasto to wielki organizm, który musi dobrze funkcjonować. Czasem trzeba schować indywidualne ambicje, zrezygnować ze swojej sprawy w budżecie, bo są ważniejsze potrzeby. Tę formę samorządności określam jako samorządność odpowiedzialną, a nie władztwo populistów i indywidualistów.

Spodziewa się Pan, że pojawi się nowe ugrupowanie w radzie miasta?
Zawsze dla samorządu jest dobrze, gdy dużo osób chce kandydować do rady miasta. Z perspektywy obywatelskiej to dobra sytuacja, gdy mieszkańcy mają większy wybór. Jedyne, czego się obawiam w kontekście nowych potencjalnych ugrupowań, to populizm. Osoby, które nie funkcjonują w samorządzie, niekoniecznie mają świadomość, jak jest zbudowany budżet miasta. Przecież nie ma rzeczy za darmo. Zawsze trzeba za wszystko zapłacić albo z pieniędzy podatników, albo w inny sposób. Zachęcam wszystkich, by startowali w wyborach do rady miasta, ale też proszę o odpowiedzialne wypowiedzi, by nie było potrzeby połykania własnego języka. Liczę na dalszą dobrą współpracę radnych Koalicji Obywatelskiej oraz ugrupowania samorządowego Wspólnie dla Rybnika. Przed nami ważne wyzwania i potężne pieniądze z Unii Europejskiej. Ważne, by samorządem zajmowali się fachowcy. Jeśli chodzi o samą decyzję wyborczą, to warto dawać szansę osobom, które są zaangażowane nie tylko w okresie kampanii wyborczej.

Rozmawiał Aleksander Król

Redaktor Naczelny
Aleksander Król
do góry