Jubilaci z ul. Orzechowej
Róża i Wilhelm Gabryszowie mieszkają przy ul. Orzechowej w zakątku dzielnicy Niedobczyce nazywanym Wroncką, blisko dzielnicy Niewiadom. 21 sierpnia obchodzili 60. rocznicę ślubu.

Wilhelm urodził się w Niewiadomiu, w nieistniejącym już familoku przy dzisiejszej ul. Sportowej. Miał dwa lata, gdy zmarł jego ojciec i 16 gdy stracił matkę. Wtedy przygarnął go nieżyjący już starszy brat Henryk, który mieszkał już w domu, który wybudował niedaleko domu rodzinnego Róży w Niedobczycach; tak się poznali. Oboje pochodzili z rodzin bardzo wielodzietnych. On miał ośmioro rodzeństwa, ona jedenaścioro. W dniu ślubu, który odbył się w kościele parafialnym w Niedobczycach, a cywilny w Urzędzie Gminy Niedobczyce, Róża miała 18 lat, a Wilhelm 23. Po ślubie małżonkowie mieszkali w domu rodzinnym Róży, ale 12 lat po ślubie wprowadzili się do wybudowanego po sąsiedzku swojego domu. Systemem gospodarczym, z pomocą braci z obu stron budowali go przez sześć lat. – Jak on wracał z nocki to jo już miała malta naszykowano – wspomina Róża produkcję własną popularnych „hasioków”, zastępujących cegłę i pustaki, które wytwarzało się z betonu i żużla na placu budowy.

Wilhelm po ukończeniu rzemieślniczej zawodówki pracował najpierw w wyuczonym zawodzie szklarza w zakładzie szklarskim na placu Wolności w centrum Rybnika, ale szybko przeniósł się na kopalnie Hoym w Niewiadomiu, a potem na znacznie młodszą kopalnię Borynia w Jastrzębiu-Zdroju, gdzie były wyższe zarobki. Jak wielu górników hodował gołębie. Podobnie, jak jego bracia, Wilhelm był akordeonistą samoukiem, na akordeonie guzikowym grał nie tylko na rodzinnych imprezach czy spotkaniach, ale także w domu dla swojej ukochanej żony. Róża pracowała jako kucharka w popularnej restauracji Renatka w Niewiadomiu, ale prowadziła też całkiem spore przydomowe gospodarstwo hodując m.in. krowy, świnie, barany, kozy i kury. Do dzisiaj wspomina, że zajmowanie się tymi zwierzętami sprawiało jej przyjemność. Małżonkowie doczekali się trzech córek. Pierworodna Grażyna, która już nie żyje, przyszła na świat w roku 1967. W 1971 urodziła się Izabela, a w 1979 najmłodsza Agnieszka. Po latach przyszła kolej na wnuki, których mają siedmioro, no a dzisiaj Róża i Wilhelm są również pradziadkami dla gromadki dziewięciorga prawnuków.
Z powodu licznego żywego inwentarza wakacyjne wyjazdy w pełnym składzie nie wchodziły w rachubę, więc na wakacje w okresie dzieciństwa córki wyjeżdżały głównie z mamą. Sytuacja zmieniła się gdy Wilhelm przeszedł na emeryturę, wtedy wreszcie zaczęli jeździć po świecie sami małżonkowie.

15 lat temu Wilhelm przeszedł udar i od tego czasu jego stan zdrowia zaczął się pogarszać, dlatego prezydent Rybnika Piotr Kuczera, który wczoraj odwiedził małżonków życzył jubilatom przede wszystkim zdrowia i spokoju.