Aleksandra Klich: "Wierzę w siłę rozmowy"

11.06.2026 Nasz wywiad działa

– Wyobraża pan sobie, ile trzeba mieć w sobie siły, odporności, uporu, żeby wybudować coś na wodzie? Na stawach? A nasi przodkowie to robili. My też damy radę przejść przez wyzwania transformacyjne, w stronę zielonej przyszłości Rybnika – mówi Aleksandra Klich, menedżerka kultury, dyrektorka rybnickiej biblioteki.

Wierzę w siłę rozmowyDobiega końca realizacja współfinansowanego przez Unię Europejską projektu „Rybnik – w kierunku zielonej przyszłości”, w którym aktywnie uczestniczyła biblioteka miejska. Dwa lata temu, przy okazji jego startu, prezydent Kuczera wraził nadzieję, że uda się stworzyć „plan jazdy” – byśmy jako Rybniczanie mieli pewność, że w kolejnych dekadach rozwój naszego miasta nie zostanie zatrzymany. Udało się?
Te dwa lata to początek długiego procesu. Choćbyśmy nie wiem jak zaklinali rzeczywistość, zmienia się klimat, a technologia zmienia nasze życia. Codziennie w internecie trwa wojna hybrydowa wywołana przez Rosję, ludzie migrują. I jesteśmy coraz bardziej spolaryzowani. I coraz bardziej emocjonalni.
Musimy stać się odporni na wiele rzeczy, a projekt „Rybnik – w stronę zielonej przyszłości” służy wzmacnianiu tej odporności. Rzecz w tym, żebyśmy bez względu na to, co się dzieje, zachowali spokój, rozsądek, poczucie, że wiemy, co robić. Żebyśmy nie ulegali panice, spiskowym teoriom czy manipulacjom. Żebyśmy nie dali się podzielić i potrafili chronić siebie oraz nasze dzieci przed problemami psychicznymi, uzależnieniami. Tego się nie da zrobić w pojedynkę. Odporność buduje się przez łączenie: spotkania, współpracę. To jest równie ważne jak budowa dróg czy kanalizacji. By udało się zbudować tę społeczną i indywidualną odporność, musimy uświadomić sobie, kim jesteśmy: pewnymi siebie, wartościowymi ludźmi z bogatą kulturą i wiedzą. Nasza tradycja – zarówno śląska, jak ta, którą przynieśli ze sobą tutaj przybysze z różnych stron – daje nam różne narzędzia.
Nasi przodkowie przechodzili przez różne kryzysy, dramatyczne wstrząsy i dali radę. My też damy. Jestem tego pewna, widząc, jak Rybniczanie i Rybniczanki reagują w trudnych sytuacjach, jak potrafią się zorganizować, jak nie dają się ponieść emocjom, podzielić. Robią to, co ważne. Efektem są dobre szkoły, instytucje kultury, wspólnoty aktywistyczne, nowe firmy, również technologiczne.

Czy dziś wiemy, jak rozmawiać z górnikami, których kopalnie będą zamykane, o tym, że transformacja jest nieunikniona? Jak ich uspokoić? Jak pomóc?
Ostatnio spędziłam kilka godzin w pociągu do Warszawy z trójką młodych górników. Mądrzy, racjonalni ludzie. Jechali na protest przeciwko zamykaniu kopalń, bo, jak mówili, chcą wiedzieć, co będzie dalej. Wiedzą, że ich dzieci nie będą pracować na grubie, więc zadbali o ich wykształcenie. Ale nie wiedzą, gdzie znajdą pracę. Chcą, żeby traktować ich pytania serio: rozmawiać z nimi, tworzyć i pokazywać plany, wytłumaczyć, a nie tylko oceniać i mówić, że są roszczeniowi. Słuchanie ludzi i wspólne dochodzenie do rozwiązań to jedyny sposób na uniknięcie kryzysów; jestem o tym przekonana. Chciałby pan, żeby ktoś decydował o pana życiu, nie oglądając się na pana? Ja nie. I górnicy też nie chcą. Ja wierzę w siłę rozmowy. Dobrze było, żeby politycy też to w końcu zrozumieli.

Przy bibliotece w ramach projektu powstało Archiwum Pamięci Rybniczanek i Rybniczan. Jaka nauka płynie z opowieści Rybniczan, dawnych pracowników Huty Silesia, Ryfamy, Elektrowni czy kopalni Rymer?
Jest ich wiele, ale powiem o trzech. Po pierwsze, poczucie zakorzenienia, związania z miejscem, w którym się żyje i które jest ważne. W świecie, w którym wszystko płynie i ludzie ciągle się przemieszczają, to duża wartość. Po drugie, odpowiedzialność za miejsce pracy i poczucie zobowiązania wobec niego. Po trzecie, ciekawość świata, otwarcie na nowe rzeczy.

