Kajakarze sprzątają Rudę
- Więc zróbcie to dla siebie i dla naszych dzieci. Niech Ruda dla wszystkich przykładem świeci! – zachęcał Utopek Kazek, czyli Kazimierz Bartecki grupę ok. 80. kajakarzy, którzy wypłynęli dziś po południu z Przystani Kajakowo-Rowerowej Aktywni w Stodołach do Brantolki w Rudach, gdzie zakończył się I etap 17. Wielkiego Sprzątania Rzeki Rudy. Jutro kolejny do Kuźni Raciborskiej.

- Nie ma już dużych śmieci, bo rośnie świadomość ekologiczna mieszkańców i dziś już nikt nie odważy się wysypać wywrotki gruzu budowlanego do rzeki, a to się wcześniej zdarzało. Siedzenia z autobusów czy koła z traktorów już powyciągaliśmy, więc teraz tak naprawdę w rzece pojawia się tylko to, co nawieje czy zniesie woda z przydrożnych rowów, a więc najczęściej są to plastikowe butelki czy butelki po piwie – mówi Kazimierz Bartecki z grupy Aktywni Team, która była prekursorem sprzątania rzek z kajaka.
Pomysł podchwycili inni i również dziś w kilku miejscach odbywały się podobne akcje, m.in. w Jastrzębiu, pewnie dlatego w Stodołach na spływie pojawiło się ok. 80 osób, zwykle jest ich tu ponad 100, a rekordowo Rudę sprzątało 350 kajakarzy.
– Cieszymy się, że właśnie w okolicach Dnia Ziemi - bo to był główny pretekst akcji sprzątania Rudy - zaczęło się tak dużo działań ekologicznych w całej okolicy. Wszyscy sprzątają, i to jest bardzo pocieszające, bo śmieci jest coraz mniej, a zyskuje przyroda – mówi Jacek Kluczniok, prezes Aktywnych.

Dziś kajakarze mieli do przepłynięcia dziewięciokilometrowy odcinek rzeki, ale zanim wypłynęli konieczne było tradycyjne uroczyste „otwarcie” rzeki Rudy, oczywiście złotym kluczem i stosownym wierszem. Tym razem mistrzem ceremonii był Kazimierz Bartecki, a właściwie utopek Kazek, który odczytał wiersz napisany na tę okoliczność przez najsławniejszego odrzańskiego utopca, czyli Bronisława Piróga.
– Przyroda budzi się do życia, a tu tyle śmieci do wydobycia… Dlatego, wsiadajcie w kajaki, piękne dziewczyny i dzielne chłopaki, bierzcie wiosła w ramiona, bo już na was czeka ona! Ruda, co wije się wśród drzew… - czytał mistrz ceremonii, który następnie trzykrotnie przekręcił kluczem i otworzył rzekę, a potem zafundował uczestnikom mały chrzest.

I już można było wypływać i sprzątać rzekę.
- Jest duża grupa osób, które rokrocznie do nas wracają, bo chcą sezon kajakowy rozpocząć właśnie w tym miejscu, wspólnie z nami! – mówi Kazimierz Bartecki.
Ale było też kilkoro debiutantów. Na wszystkich dziś jeszcze czeka ognisko i biesiada gitarowa, a jutro start z Brantolki do Kuźni Raciborskiej.
