Franciszka i Kazimierz z Niedobczyc świętują diamentowe gody
- Przyjechał tu, do Niedobczyc, jako kierowca i chyba wpadłam mu w oko. Na dobrego człowieka trafiłam – mówi z uśmiechem pani Franciszka, która 60 lat temu wyszła za pana Kazimierza Pytla. Dziś, 10 lipca, z bukietem letnich kwiatów i najlepszymi życzeniami jubilatów świętujących diamentowe gody odwiedził prezydent Rybnika Piotr Kuczera.
60 lat temu to był zupełnie inny świat. Niedobczyce były jeszcze miastem i miały swój magistrat. W niedobczyckim Urzędzie Miasta pracowała pani Franciszka. A za pracą na górniczy Śląsk z zielonej Limanowej przyjechał pan Kazimierz.
- Zanim poszedłem do wojska też trochę pracowałem na Śląsku. Kopalnia chciała mnie reklamować od wojska, ale nie chciałem, bo idąc do wojska można było zdobyć prawo jazdy. Odsłużyłem swoje, zostałem kierowcą zawodowym, ale w moich stronach było ciężko, a kumple pracowali w Katowicach i mówili "jedź tam, tam jest robota". Przyjechałem do Katowic, jeździłem na delegacje, wysłali mnie do Niedobczyc, bo rozbudowywali tu dworzec kolejowy. Tu poznałem Franciszkę – opowiada pan Kazimierz.
Ślub cywilny wzięli 4 czerwca 1966 w Niedobczycach, a dzień później, w tutejszym kościele.
Pani Franciszka pracowała w Urzędzie Miasta Niedobczyce, do „samego końca” czyli połączenia Niedobczyc z Rybnikiem. Potem poszła na rentę inwalidzką, ale oczywiście pracy w domu i przy gospodarstwie ze zwierzętami nie brakowało. Zdarzało jej się oszkubać 100 gęsi. Pan Kazimierz całe życie pracował jako kierowca, potem także jako rybnicki taksówkarz.
Wspólnie wychowali dwóch synów i doczekali się sześcioro wnucząt – cztery wnuczki i dwóch wnuków.
10 lipca jubilatów odwiedził z dobrym słowem prezydent Rybnika Piotr Kuczera. (AK)
