Strona główna/Gazeta Rybnicka/Dzielnice Rybnika/Gotartowice/Jerzy Lazar od pół wieku świętuje Barbórkę

Jerzy Lazar od pół wieku świętuje Barbórkę

04.12.2023 Miasto

- Na kopalni wszyscy wiedzieli, że działam w ratownictwie, dlatego, jak ktoś podczas gwarków się przewrócił, to nie dzwonili po pogotowie, tylko wołali mnie - wspomina z uśmiechem Jerzy Lazar, miejski radny, wieloletni ratownik WOPR i emerytowany górnik kopalni Chwałowice, który Barbórki świętuje od ponad pół wieku.

Jerzy Lazar od pół wieku świętuje Barbórki.

Z chwałowicką kopalnią rodzina Jerzego Lazara związana jest od kilku pokoleń.

- Jeden z dziadków przepracował na kopalni 50 lat, był przewodniczącym związku. Wówczas działał tylko jeden związek zawodowy. Alojzy Lazar wprowadził pierwszą kasę zapomogową. Tego jeszcze nigdzie nie było. Dziadek wspomagał najbiedniejszych górników. Walczył też we wszystkich trzech powstaniach, podobnie jak moja babcia ze strony mamy uczestniczyła we wszystkich powstaniach jako sanitariusza - była oddziałową w szpitalu i miała dojście do lekarstw i opatrunków. Marta Malcher była matką późniejszego generała Jerzego Malchera, który był kurierem Szarych Szeregów - wspomina z dumą Jerzy Lazar.

On sam rozpoczął pracę w kopalni Chwałowice w czerwcu 1969 roku.

- Na początku pracowałem w wydziale elektrycznym na dole jako młodszy elektryk - wspomina Jerzy Lazar.

Górnik na basenie Ruda

W 1974 roku górnik - elektryk rozpoczął dodatkową pracę na kąpielisku Ruda.

- Kopalnia Chwałowice pozbywała się wówczas kąpieliska Ruda, ale musiała zapewnić obsadę ratowniczą. Ja się zgłosiłem, że mogę pracować na kopalni na nocki, a przez dzień pilnować kąpiących się tam mieszkańców. I tak prowadziłem „obsadę ratowniczą” na Rudzie w 1974, 75, 76 roku - wspomina Lazar, który godził pracę na dole w kopalni z pracą ratownika WOPR.

- Gdy było ciężko w upalne dni, to czasem brałem urlop - wspomina Lazar.

Wiceprezes rejonowego WOPR

W 1976 roku trafił do zarządu rejonowego WOPR, którego był wiceprezesem aż do października zeszłego roku.

- Z kopalni odszedłem w 1995 roku. Do 1997 roku, do akcji powodziowej w ratownictwie pracowałem na umowę zlecenie, natomiast w 1998 prezydent Rybnika Adam Fudali powołał mnie na kierownika kąpielisk w Rybniku, pływalni krytej, pawilonu dżudo i obrony cywilnej w MOSiR - wspomina Lazar.

Instruktor elektryków

Jako instruktor w zasadniczej szkole górniczej szkolił elektryków. - Moim uczniem był m.in. wicedyrektor muzeum Bogdan Kloch, który lata temu pracował na dole w kopalni - wspomina Lazar.
Dziś z uśmiechem wspomina pierwsze gwarki.

-  Jak ktoś trochę upił piwa z kufla, od razu mu dolewali. Na kopalni wszyscy wiedzieli, że działam w ratownictwie, dlatego, jak ktoś podczas gwarków się przewrócił, to nie dzwonili po pogotowie, tylko wołali mnie - wspomina z uśmiechem Jerzy Lazar.

Redaktor Naczelny
Aleksander Król
do góry