Kolejny atak psów w dzielnicy Kamień. Ucierpiała alpaka z „Zagrody 3 siostry”

11.09.2025 Kamień

Przedwczoraj doszło do kolejnego ataku psów w typie amstaffa w dzielnicy Kamień. Jak poinformowała Fundacja Pet Patrol Rybnik, tym razem pogryziona została alpaka z Zagrody 3 siostry. To już kolejny incydent w tej okolicy – w kwietniu zwierzęta wtargnęły na teren Zagrody i zagryzły gąsiora, a pod koniec sierpnia zaatakowały spacerującego psa i jego właścicielkę w pobliżu ul. Jodłowej.

Zdarzenie miało miejsce 9 września. Właścicielka zagrody usłyszała hałas na wybiegu, a chwilę później zobaczyła psa wybiegającego z posesji i ranną alpakę. Telefonicznie zgłosiła sprawę policji, jednak według jej relacji dyżurny poinformował, że „i tak nic z tego nie będzie”, ponieważ nie była świadkiem samego momentu ataku i zasugerował, aby takie incydenty zgłaszać osobiście w komisariacie. Obecnie w systemie policji nie figuruje żadne zgłoszenie dotyczące tego zdarzenia.

Psy rasy amstaff zaatakowały alpakę z Zagrody 3 siostry. Zdj. Facebook fundacji Pet Patrol Rybnik

W tej okolicy już wcześniej dochodziło do podobnych incydentów. Pod koniec sierpnia amstaffy zaatakowały spacerującego na smyczy psa oraz jego właścicielkę. W trakcie szarpaniny ugryziona została także wolontariuszka fundacji, która próbowała pomóc. Cała sytuacja rozegrała się przy ulicy Jodłowej, w bezpośrednim sąsiedztwie ośrodka MOSiR, gdzie w tym samym czasie odbywała się coroczna wystawa psów rasowych. Po tym zdarzeniu właściciel agresywnych psów został ukarany mandatem.

Od dłuższego czasu psy są widywane poza posesją bez nadzoru właściciela. Zdj. Facebook fundacji Pet Patrol Rybnik

Pet Patrol zwraca uwagę, że psy były wielokrotnie widywane poza posesją, a ataki stwarzają realne zagrożenie nie tylko dla zwierząt, ale również dla ludzi.

– Pytamy wprost: czy organy ścigania czekają na to, aż ofiarą stanie się człowiek? Dziecko, które codziennie trenuje na MOSiR-ze w okolicach tej posesji skąd uciekają psy? Bo pogryzione zwierzęta już są. Pogryziony człowiek już był. Co jeszcze musi się wydarzyć? – napisali przedstawiciele fundacji na swoim profilu społecznościowym.

Zdaniem fundacji sytuacja wymaga zdecydowanej reakcji służb. Psy powinny zostać odebrane właścicielowi i trafić pod opiekę osób, które zapewnią im odpowiednie warunki. Ich zachowanie – jak dodają wolontariusze – powinien ocenić doświadczony behawiorysta.

– Odebranie tych psów byłoby dobre zarówno dla ludzi, jak i dla samych zwierząt. Patrząc realistycznie, kolejne ucieczki mogą skończyć się tragicznie – może zostać ranny człowiek, nie daj Boże dziecko, a zwierzęta w konsekwencji stracą życie. Teraz wciąż mają szansę: po odebraniu i ocenie przez behawiorystę mogą trafić pod opiekę doświadczonych osób, które zapewnią im bezpieczeństwo i odpowiedzialną opiekę. Wtedy psy będą mogły żyć spokojnie, a jednocześnie nie będą stwarzać zagrożenia dla innych. Gdyby jednak nic się nie zmieniło, konsekwencje mogą być dramatyczne – podsumowuje Izabela Kozieł, prezes fundacji Pet Patrol Rybnik.

 

dziennikarz
Dominika Rauk