Rybnickie roboty w Chinach

08.11.2025 Edukacja

Gdyby wtedy wszystko poszło po jej myśli, dziś pewnie byłaby maturzystką jednego z katowickich ogólniaków. A tak buduje roboty, które rywalizują w zawodach w Polsce, Europie i na świecie. – Trafiłam do Tygla przez przypadek, ale dziś już bym się nie zamieniła – mówi Weronika Pala, która niedawno wróciła z Chin, gdzie wspólnie z grupą uczniów Zespołu Szkół Technicznych uczestniczyła w mistrzostwach świata robotów. – To największe tego typu zawody na świecie – dodaje Piotr Tokarz, dyrektor szkoły.

Ekipa Tygla w Chinach z chorążym reprezentacji Piotrem Tokarzem, dyrektorem placówki. Zdj. Arch. ZST

W Europie już wygrywali, chcieli więc sprawdzić się w zawodach rangi światowej, a w World Robot Challenge w Pekinie rywalizowało ponad 5000 uczestników z 42 krajów.

– Atmosfera przypominała olimpiadę – w czasie ceremonii otwarcia, nasz uczeń Szymon Kostelnik, w imieniu zawodników składał przysięgę o uczciwej rywalizacji – wspomina Piotr Tokarz, który był chorążym reprezentacji, a zawody odbywały się w hali, która była jedną z aren letnich igrzysk.

W imieniu zawodników Szymon składał przysięgę o uczciwej rywalizacji. Zdj. Materiały prasowe

Dzięki wsparciu firm (Neko Energia, INNPRO, Usługi Transportowe LAURA), miasta, rodziców i samej młodzieży, której część pracowała w czasie wakacji, do Chin poleciało 24 uczniów, m.in. mechatronicy, robotycy, automatycy i spedytorzy. W samych zawodach wystartowało 13 członków szkolnego koła Robotic Team.

Chińczycy trzymają się mocno

– Dla nas to była szkoła życia – podsumowuje Weronika, członkini koła, które działa w Tyglu od 15 lat, a swoje umiejętności w robotyce i programowaniu rozwija tu 30 uczniów w różnym wieku. W Pekinie ich roboty rywalizowały w 4 konkurencjach, podobnych do tych z „Robotic Tournament”, który rokrocznie odbywa się w Tyglu.

– Z 16 robotów do finałów zawodów w Pekinie wprowadziliśmy 6. 3 z nich zajęły piąte miejsca, w tym LineFollower skonstruowany indywidualnie przez Piotra Heliosa. Szymon Koch wygrał grupę eliminacyjną w MicroSumo, jednak odpadł w play-offach, w ćwierćfinałach zajmując miejsce 5.-8. Biorąc pod uwagę liczbę konstruktorów i robotów, to powód do dumy – podsumowuje Piotr Tokarz.

Robot Maksymiliana Musioła, Miłosza Luteckiego i Weroniki Pali, prowadził w ćwierćfinałach 1:0, ale przegrał 1:2.

– To dobry robot, który wielokrotnie wygrywał – mówi Weronika o robocie z lego, który rywalizował w konkurencji sumo.

Czwartoklasistka z klasy mechatronicznej woli jednak konstruować te nieco większe. – Z budowania większych robotów mam po prostu większy fan. Takiego właśnie robota zabiorę na grudniowe mistrzostwa Europy do Estonii – zapowiada Weronika, która podczas wyjazdu sprawdziła się też w roli organizatorki i tłumaczki, choć w Pekinie znajomość angielskiego nie była niestety powszechna. To jednak niejeden mankament chińskich zawodów.

– Problemy traktujemy jak cenne doświadczenie – mówi Weronika o wątpliwościach dotyczących pracy sędziów czy faworyzowania ekip z Chin i Tajlandii.

W Pekinie najlepiej zaprezentowały się roboty: (od lewej) Maksa, Miłosza i Weroniki oraz Piotra i Szymona. Zdj. ZST

Ściany pomagają

Wpływ na jakość, miała przede wszystkim ilość.

– U nas mamy 50-70 robotów w jednej konkurencji, tam było ich kilkaset. Skala jest więc nieporównywalna, podobnie, jak rozmach zawodów, za to poziom naszych uczniów podobny do zwycięzców z Chin – ocenia dyrektor Tygla, zwracając uwagę, że o wyniku często przesądzały niuanse. 

– Roboty spędziły podróż samolotem w luku bagażowym i po przyjeździe miały się dostosować do nowych warunków, ale kiedy uruchomiliśmy je na dzień przed zawodami, okazało się, że coś nie działa – opowiada Weronika o cennych doświadczeniach, jakie zdobyli, również na temat tego, jak roboty budują zawodnicy z Chin. 

– Z każdych zawodów coś dla siebie wyciągamy – patrzymy z kim przegraliśmy i jak mamy udoskonalić elementy, w których nasz robot zawiódł. Oczywiście boli nas to, że nie zdobyliśmy miejsca na podium, bo Pekin przerwał naszą passę zwycięstw – na każdych zawodach, na których ostatnio startowaliśmy, zajmowaliśmy chociaż jedno miejsce na podium. Dwa lata temu w Estonii też nie było nas w trójce. Teraz jedziemy tam z myślą, że jesteśmy dużo lepsi! – mówi Weronika.

To największe zawody robotów na świecie. Zdj. Arch. ZST

Chiński mur i japońskie sushi

W samym Pekinie spędzili tydzień, ale zwiedzili też Zjednoczone Emiraty Arabskie, Hongkong i Japonię. Nie obyło się bez przygód – odesłanego bagażu, spóźnienia pociągu słynącego z punktualności czy przymusowego zamknięcia w hotelu podczas przygotowań do chińskiego święta. 30-osobowa grupa rybniczan budziła sensację na Murze Chińskim, a problemem szczególnie dla wysokich uczniów były krótkie hotelowe łóżka.

– Do chińskiego metra wchodzi się jak do samolotu. Na bramce przed wejściem na peron sprawdzane są bagaże, czasem paszporty i otwarte butelki z napojami – opowiada Piotr Tokarz.

To właśnie w metrze młodzi ludzie dostali propozycję współpracy od właściciela firmy zajmującej się programowaniem, który z nimi podróżował. Zaskoczyły ich też niskie ceny w Chinach i taksówki klasy premium z fotelami sterowanymi pilotem.

– Najbardziej spodobało mi się Tokio. W Japonii było też smaczniej, bo zajadałam się sushi – opowiada Weronika. – A dla mnie atrakcyjniejszy był Pekin, w którym tak wiele jest do zobaczenia. Ujęła mnie też życzliwość Chińczyków, a Japonia zaskoczyła tempem życia i pojedynczymi stolikami w barach szybkiej obsługi – opowiada Piotr Tokarz, dyrektor szkoły.

Ekipa Tygla na Murze Chińskim. Zdj. Arch. ZST

Dziennikarz
Sabina Horzela-Piskula

Zobacz także

Roboty po raz 15. w Tyglu
Roboty po raz 15. w Tyglu

Roboty po raz 15. w Tyglu

W Tyglu jesteśmy wizjonerami
W Tyglu jesteśmy wizjonerami

W Tyglu jesteśmy wizjonerami

Roboty opanowały Śląsk. Czy opanują również edukację?
Roboty opanowały Śląsk. Czy opanują również edukację?

Roboty opanowały Śląsk. Czy opanują również edukację?

Roboty opanowały Tygiel
Roboty opanowały Tygiel

Roboty opanowały Tygiel

do góry