Rybniczanki debatują na Babskim Combrze

07.03.2026 Miasto

Przed budynkiem biblioteki protestujący z trąbkami, transparentami, flagami i… modlitwą, a w środku kobiety rozmawiające o ważnych dla siebie sprawach. Za nami pierwszy dzień Babskiego Combru, debaty zorganizowanej przez Rybnicką Radę Kobiet i fundację Ogólnopolski Strajk Kobiet. 

Protest pod biblioteką. Zdj. (S)

Dźwięki trąbek, flagi i transparenty o ofiarach aborcji, piątym przykazaniu czy Adolfie Hitlerze. Była modlitwa za dzieci zagrożone aborcją i nagrania o tematyce pro-life, a pikietę antyaborcyjną przygotował śląski oddział Fundacji „Życie i Rodzina”, protestując przeciwko miejscu debaty oraz jej uczestniczkom, szczególnie ginekolożce Gizeli Jagielskiej, która pomaga w legalnej aborcji w sytuacjach zagrożenia życia lub zdrowia pacjentek, a do Rybnika przyjechała, by rozmawiać o menopauzie i endometriozie.

- Organizując „Babski Comber” nie wiedziałyśmy, że będzie aż tak trudno, ale my się nie boimy i będziemy rozmawiać o ważnych dla nas sprawach – mówiła podczas otwarcia Agnieszka Czerederecka, współorganizatorka debaty. – Robimy dobre rzeczy i nie podajemy się. Te tematy są dla nas bardzo ważne i mam nadzieję, że debata przyniesie uczestniczkom dużo pozytywów – dodaje Hanna Kustra, przewodnicząca Rybnickiej Rady Kobiet. 

– Uważam, że osoby prostujące powinny być tutaj z nami, by wysłuchać tego, co mamy do powiedzenia, a my powinniśmy wysłuchać ich. Nie musimy się zgadzać, nauczmy się pięknie różnić – mówił lekarz ginekolog Maciej Jędrzejko, znany też jako „Tata ginekolog”. To właśnie on mówił w bibliotece o trudnej sytuacji porodówek, które są zamykane, bo kobiety nie rodzą, więc ich ekonomiczne utrzymanie jest nieopłacalne. A nie rodzą – dzietność na Śląsku dramatycznie spada, w ostatnich 5 latach o 50% – bo się boją.

– Ewidentne tąpnięcie nastąpiło po wyroku Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji. Kobiety boją się i nie chcą rodzić w tym kraju. Z mojego gabinetu „zniknęły” kobiety w wieku 35+, które nie decydują się na dzieci, bo boją się, co się stanie, gdy okaże się, że ich dziecko będzie nieuleczalnie chore. I to jest lęk przed tym, że kobiety nie będą mogły podjąć decyzji, bo ktoś podejmie je za nie, a one będą musiały heroicznie realizować swoją, choć właściwie nieswoją, tylko jakąś państwową wizję Matki Polski. A tak nie można! Jesteśmy w XXI wieku i kobiety muszą mieć prawo do wyboru – mówił dr Maciej Jędrzejko, tłumacząc, że każdy dorosły człowiek powinien mieć możliwość podejmowania własnych decyzji.

– Tu przecież nie chodzi o to, żeby zmuszać do aborcji, ale nasze ciało, to nasza autonomia - mówił dr Maciej Jędrzejko. Zdj. (S)

– Tu przecież nie chodzi o to, żeby zmuszać kogoś do aborcji, ale nasze ciało, to nasza autonomia. Jestem człowiekiem środka, a moje podejście i myślenie jest kliniczne i nie zgadzam się na coś, co nie działa. Jeżeli badania naukowe jednoznacznie pokazują, że zakaz aborcji nie zmniejsza liczby aborcji, tylko ją zwiększa i zwiększa ilość przemocy wobec kobiet i dzieci, to znaczy, że ten zakaz jest zły. Boy-Żeleński twierdził, że paragraf, który nie ma potencjału czynienia dobra, ma potencjał czynienia zła – mówił lekarz. I dowodził, że dopóki nie zmieni się prawo, na takie, w którym kobieta będzie miała prawo decydowania o sobie i będzie czuła się bezpieczna, to nie będzie chciała rodzić dzieci. 

Lekarz przekonywał, że kobieta musi mieć prawo do procedury aborcji, tak jak organizacje pro-life mają prawo, by przekonywać kobiety, że istnieje inna droga. – Ale niech jej nie narzucają i nie wpływają na prawo – mówił. 

Rybniczanki debatują na Babskim Combrze. Zdj. (S)

W pierwszej części debaty wspomniano też o lekarzach z Pszczyny i wyroku w sprawie śmierci Izabeli, inicjatywie „My voice, my choice”, koniecznych działaniach, jakie powinni podejmować politycy choćby w kwestii wprowadzenia definicji zdrowia oraz o lekarzach, relacjach z pacjentami i lukach w systemie edukacji zdrowotnej. 

