Marek Szołtysek: Ryba w herbie i inne zwierzęta

14.06.2026 Jeżech z Rybnika

Nie da się rozstrzygnąć, czy rybnicki herb z rybą powstał w XIII wieku czy później, ale ważniejsze jest, że pewnie już w X wieku na naszych ziemiach masowo hodowano w stawach ryby, które dały miejscowości nazwę, a później rybę do herbu. Ta ryba daje Rybnikowi zacną pozycję w elitarnej kulturze nawiązującej do zwierząt. A to dawne zjawisko, sięga od starożytnego Ezopa po dzisiejsze kreskówki w typie Myszki Miki.

W rybnickim herbie mamy rybę, a siostra Racława miała jeża – i obie historie mają średniowieczny rodowód. Zestawienie dawnej ryciny i witrażu z Urzędu Miasta Rybnika

Kiedy w XII i XIII wieku w Rybniku budowano zamek i pierwszy kościół na górce, a hodowane w stawach ryby stały się powszechnie znanym wyróżnikiem naszego miasta, to odniesienia kultury europejskiej do zwierząt przeżywały już swój rozkwit.

Przykładowo na terenie dzisiejszej Belgii powstają bajki zwierzęce z wilkiem Ysengrimusem, we Francji furorę robi lis Reinardus, na ziemiach hiszpańskich powstaje pieśń o wskrzeszenia osła, zaś we Włoszech św. Franciszek rozmawia z ptakami. Owszem, z punktu widzenia średniowiecznego bogactwa zachodnioeuropejskiej „kultury zwierzęcej” nasza rybnicka ryba wygląda dość skromnie, choć dodatkowo możemy się pochwalić herbowym kogutem z Kłokocina, koniem z Popielowa albo barankiem z Orzepowic. Dodatkowo w śląskich bajkach utopek rozmawia z rybami, a połednica ma psy. Mamy też śląskie dzieło literackie z XIV wieku – „Żywot św. Jadwigi”, gdzie niejaki Mikołaj Pruzia zapisał historię dwóch zwierzaków – jeża i przepiórki.

Najpierw JEŻ: Gdy księżna Jadwiga zamieszkała na starość w klasztorze cysterskim w Trzebnicy, zajmowała się kształceniem mniszek. Kiedyś rozmawiając z młodą zakonnicą Racławą, zauważyła coś ruszającego się w rękawie jej habitu. Okazało się, że Racława podczas spaceru znalazła małego jeża. Jadwiga kazała go odnieść, ale nie z powodu walki o wolność zwierząt. Chodziło o to, by Racława skupiła się na edukacji, a nie na zabawianiu zwierzaka.

A teraz o PRZEPIÓRCE: Także w Trzebnicy zakonnica Krystyna dokarmiała napotykaną w ogrodzie przepiórkę, z którą się zaprzyjaźniła. Ptak pozwalał brać się na ręce i z tej atrakcji skorzystała inna zakonnica Agata, której przytulania i głaskania ptak nie przeżył. Wówczas – jak czytamy w kronice – św. Jadwiga miała dokonać wskrzeszenia tej przepiórki. Współczesny czytelnik może się zapytać o sens tej legendy. Chodzi prawdopodobnie o to, by wyrazić starania Jadwigi o trzebnickie zakonnice. Nie chciała z jednej strony, by siostra Krystyna smuciła się utratą przepiórki, ale również chciała uniknąć konfliktu między zakonnicami, zwłaszcza między Krystyną, miłośniczką przepiórek, a Agatą, która niechcący doprowadziła do śmierci ptaka.

Oto dawne dzieje. I jeszcze na koniec, à propos ptaków, kilka dni temu spacerując po centrum Rybnika, zauważyłem kormorany na drzewach przy Nacynie. Dobrze, że nie dają się pogłaskać!

Publicysta
Marek Szołtysek

Zobacz także

Marek Szołtysek. Ślązoki u piekarza
Marek Szołtysek. Ślązoki u piekarza

Marek Szołtysek. Ślązoki u piekarza

Marek Szołtysek: Leczenie przez golenie
Marek Szołtysek: Leczenie przez golenie

Marek Szołtysek: Leczenie przez golenie

Marek Szołtysek: Kamele, elefanty i yjzele
Marek Szołtysek: Kamele, elefanty i yjzele

Marek Szołtysek: Kamele, elefanty i yjzele