Rajzuj z Majką po Rybniku!
Majka mieszka w Rybniku. Jest dociekliwa i lubi podróże – po naszymu to dociyrno wandruska. To właśnie ona jest przewodniczką czwartoklasistów po Rybniku i Górnym Śląsku. O bohaterce książki „Rajza z Majką” rozmawiamy z jej twórczynią, regionalistką Marią Stachowicz-Polak, dyrektorką Szkoły Podstawowej nr 19 w Kłokocinie i koordynatorką rybnickiego Centrum Edukacji Regionalnej.
.jpg?1789894968460)
Od 2016 roku rybniccy czwartoklasiści uczą się edukacji regionalnej - poznają miasto, Śląsk i ślonsko godka. Pomagała im w tym Kluska Wandruska, od września to ośmioletnia Majka. Skąd ta zmiana?
To znak czasu, co nie znaczy, że było mi łatwo rozstać się z Kluską Wandruską, bohaterką pierwszego zeszytu edukacyjnego, który stworzyłam wspólnie z Kazią Drewniok. Przeciwnie! Ale świat się zmienia, zmieniają się dzieci i ich sposób postrzegania tego, co je otacza. „Rajza z Majką” to książka nowoczesna i dostosowana do współczesnych młodych Rybniczan i wierzę, że kolejni uczniowie polubią Majkę, swoją nową przewodniczkę po mieście.
Jaka więc jest Majka?
Ciekawa wszystkiego, co ją otacza, zarówno tego, co bliskie, jak i dalekie. Chętnie słucha rodzinnych historii, opowiadanych przez jej rodziców czy dziadków. I uwielbia wędrówki, dlatego zaprasza czytelników do rajzowania z nią po Rybniku i regionie, poznawania miejsc i zabytków, legend i historii, ludzi i przyrody, tradycji i ślonskij godki. Oczywiście dzieci nie muszą iść za nią krok w krok, Majka ma ich inspirować do wypraw w nowe miejsca, do rozmów z bliskimi, do zbierania usłyszanych opowieści.

Chciałam żeby ta książka przekazywała wiedzę i pokazywała jak wykorzystać ją w praktyce, ale też by zachęcała dzieci do zadawania pytań i szukania odpowiedzi. I myślę, że to się udało – każdy rozdział rozpoczyna się od pytania, zawiera krótkie opowieści, przysłowia, rymowanki czy kreatywne zadania – z Majką można śpiewać, rysować i bawić się w dawne podwórkowe gry. Z Majką zajrzymy do familoka, na gruba i do rybnickich dzielnic, spotkamy znanych Rybniczan i śląskie straszki oraz dowiemy się jak to było za starego piyrwyj. Nie zabraknie też zielonego Górnego Śląska, określanego szmaragdem Europy. Majka jest dociyrno – robi dużo, a pewnie mogłaby jeszcze więcej, bo fantazji jej nie brakuje.
Kogoś mi przypomina…
(śmiech) Pomysłów na imię dla bohaterki książki było kilka: Helenka, Kalinka, Karolinka… Kiedy padła propozycja „a może po prostu Majka?”, nie chciałam nawet o tym słyszeć (autorka używa imienia Majka – przyp. red.), ale przekonywano mnie, że to dobry pomysł, więc ostatecznie uległam. Choć nie mam 8 lat i nie jestem urodzoną Rybniczanką, ta postać jest mi bliska. Opowiada o Rybniku i Śląsku moimi słowami oraz słowami Marioli Reclik i Małgorzaty Małek, dwóch wspaniałych nauczycielek edukacji regionalnej, współautorek tej książki, które potrafią cudownie przybliżać Rybnik, jego historię oraz śląską kulturę i tradycje. Naszą opowieść w nowoczesny sposób zilustrowała graficzka Bogna Brewczyk, redakcją całości zajęła się dyrektorka biblioteki Aleksandra Klich-Siewiorek, a Agnieszka Siedlaczek i Monika Kubisz z Wydziału Rozwoju UM Rybnika czuwały nad całym procesem powstawania książki – sprawami organizacyjnymi i ważnymi szczegółami, bez których ta rajza nie mogłaby się udać. W godce ślonskij pomógł nam nieoceniony Alojzy Zimończyk, a to ważna część książki, bo nasza Majka jest strażniczką ślonskij godki. Kiedyś usłyszała od starki, że godka to nasz skarb.
A skarbu trzeba pilnować, więc Majka zachęca dzieci, by usiadły na ryczce wele byfyja, pozortowały hasie, dały pozor na beboka i poszły na wiysiady… Jak uczyć współczesne dzieci godki?
W myśl zasady nic na siłę. Niektóre dzieci wynoszą godka z domu, inne nie -znam rodzeństwa, z których jedno godo, a drugie mówi. W naszej szkole w Kłokocinie wiszą tabliczki ze śląskimi zwrotami: „sam sie godo”, „jeżech stond”, „tu siedzom najszfarniejsze dziołchy”…, więc przemycamy godka również w taki zabawny sposób. Oczywiście można to robić na wiele sposobów – ucząc śląskich wierszyków, przysłów czy piosenek. W „Rajzie z Majką” podpowiadamy dzieciom jak uczyć się słówek, wykorzystując pojemnik z kolorowymi przegródkami: „do nauki”, „uczę się” i „umiem”. W książce przeczytamy, że ślonsko godka jest językiem serca i najważniejsze żeby dzieci po prostu poczuły ten język.