W tym archiwum jest jakaś Pani ulubiona opowieść albo największe zaskoczenie?
Opowieść pana Józefa Kolarczyka, pracownika elektrowni, który poświęcił życie na badanie historii Rybnika, szczególnie wątki dotyczące Zalewu Rybnickiego. Jakoś niezwykle pobudza moją wyobraźnię myśl, że Rybnik nie miał kiedyś tego, jak mówimy, Morza. Stworzono je, zalewając czyjeś domy, całe wioski. I tam, w tych wodach jest czyjeś życie, czyjaś historia. Połączyło mi się to ze słowem „Rybnik”, miastem wybudowanym na stawach. Wyobraża pan sobie, ile trzeba mieć w sobie siły, odporności, uporu, żeby wybudować coś na wodzie? Nasi przodkowie to byli naprawdę twardzi ludzie.
Musiałabym zresztą wymienić wszystkie opowieści z www.archiwumrybnik.pl. Monika Glosowitz i Agnieszka Lniak, pracowniczki naukowe Uniwersytetu Śląskiego, wykonały gigantyczną robotę, nagrywając historie prawie ze wszystkich dzielnic Rybnika. I jestem pewna, że choć projekt się kończy, to będziemy to robić dalej w Bibliotece. Tym bardziej że w ramach projektu powstało
na ul. Szafranka profesjonalne studio nagrań.

Podczas jednego ze spotkań organizowanych w ramach projektu mówiono, że to kobiety mogą odegrać szczególna rolę w transformacji naszego regionu. Dlaczego?
Bardzo chciałabym tu uniknąć generalizowania i łatwego dzielenia ludzi na kobiety oraz mężczyzn. Mogę mówić o tym, jakie kobiety widzę na co dzień: twarde i delikatne jednocześnie, empatyczne, ale też mocno zaangażowane w budowanie różnych wspólnot. Kobiety, które znam, są aktywistkami, świetnie budują projekty, są otwarte na zmiany, dużo czytają, rozmawiają. Bez wahania biorą na siebie rolę liderek. Mają energię, która bez wątpienia pomaga w transformacji.

Zabawa „Jak segregować śmieci” to pierwszy krok do zmiany świata na lepszy. Zdj. Anna Paszenda-Gorol

Projekt i archiwum wywołały swego rodzaju renesans dzielnic: Ochojec czy Paruszowiec zbierają opowieści o swoich małych ojczyznach, mieszkańcy chcą się spotykać w Niedobczycach, Chwałęcicach. Dziś bardziej chcemy czuć się skądś?
Absolutnie tak. Mała ojczyzna to dom, a dom to doświadczenie bezpieczeństwa, kotwicy, nawet jeśli wokół szaleją burze. To jest ocalenie. Odkrywamy też rzeczy, które były ważne dla naszych przodków: pielęgnowanie przyjaźni, wartość, którą jest rodzina, szacunek dla przyrody, niemarnowanie jedzenia, wytrwałość. I robienie różnych rzeczy razem: kiedyś to było szkubanie pierza, dziś to rozmawianie, wspólne projekty, dbanie o wspólny kawałek świata, swoją ulicę, dzielnicę. Ochojec z projektem „Bojanie o Ochojcu” oraz Paruszowiec z „Pamięcią w obrazach i słowach” to rzeczywiście niezwykła rzecz, bo wynikająca z autentycznej potrzeby mieszkanek i mieszkańców chcących zachować tożsamość miejsca, w którym żyją.
Bardzo się też cieszę, że w ramach projektu powstał nowy podręcznik do edukacji regionalnej „Rajza z Majką” Marii Stachowicz-Polak, rybnickiej regionalistki i nauczycielki, ze wspaniałymi ilustracjami Bogny Brewczyk.

Na Chabrowej pojawił się baner: „Tu powstaje dla Ciebie nowa biblioteka”. Mieszkańcy osiedla będą utożsamiać się z tym miejscem?
Zrobimy wszystko, by tak było. Bardzo ważny jest zwrot: „dla Ciebie”. Chcemy, żeby to było miejsce, w którym nie tylko będzie można wypożyczać książki, ale w którym będzie można się w spokoju pouczyć, spotkać się, zobaczyć wystawę, wziąć udział w warsztatach. Szefową będzie znana doskonale czytelnikom i czytelniczkom Ola Reguła-Bryl, dotychczasowa kierowniczka filii na ul. Orzepowickiej, wulkan energii i kompetencji.

W czerwcu w Rybniku będziemy gościć prezydenta Kwaśniewskiego. Opowie o tym, co dzieje się dziś na świecie?
Na pewno. Rozmowę poprowadzi Aleksander Kaczorowski, wybitny publicysta, ekspert od Europy Środkowo-Wschodniej, autor wywiadu rzeki z prezydentem, ale też biograf, laureat Górnośląskiej Nagrody Literackiej „Juliusz” i przez kilka lat juror w kapitule tej nagrody. Prezydent ma ogromną wiedzę popartą doświadczeniem. Bardzo go cenię, szczególnie za rozwagę, racjonalność i wnikliwe analizy. Od trzech lat prowadzimy w Bibliotece „Rozmowy międzynarodowe” – spotkania o tym, co się dzieje na świecie, z ekspertami, politologami, dziennikarzami. Bo wierzymy, że im więcej wiedzy, tym mniej strachu. Spotkanie z prezydentem Kwaśniewskim będzie ukoronowaniem cyklu tych rozmów.

Rozmawiał Aleksander Król

Redaktor Naczelny
Aleksander Król