Nasza Kazia kochana!

09.11.2025 Kultura i rozrywka

Jej benefis nie mógł się odbyć w żadnym innym miejscu. W rybnickim Centrum Edukacji Regionalnej niemal z każdego kąta wyzierają jej rysunki, wykonane charakterystyczną kreską, której nie sposób pomylić z żadną inną. Tutaj wszyscy mówią o niej: „nasza kochana babcia Kazia”. Nieoceniona malarka, ilustratorka i piewczyni Śląska, Kazimiera Drewniok świętowała w gronie swoich bliskich, przyjaciół i znajomych. – Jestem bardzo zaskoczona, że przyszło aż tyle osób – mówiła skromnie 7 listopada, podczas benefisu „Miałam piękny dom”. 

Benefis Kazimiery Drewniok. Zdj. Wacław Troszka

Na pomysł benefisu wpadła Maria Stachowicz-Polak z Centrum Edukacji Regionalnej, dyrektorka szkoły podstawowej w Kłokocinie i nauczycielka edukacji regionalnej, która Kazimierę Drewniok zna od wielu już lat. Obie wielokrotnie ze sobą współpracowały, choćby przy podręczniku do edukacji regionalnej, którego bohaterką jest Kluska-Wandruska, wymyślona i narysowana przez Kazimierę Drewniok. Obie panie darzą się ogromnym szacunkiem i sympatią.

– Wspólnie z mężem Piotrem, chcieliśmy oddać hołd naszej Kazi kochanej, która tyle dobrego zrobiła dla naszego miasta, dla nauczycieli edukacji regionalnej oraz dla dzieci, które uczą się w rybnickich szkołach o tej naszej śląskiej ziemi. Chcemy jej podziękować za serce, jakie nam okazuje, za rysunki i wiersze i za ogromną życzliwość. Dlatego zebraliśmy ludzi, którzy ją podziwiają, cenią jej twórczość, dobroć i ogromne serce – mówi nam Maria Stachowicz-Polak, której Kazimiera Drewniok zawsze była bardzo bliska.

Maria Stachowicz-Polak, inicjatorka benefisu, który odbył się w ramach Tygodnia Śląskiego. Zdj. Wacław Troszka

– Kazia jest jak dobra przyjaciółka – od kiedy moja mama zmarła, zawsze mnie wspierała. W trudnych sytuacjach, kiedy nie wiedziałam, co zrobić i byłam trochę zabłąkana, ona zawsze dawała mi jakąś dobrą radę, zazwyczaj prostą, ale zawsze od serca, bo taka właśnie jest nasza Kazia. Dziękuję Ponbóczkowi, że spotkałam ją na swojej drodze – mówi Maria Stachowicz-Polak.

Sama nie jest rodowitą Ślązaczką, ale jak mówi Kazimiera Drewniok, jej serce bije dla tej ziemi: – Majka, to osoba spoza Śląska, która robi dla Śląska więcej niż niejeden rodowity Ślązak – ocenia pani Kazia. 

Podczas rozmowy z Moniką Sokołowską, bohaterka wieczoru opowiadała o swoich pierwszych rysunkach w książeczce do nabożeństwa, dzieciństwie i rodzinnym „Barteczkowcu” w Radlinie, muzyce, która ją otaczała, o cudownych wakacjach spędzanych u babci-emancypantki i ukochanej architekturze Ligoty Tworkowskiej. Artystka, która od wielu lat działa w Zespole Malarskim „Oblicza”, opowiadała też o szkicowaniu zabytków w terenie i malowaniu, w którym wciąż się zatraca.

– Kiedy maluję mam za dużo tych wszystkich mazaków i farb, ciaprom nimi wszędzie, ale plamy mi nie przeszkadzają, bo to jest przede wszystkim wielka radość – bez rysowania nie wyobrażam sobie życia – mówi artystka.

- Bez rysowania nie wyobrażam sobie życia – mówi artystka. Zdj. Wacław Troszka

Uczestnicy benefisu wysłuchali też anegdot o rowerowej przejażdżce małej Kazi z dziadkiem i spektaklu „Żywcem pogrzebana”, w którym przypadkowo odegrała znaczącą rolę. Jej syn Adam Drewniok, basista grupy Carrantuohill, opowiadał o muzyce Michaela Jarego i Zarah Leander, która zabrzmiała z gramofonu, w tle wyświetlano piękne zdjęcia bohaterki wieczoru, a wnuczki Magda i Ania wspominały swoje dzieciństwo u jej boku.

– Babcia oprócz tego, że rysuje wspaniałe obrazy i grafiki, ma też niesamowitą wyobraźnię. Najbardziej lubiłam, kiedy opowiadała mi bajki, które oczywiście na bieżąco wymyślała. Pamiętam też, jak będąc w domu wypoczynkowym, babcia koniecznie musiała coś namalować, ale nie miała kartki, więc zdjęła ze ściany obraz i z tyłu namalowała coś, co siedziało jej w głowie – wspominała wnuczka Magdalena Sierny.

