Ania wróciła do Rybnika! Legendarny statek na Morzu Rybnickim!

26.04.2026 Stodoły

Legendarny statek Ania, który dekady temu pływał po Zalewie Rybnickim, wrócił do Rybnika! Wkrótce znów będzie woził mieszkańców.

Statek Ania wrócił do Rybnika. Zdj. A.Król

- Miałem 6 lat, gdy Ania została zabrana z Zalewu Rybnickiego. Na starych zdjęciach mamy ten piękny statek, jak pływał i woził mieszkańców. W ośrodku odbywały się festyny górnicze, to miejsce tętniło życiem. Potem wszystko się skończyło – mówi Martin, który przez kilka lat szukał Ani na akwenach w całej Polsce.

- To dwa lata ciężkiej, solidnej pracy, poszukiwań. W końcu myślałem o kupnie jakiejkolwiek jednostki pływającej. I znalazłem w Żywcu SP-45. Model wyprodukowany w Warszawskiej Stoczni Rzecznej w 1967 rok. Przecież Ania była z tego roku! Zbudowano ją w tej stoczni. To pewnie nasza Ania z Zalewu Rybnickiego – mówi Martin, który przy pomocy inwestora kupił statek i sprowadził go do Rybnika.

Model wyprodukowany w Warszawskiej Stoczni Rzecznej w 1967 rok

Przyznaje, że statek wygląda trochę inaczej niż na czarno-białych zdjęciach sprzed lat.

– Gdy sprzedano ją w Rybniku, poszła do remontu. Nadbudówki delikatnie się różnią. W dawnej Ani były półokrągłe. Nie było barierek, które pewnie dodano po to, by pasażerowie mogli bezpiecznie chodzić po pokładzie – mówi Martin. Ale ślad po napisie, który zachował się z tyłu statku uwiarygodnia pochodzenie statku: „Wójcice”. To jest wieś nad Jeziorem Nyskim.

A stara Ania została przecież sprzedana z Rybnika właśnie do Nysy. A stamtąd pewnie trafiła potem na Jezioro Żywieckie. – A teraz z Żywca wróciła do macierzystego portu – uśmiecha się Martin.

ślad po napisie, który zachował się z tyłu statku uwiarygodnia pochodzenie statku: „Wójcice”. To jest wieś nad Jeziorem Nyskim.

Gdy znalazł Anię, od razu postanowił ją kupić. Łatwo nie było, ale w końcu się udało!

- Zrobiliśmy sobie testowy rejs po Jeziorze Żywieckim, sprawdziliśmy jak to wszystko działa, jaki ma klimat. Półtora tygodnia później z pomocą inwestora statek sprowadziliśmy do Rybnika – mówi Martin, dodając, że przez 20 lat nikt nie potrafił sprowadzić Ani nad Zalew.

Teraz Anię czeka mały makeap. Oczywiście na burcie pojawi się napis „Ania”.

Kiedy statek Ania wypłynie na szerokie wody?

- Bardzo chcielibyśmy zdążyć na Dzień Dziecka. To byłby wspaniały prezent dla maluchów i nas dorosłych, którzy pamiętają stare dobre czasy, gdy Ośrodek przy Żaglach tętnił życiem – dodaje.

Redaktor Naczelny
Aleksander Król