Rybnickie gospodynie docenione przez Remigiusza Rączkę
Wodzionka w dwóch odsłonach - na fecie i na łoju, ciastka ze szpyrek oraz tort z krupniokiem i szpinakiem autorstwa Remigiusza Rączki, znanego mistrza śląskiej kuchni, podawano wczoraj podczas spotkania w rybnickim Centrum Edukacji Regionalnej. – Krupniok, kiery marketingowo leży, bo wyglondo tak, jak wyglonodo, musi być maźglaty – radził kucharz, który nie tylko warzył, ale też fest sie pogodoł. Spotkanie w ramach Tygodnia Śląskiego zorganizował rybnicki Ośrodek Pomocy Społecznej, a swoje popisowe dania przygotowały też gospodynie wiejskie z czterech dzielnic. Było smacznie i nic się nie zmarnowało!

Zanim Remigiusz Rączka zabrał się za gotowanie skosztował dań, które przygotowały członkinie kół gospodyń wiejskich z Ochojca, Boguszowic, Gotartowic i Kłokocina.
– Rybnickie gospodynie przygotowały swoje popisowe potrawy kuchni śląskiej – opowiada Małgorzata Ostrowska-Górka z OPS-u, koordynatorka Wspólnego Stołu.
Były więc smakowite rolady z kluskami, szpajzy, zisty, chleby, kołocze, kiszonki i inne specjały, które tak zasmakowały uczestnikom spotkania i samemu kucharzowi, że wszystkim gospodyniom przyznano pierwsze nagrody.

W spotkaniu wzięli też udział laureaci konkursu „Kuchnia bez marnowania” zorganizowanego dla uczniów klas gastronomicznych dwóch rybnickich szkół: Ekonomika i ZS nr 6. – To szkoły, które z nami współpracują i gotują dla gości naszego Wspólnego Stołu. Konkurs miał pokazać, jakie dania można przygotować wykorzystując resztki produktów, które zostają po gotowaniu – wyjaśnia Barbara Kazana z OPS-u, a dwa najlepsze konkursowe duety: Oliwia Malina i Michał Kaletka z Zespołu Szkół nr 6 oraz Wiktoria Grelich i Marlena Obrzut z Ekonomika, miały też okazję pomagać w pracy samemu Remigiuszowi Rączce, który warzył i rozprawioł nie tylko o warzyniu.

– Wodzionka, niby tako ańfachowo zupa, a tylko z pozoru – godoł kucharz, a goście mieli okazję spróbować jego wodzionki w dwóch wydaniach: na łoju oraz na fecie. Kucharz radził też, by dodawać łój wołowy do burgerów, bo wtedy są one bardziej aromatyczne i mają odpowiednią wilgotność.
– Downij chopy, kiere robiły na grubie piły kawa zbożowo z łojem, bo to miało ich chronić przed pylicom – rozprawioł.
Goście mieli też okazję spróbować jego ciastek ze szpyrek i wytrawnego tortu z krupniokiem i szpinakiem.

Kucharz-gawędziarz zachęcał, by jeść gęsina również na świętego Marcina.
– Gynś styknie dobrze posolić, do środka dać majeranek, sól, czosnek, ewentualnie jabłuszko reneta. Wkłodomy jom do brytfanny i pieczemy, ważne: tela wiela worzy, tela musi być pieczono. Gynsi nie poganiomy! Musi "siedzieć" w niskiej temperaturze - 160 stopni. I jak robimy jom w takiej właśnie niskiej temperaturze, to cały ten tłuszcz z przyprawami momy do wykorzystania. Sadło gynsie, kiere się nom wytopi z brytfanny przecedzomy, dowomy do krauzy i momy fantastyczny produkt do szmarowania chleba, kiery obniżo trójglicerydy. Bo czosnek i sadło gynsie obniżają trójglicerydy. A sama gynś, najlepiej ekologiczno, mo bardzo dużo zdrowego białka – godoł kucharz.
A 120 uczestników spotkania słuchało, kosztowało i doskonale się bawiło. Wszystkie potrawy przygotowane przez rybnickie gospodynie i Remigiusza Rączkę, trafiły też do lodówek społecznych rozlokowanych w różnych punktach miasta, więc nic się nie zmarnowało.
Spotkanie zorganizowane przez Ośrodek Pomocy Społecznej było częścią Tygodnia Śląskiego realizowanego w ramach projektu „Rybnik w kierunku zielonej przyszłości”, a finansowanego przez Unię Europejską.
Rybnickie gospodynie docenione przez Rączkę!
5 listopada w Centrum Edukacji Regionalnej w Kampusie odbyło się spotkanie zorganizowane przez rybnicki Ośrodek Pomocy Społecznej w ramach Tygodnia Śląskiego. Jego bohaterką była kuchnia śląska, a swoje popisowe dania przygotowały gospodynie z czterech rybnickich dzielnic oraz ceniony i lubiany kucharz Remigiusz Rączka, któremu asystowali laureaci szkolnego konkursu „Kuchnia bez marnowania”.
Zobacz także