Pewnie pomaga im w tym też lekcja edukacji regionalnej, której rybniccy czwartoklasiści uczą się od 10 lat. Lubią ten przedmiot?
W naszej szkole dzieci są nim zachwycone, oczywiście również dzięki wspaniałej nauczycielce Ani Jaworskiej. Ale podobnie jest w innych placówkach, bo to szczególny przedmiot – tutaj nie ma suchych faktów, za to dzieci zwiedzają, kręcą filmiki, gotują, przebierają się, rywalizują w konkursach i realizują najróżniejsze projekty – ostatnio nasi uczniowie robili wywiady z mieszkańcami Kłokocina. Do ich dyspozycji jest też Centrum Edukacji Regionalnej w Kampusie – w ciągu półtora roku przewinęło się przez nie aż siedem tysięcy osób. Najwięcej oczywiście dzieci i młodzieży, dla których organizujemy najróżniejsze warsztaty, ale odbył się tam też m.in. benefis Kazi Drewniok, gotowaliśmy z Remigiuszem Rączką, zainscenizowaliśmy śląskie wesele, Adam Grzegorzek pokazywał swoje filmy o familokach, a dawni pracownicy wspominali Hutę Silesia.
Edukacja regionalna jest ważna, bo mówi o tożsamości, a żeby ją poczuć, dzieci muszą najpierw zmęczyć się wędrówką po Rybniku, doświadczyć tego, że są Rybniczanami, że są Ślązakami, poczuć że przynależą do tego miejsca.
Pochodzę z małej wioski i zawsze marzyłam o wielkim mieście. Chciałam poznać, co jest dalej, poza tą moją – kiedyś mieściną, teraz najcudowniejszą wioską – i zachłysnąć się tym wielkim światem. Dlatego doskonale rozumiem potrzebę młodych ludzi, którzy chcą iść dalej. I niech to robią, ale z Rybnikiem w sercu! Mam dziś dwie małe ojczyzny – moją ukochaną Wolę Nieszkowską, za którą zawsze tęsknię i Rybnik, do którego zawsze chcę wracać, bo choć nie jestem „pniokiem”, to bycia „krzokiem” nikt mi nie odmówi.
I nam, nauczycielom edukacji regionalnej, zależy właśnie na tym, żeby młodzi ludzie z tęsknotą wracali do swojej małej ojczyzny, żeby po latach mówili: to jest moje miasto, mój Rybnik, stąd pochodzi moja rodzina, tu mieszkają moi rodzice, tu żyli moi dziadkowie, tu są moje korzenie…

Aleksandra Klich, dyrektorka rybnickiej biblioteki, pisarka, menedżerka kultury, redaktorka „Rajzy z Majką”:
Gdy wróciłam po wielu latach do Rybnika, zaskoczyło mnie i zaimponowało mi, jak konsekwentnie dba się tu o tożsamość regionalną, o przywiązanie do Małej Ojczyzny w przekonaniu, że bez tego nie da się zbudować dobrego miejsca do życia. „Rajza z Majką” jest tego kolejnym dowodem. Dlatego bardzo się cieszę, że mogłam zostać jej redaktorką. Z autorkami i ilustratorką chciałyśmy stworzyć książkę, która wyzwala ciekawość, porusza wyobraźnię i odwołuje się do emocji. Pomysł na nią konsultowałyśmy z dziećmi, rodzicami i nauczycielami. „Majka” odrywa od smartfonu, bo jest od niego atrakcyjniejsza. Wiedza – o mieście, jego historii, języku śląskim – jest tu punktem wyjścia, ale najważniejsze są doświadczenie, przeżycie i doznanie.
To jest książka, która ma prowokować do wyjścia w miasto, rozejrzenia wokół, pogadania w języku śląskim, nawet jeśli znamy tylko kilka słów. To ostatnie jest bardzo ważne, bo książka ma dawać wolność: nie trzeba mówić perfekcyjnie po śląsku, żeby się posługiwać godką, a śląskość nie sprowadza się do podręcznikowych definicji, jest sumą emocji, wspomnień, wartości naszych przodków i nas samych. Śląski to nasz język serca, nasze życie, dlatego cisnymy na kole, oglondomy gruba, odkrywomy zielony Ślonsk. Po naszymu.
Książka powstała w ramach projektu „Rybnik – w kierunku zielonej przyszłości”, współfinansowanego przez Unię Europejską w ramach programu Fundusze Europejskie dla Śląskiego 2021-2027 (Fundusz na rzecz Sprawiedliwej Transformacji), dla Priorytetu: FESL.10.24-Fundusze Europejskie na transformację, dla Działania: FESL.10.24 Włączenie społeczne – wzmocnienie procesu sprawiedliwej transformacji.
Zobacz także
Rybnik stolicą śląskiej edukacji regionalnej? Przed nami konferencja w CER i Tydzień Śląski