Radosław Kasprzak - życie w biegu
Gruby, idziesz na bramkę! – słyszał często od kolegów. Lubił być bramkarzem, bo wolał stać między słupkami niż biegać. – A dziś nie jestem w stanie zliczyć biegów, w których wystartowałem. Medale i puchary, które zdobyłem w czasie 12-letniej biegowej kariery, wypełniają cały pokój – mówi z uśmiechem Radosław Kasprzak, biegacz, medalista mistrzostw Polski, trener i nauczyciel WF-u. – Piękno biegania polega na tym, że można się zrelaksować, włączyć muzykę, posłuchać podcastu i przez cały czas być aktywnym – przekonuje Rybniczanin.

Wiosna to dobra pora, ale zacząć można wszędzie i zawsze. – W Rybniku jest wiele miejsc do biegania, również lasów, w których przy takiej wiosennej słonecznej pogodzie naprawdę przyjemnie się biega. A to przecież aktywność dla każdego, również dla osób z nadwagą – mówi Radek. I wie, co mówi.
100 kg wspomnień
Skończył Budowlankę i nie wiedział, co dalej. Znał się na sporcie, ale ważył 100 kg. – Widzisz, jak wyglądam? – wypalił znajomemu, który zaproponował mu, by poszedł na AWF. – Masz 3 miesiące, spróbuj! – usłyszał. I spróbował. Trzy razy w tygodniu biegi, trzy dni na siłowni, do tego rower, basen i ostra dieta. Kiedy wybiegał z bloku na osiedlu koledzy obstawiali, jak szybko wróci. Wracał, ale coraz później.
– Było trudno, ale jak już sobie coś postanowię, to nie odpuszczam. Miałem cel i go osiągnąłem – w miesiąc schudłem 20 kg, w kolejnym dołożyłem dyszkę. Ważyłem ok. 70 kg kiedy zaliczyłem testy sprawnościowe na AWF – wspomina.
Biegał nadal, bardziej z przyzwyczajenia niż z fascynacji. Dopiero Bieg Barbórkowy zmienił wszystko. – Miałem dość dobry wynik, ale spodobała mi się sama atmosfera, rywalizacja i zaangażowanie biegaczy, no i medal za udział – wspomina z uśmiechem. To wtedy pomyślał, że bieganie może być dla niego. Kilkakrotnie wystartował w rybnickich biegach, również w Półmaratonie Księżycowym, bo szybko okazało się, że woli dłuższe dystanse – maratony, a później nawet 50 km ultramaratony.
– Kręciła mnie rywalizacja i możliwość porównania się z innymi, a w bieganiu jedynym wyznacznikiem jest czas – mówi.

Maratończyk z tytułem
Największy sukces przyszedł po 5 latach startów. Maraton Warszawski, podczas którego odbywają się Mistrzostwa Polski, był dopiero trzecim, w jakim Radek pobiegł – wcześniej był Wrocław – najcieplejszy maraton w Polsce i kryzys na 32 km. Kiedy biegł w Warszawie i w dobrej formie pokonał pamiętny 32 km, wiedział już, że będzie dobrze.
– Miałem pobiec na wynik w okolicach dwóch i pół godziny, co miało dać miejsce w pierwszej dziesiątce Polaków. Byłem skupiony na tym wyniku, nie na miejscu – wspomina.
Kiedy zbliżał się do mety, od trenera Macieja Ciepłaka usłyszał: „jesteś trzeci, musisz tylko to dociągnąć!”. Tak został brązowym medalistą Mistrzostw Polski w maratonie, a na pudle stanął obok swojego biegowego idola Artura Kozłowskiego. Dziś stara się być takim idolem dla innych. Razem z biegaczem Dawidem Maliną prowadzi klub Inżynieria Biegania, trenuje też grupy Aktywni Lyski i Jejkowice Biegają. Młodszych i starszych uczy, że prawdziwe efekty przynosi systematyczność.
– Biegać każdy może… To sport, który daje dużo radości. Oczywiście są różne motywacje – ktoś chce poprawić wynik, ktoś kondycję, a ktoś inny schudnąć lub po prostu oderwać się od codzienności. Dla mnie zawsze liczył się wynik, więc całe swoje życie podporządkowałem bieganiu – opowiada.
Rok temu postanowił zwolnić – wciąż można go spotkać biegnącego ulubioną trasą wzdłuż rybnickiego zalewu, ale zmienił priorytety. I dorzucił inne aktywności – siłownia, siatkówka, ciężary, bo jak mówi, jest uzależniony od ruchu. I od… szkoły.
Wuefista z powołania
– Po kilku lekcjach już wiedziałem, że właśnie to chcę robić w życiu – mówi Radosław Kasprzak, który trzy lata pracował w boguszowickiej SP nr 16, a od czterech jest wuefistą w Ekonomiku. – Nie wyobrażam sobie pracy w innym miejscu, czuję się tutaj jak w domu – dodaje.
I słuchając, z jakim entuzjazmem opowiada o lekcjach i pracy z młodzieżą, nie ma wątpliwości, że to odpowiedni człowiek w odpowiednim miejscu. – Staram się być na czasie, bo dziś dla uczniów ważne jest zainteresowanie ich światem. Jestem megaotwartą osobą, rozmawiam z nimi i wiem, że można ich zachęcić do ćwiczeń i sprawić, by traktowali WF poważnie – mówi wuefista i wychowawca klasy technik reklamy, którą przy okazji pozdrawia. W Ekonomiku wszyscy wiedzą o jego biegowej pasji.

– To sport, który dał mi znacznie więcej, niż zabrał – możliwości, o jakich nawet nie marzyłem, znajomości i przyjaźnie, które cenię sobie ponad wszystko – opowiada Rybniczanin.
A jego znajomi zastanawiają się, czy zawodowe bieganie Radka to już zamknięty rozdział. – Jeszcze nie spróbowałem triatlonu – odpowiada z uśmiechem Radosław Kasprzak, ale na pewno pojawi się na rybnickich biegach jako pilot samochodu prowadzącego biegaczy.

Zobacz także
Mateusz Mrówka znów wygrał rybnicki Półmaraton Księżycowy