Jaka matka, taka córka

Uczestniczki debaty miały też okazję poznać opinie córek i matek-aktywistek, które zdecydowały się na udziały w głośnych protestach kobiet, również przeciw łamaniu praw człowieka i praworządności oraz o cenie, jaką przyszło im za to zapłacić. – Po prostu potrzebowałam mamy, która wysłuchałaby opowieści o mnie czy szkole – mówiła córka Klementyny Suchanow, aktywistki działającej w Ogólnopolskim Strajku Kobiet. – Była zszokowana krzykami na Nowogrodzkiej, mówiła, że nie wolno krzyczeć na ulicach – wspomina zachowanie nieletniej wówczas córki jej mama. Dziś obie przyznają, że te wspólnie doświadczenia wzmocniły ich wzajemną relację, choć dojmujący był strach matki o córkę i żal, że nie udało się jej odseparować dziecka od tego, co działo się wokół. 

– Myślę, że dziś jesteśmy silniejsze – mówiła Kaja Żarnowska dziś również działaczka. Zdj. (S)

O pogróżkach, jakie dostawały, donosach i hejcie, ale też o przyjaźniach i siostrzeństwie, mówiły również nauczycielka Marta Wosak i jej córka Kaja Żarnowska z Ogólnopolskiego Strajku Kobiet z Wałbrzycha.

– Moja mama jest dla mnie powodem do dumy. Zawsze stanę za nią murem! – mówiła Kaja Żarnowska.

Kopalnia wsparcia

Debata była też okazją do rozmowy o tym, jak reagować na przemoc i hejt i wspierać osoby ich doświadczające, o czym rozmawiały Agnieszka Czerederecka, Joanna Gzyra-Iskandar, adwokatka Anna Piotrowska i Hanna Kustra, a kanwą był film „Dom dobry”, po którym w Feminotece - fundacji pomagającej kobietom doświadczającym przemocy - rozdzwoniły się telefony.

– To chyba największy sukces Wojtka Smarzowskiego i aktorów i aktorek, którzy stali się trochę adwokatami tej ważnej sprawy. Film zastąpił kampanię społeczną, którą powinno zrobić państwo i pokazał, że bardzo ważne jest to, żeby dawać odwagę osobom, które doświadczają przemocy, które czują się bardzo osamotnione w tym doświadczeniu i wskazywać im, że są takie miejsca i osoby, do których warto się zwrócić oraz, że warto o siebie zawalczyć  - mówiła Joanna Gzyra-Iskandar.

Rozmawiano o rodzajach przemocy, która już dawno przestała być wyłącznie fizyczna, a adwokatka Anna Piotrowska podkreślała, że nie można rezygnować i się poddawać.

- Dowodem przemocy domowej może być nagranie z monitoringu, świadkowie, niebieska karta, może być obdukcja czy zdjęcie swojego ciała zrobione własnym telefonem. Tylko najważniejsze jest to żeby tego nie trzymać w szufladzie. Trzeba znaleźć w sobie tą odwagę, żeby wezwać policję i zażądać założenia niebieskiej karty czy skorzystać z dobrego rozwiązania, niedawno wprowadzonego: nakaz-zakaz, czyli z nakazu natychmiastowego opuszczenia domu i zakazu zbliżania się sprawcy do ofiary i członków rodziny. I tego zabrakło mi w filmie Smarzowskiego – mówiła adwokatka, która podkreślała, że ofiary przemocy, również mężczyźni, muszą znaleźć w sobie odwagę, tak jak znalazła ją bohaterka filmu, by zawalczyć o swoje. 

- Trzeba znaleźć w sobie tę odwagę - mówiła adwokatka Anna Piotrowska. Zdj. (S)

Pierwszy dzień debaty zakończyła rozmowa o tym, jakie działanie na kobiety ma menopauza i czym jest endometrioza, choroba, która dotyka milionów kobiet na całym świecie, a mimo to wciąż bywa bagatelizowana, późno diagnozowana i niezrozumiana. Jutro (8 marca) w bibliotece kolejne tematy do dyskusji. Tym razem mowa będzie o m.in. o sile Ślązaczek. Tutaj szczegóły

Rybniczanki debatują na Babskim Combrze

40 zdjęć

7 marca w bibliotece rozpoczęła się dwudniowa debata „Babski Comber” zorganizowana przez Rybnicką Radę Kobiet i fundację Ogólnopolski Strajk Kobiet. Przed budynkiem protestowali członkowie śląskiego oddziału fundacji „Życie i Rodzina”, a w środku uczestniczki i uczestnicy debatowali na temat różnych ważnych dla kobiet spraw. 

Dziennikarz
Sabina Horzela-Piskula

Zobacz także

Rybnicki Babski Comber, czyli o kobietach dla kobiet
Rybnicki Babski Comber, czyli o kobietach dla kobiet

Rybnicki Babski Comber, czyli o kobietach dla kobiet

Przemoc jest zjawiskiem demokratycznym
Przemoc jest zjawiskiem demokratycznym

Przemoc jest zjawiskiem demokratycznym