Wnuczka Magda z wyjątkowym śpiewnikiem-albumem pióra babci Kazi. Zdj. Wacław Troszka

Druga wnuczka, Anna Drewniok, wokalistka i harfistka, wspominała swój ulubiony dzień tygodnia, w którym po szkole muzycznej szła nocować do babci. – Zawsze przed snem, prosiłam: „babcia, babcia, opowiadaj!” – mówiła Ania, wspominając też wychowawcze bajki babci Kazi, wspólne gotowanie i śpiewanie pieśniczek ze śpiewnika-albumu stworzonego przez Kazimierę Drewniok, która w „Piosenkach ligockiej Starzynki” spisała i zilustrowała dawne pieśniczki, śpiewane jeszcze przez jej babkę.

– Od kiedy potrafiłam mówić, babcia uczyła mnie ślonskich pieśniczek z tego albumu. Stanowią one ogromny skarb i dziedzictwo, które chciałabym zachować również jako wokalistka, dlatego wypuszczam je w świat: trzy pieśniczki znalazły się na mojej debiutanckiej „epce” – krótkim albumie muzycznym z utworami dotyczącymi snów, nocy i ciemności – mówiła Anna Drewniok.

– Grałam i śpiewałam z babcią i dla babci, od maleńkości – wspomina Ania Drewniok. Zdj. Wacław Troszka

Tego wieczoru Ania zaśpiewała babci i gościom swoją ukochaną kołysankę „Hej, sipi sipi rosiczka”, która również znalazła się na płytce podarowanej babci Kazi.

– Ostatnio znalazłam nagranie z czasów, kiedy miałam pięć lat i śpiewałam tę kołysankę na wystawie babci Kazi, w teatrze. Dziś historia zatacza koło – mówiła Ania.

Kazimierze Drewniok dedykowano też inny muzyczny prezent – nauczyciele edukacji regionalnej zaśpiewali dla niej własną piosenkę „Hej, Kazimiero!”, ze słowami: „(...) Z Rybnika po góry, po łąki i sady, jej łobrazy niosą radość i dobre rady. Bo jak Śląsk pokochosz, to chcesz go dać światu, tak robi Kazia, jak brat daruje bratu (...)”.

Kazia w młodości. Zdj. Wacław Troszka

Benefisantce dziękowali też uczniowie za nietuzinkowe lekcje, naczelny „Gazety Rybnickiej” za radość, jaką daje naszym czytelniczkom i czytelnikom, a senator Henryk Siedlaczek za...

- Dziękuję za to żeś jest! Za to, że malujesz nam ten świat swoimi przepięknymi kolorami, kolorami naszych starzików, dziadków i omów, łojców i matek, i nas współczesnych...

Benefis babci Kazi

49 zdjęć

7 listopada w ramach Tygodnia Śląskiego odbył się benefis Kazimiery Drewniok (88 l.), malarki i ilustratorki o charakterystycznej kresce, pasjonatki śląskiej tradycji, języka i architektury. W Centrum Edukacji Regionalnej w Kampusie zebrali się jej bliscy, przyjaciele i znajomi, którzy mieli okazję posłuchać jej wspomnień, zobaczyć piękne zdjęcia z jej młodości czy posłuchać muzyki, jaka rozbrzmiewała w jej rodzinnym „Barteczkowcu”.  Dedykowano jej też dwa muzyczne prezenty: utwór „Hej, Kazimiero!” zaśpiewali nauczyciele edukacji regionalnej, przekonując „(…) bo jak Śląsk pokochosz, to chcesz go dać światu, tak robi Kazia, jak brat daruje bratu”, a śląską kołysankę "Hej, sipi sipi rosiczka", jej wnuczka Ania, sięgając do starego albumu-śpiewnika „Piosenki ligockiej Starzynki”, stworzonego oczywiście przez babcię Kazię.  

{MAKRO:BANERY:INDEX:f}
Dziennikarz
Sabina Horzela-Piskula

Zobacz także

Zespół Malarski Oblicza świętuje 45. urodziny
Zespół Malarski Oblicza świętuje 45. urodziny

Zespół Malarski Oblicza świętuje 45. urodziny

Śląskie wesele w Kampusie
Śląskie wesele w Kampusie

Śląskie wesele w Kampusie

Rybnickie święta pani Kazi
Rybnickie święta pani Kazi

Rybnickie święta pani Kazi

Wiosna na talerzu, czyli rybnicka dietetyk radzi
Wiosna na talerzu, czyli rybnicka dietetyk radzi

Wiosna na talerzu, czyli rybnicka dietetyk radzi