Jubilaci z Raszowca

21.02.2026 Boguszowice Stare

Bolesław i Gertruda Sobikowie z Raszowca, czyli zakątka Rybnika położonego między Ligotą-Ligocką Kuźnią a Boguszowicami Starymi, 7 lutego świętowali 61. rocznicę ślubu. W miniony czwartek z gratulacjami i życzeniami odwiedził jubilatów prezydent Rybnika Piotr Kuczera.

 Ta wizyta z dość błahych powodów nie doszła do skutku przy okazji okrągłej rocznicy, ale dzięki temu prezydent mógł pogratulować jubilatom jeszcze poważniejszego małżeńskiego osiągnięcia.

Gertruda i Bolesław Sobikowie z Piotrem Kuczerą, prezydentem Rybnika Zdj. Wacław Troszka

Po kilkumiesięcznym okresie narzeczeństwa 6 lutego 1965 roku 26-letni wtedy Bolesław Sobik i o trzy lata młodsza Gertruda Buchalik wzięli ślub cywilny „na gminie” w Boguszowicach, a następnego dnia, w niedzielę zawarli związek sakramentalny w tamtejszym kościele, w którym Bolesław prawdopodobnie po raz pierwszy zobaczył swą przyszłą żonę. Po ślubie zamieszkali w jego domu rodzinnym na Raszowcu, ale szybko na ojcowiźnie Bolesława rozpoczęli, niełatwą w tamtych czasach, budowę swojego domu, do którego przeprowadzili się w roku 1968. Bolesław krótko pracował w gotartowickich Sygnałach skąd przeniósł się na kopalnię Jankowice, na której przepracował 32 lata; blisko 30 lat pod ziemią i dopiero krótko przed przejściem na emeryturę został wydawcą materiałów wybuchowych i na dół już nie zjeżdżał.

– Szczęśliwie przepracowałem wszystkie szychty. Przez wszystkie te lata złamałem tyko mały palec w lewej ręce – wspomina dzisiaj swoje górnicze szczęście Bolesław Sobik.

Gertruda i Bolesław Sobikowie przeżyli w małżeńskim szczęściu już 61 lat Zdj. Wacław Troszka

Za młodu Bolesław grał w „szlagbal”, czyli w palanta (odmiana bejsbola) w Górniku Boguszowice, z drużyną którego w latach 60. dwukrotnie zdobył tytuły mistrzów Polski. Był też wiernym kibicem rybnickiego żużla i jak wielu rybniczan zawzięcie kibicował i cieszył się historycznymi sukcesami rybnickiej drużyny, czyli Górnika, a potem ROW-u Rybnik. Tą miłością do czarnego sportu zaraził też dwóch swoich synów. Pierworodny Kazimierz przyszedł na świat jeszcze w roku 1965, a Zenon siedem lat później.
Pani Gertruda wyuczyła się na krawcową i przez trzy i pół roku pracowała w usytuowanym w centrum Boguszowic zakładzie mistrza krawieckiego Pawła Marszołka. Po jego śmierci przeniosła się na kopalnię Jankowice, gdzie pracowała w magazynie. Po dniówce na kopalni małżonkowie zajmowali się jeszcze niedużym przydomowym gospodarstwem; uprawiali zboże i ziemniaki, a także hodowali kozy i barany, a Bolesław dodatkowo, jak to na Śląsku, gołębie. Pracowita Gertruda znajdywała też czas na szycie. Synowie wspominają do dzisiaj, że mama uszyła im wszystko – od majtek po czapki. Najbardziej cieszyli się jednak, gdy w latach nastoletnich mogli nosić domowej produkcji całkiem udane podróbki zagranicznych, markowych dżinsów. Kazimierz i Zenon zgodnie przyznają też, że to mama trzymała w domu dyscyplinę, gdy już nabroili na dobre stosowała niezbyt dotkliwe dla młokosów kary cielesne. Wspominają też rodzinne wczasy nad morzem m.in. w Świnoujściu i w tamtejszym domu wczasowym Rybniczanka.
Jubilaci mają wnuczkę Anię, a od grudnia 2024 roku ich wielką radością jest jej córka, czyli prawnuczka Zosia, która urodziła się o jeden dzień za wcześnie, bo gdyby przyszła na świat dzień później obchodziłaby urodziny w tym samym dniu, co pradziadek Bolesław.

Pamiątkowa fotografia. Na zdjęciu z jubilatami również ich syn Kazimierz z żoną Izabelą (po prawej), syn Zenon oraz wnuczka Anna z mężem Danielem i córką, czyli prawnuczką Zosią oraz prezydent Piotr Kuczera Zdj. Wacław Troszka

Małżonkom życzymy kolejnych jubileuszy, zdrowia i rodzinnego szczęścia. 

Dziennikarz
Wacław Troszka