65 lat małżeńskiego szczęścia
Wczoraj prezydent Piotr Kuczera odwiedził Otylię i Jana Jasińskich, mieszkańców Boguszowic. 6 czerwca obchodzili oni 65. rocznicę ślubu.
Ich młodzieńcza miłość była tyleż szalona, co i typowa dla lat 60. minionego wieku.

Ona piękna i młoda mieszkanka Boguszowic z ul. Uroczej. On nieco starszy od nie,j przystojny młodzian, który w 1958 roku na Śląsk, do Boguszowic przyjechał za chlebem ze wsi Wólka Lubelska. Poznali się w roku 1959. Młody górnik z kopalni Jankowice wraz z kolegą podjechał na kupionym dopiero co motocyklu do stojącej przy drodze grupy dziewcząt. Na pytanie kolegi: Która chce się przejechać na motorze? odpowiedziała tylko 17-letnia wówczas Otylia. Potem tym motorem jeździli razem m.in. na żużel do Rybnika. Ich narzeczeństwo nie trwało zbyt długo i w czerwcu kolejnego roku się pobrali. Ślub cywilny w rybnickim magistracie i kościelny w kościele w Boguszowicach odbył się tego samego dnia.
– Z kościoła szliśmy na piechotę z 16-osobową orkiestrą z Chwałowic do sali u Kuli w popularnej Upadówie – wspomina Jan Jasiński.

W 1986 roku, po czterech latach budowy wprowadzili się do swojego domu przy dzisiejszej ulicy Rejewskiego. Na udostępnionej przez kopalnię działce Jan zbudował go właściwie sam. Na kopalni Jankowice pracował do roku 1966. Potem przeniósł się do Transgóru, bo kierowcy zarabiali tam wtedy lepiej niż górnicy. W 1986 roku przeniósł się do mającego swą siedzibę w sąsiednim Kłokocinie Przedsiębiorstwa Transportu Kolejowego i Gospodarki Kamieniem, gdzie autobusem woził pracowników. Po kilku latach wykupił z zakładu jedną ciężarówkę i dwa samochody dostawcze i założył własną firmę transportową, którą przez kolejne lata prowadził razem z synem Zbigniewem.
Pani Otylia natomiast przez 30 lat pracowała w centrali telefonicznej kopalni Jankowice. Najgorzej wspomina okres stanu wojennego. – Strachu było więcej niż roboty. W domu trzeba było być pod telefonem. Nie raz zadzwonili w środku nocy i trzeba było jechać na kopalnię – wspomina po latach.

W 1960 roku przyszedł na świat ich pierworodny syn Zbigniew, a 6 lat później córka Wioletta. Dzisiaj radością jubilatów jest też trójka wnuków.