Strona główna/Aktualności/Zdrowie/"In vitro to ludzie". W Rybniku zbierają podpisy za (..)

"In vitro to ludzie". W Rybniku zbierają podpisy za finansowaniem in vitro

21.11.2022Zdrowie

Dziś, w poniedziałek 21 listopada na ulicy Sobieskiego w Rybniku poseł Marek Krząkała rozpoczął akcję zbierania podpisów pod projektem ustawy „In Vitro to ludzie”.

Marek Krząkała i Joanna Nasuta rozpoczęli zbiórkę podpisów. Zdj. AK

- Chcemy zbierać podpisy pod projektem ustawy, która przywróci finansowanie metody in vitro. Chciałem przypomnieć, że „w naszych latach”, do roku 2016 ten program funkcjonował i urodziło się ponad 22 tysiące dzieci - mówi Marek Krząkała, poseł KO.

- Ten program jest odpowiedzią na dramaty ludzkie. Tylko ten, kto osobiście doświadczył takiego dramatu wie, jakie to trudne i jak dramatyczne decyzje muszą podejmować rodzice. In vitro wychodzi temu naprzeciw - mówił Krząkała.

Dodał, że w Polsce jest prawie 3 miliony osób, które zmagają się z bezpłodnością.

Jak ważny jest to temat z punktu widzenia osób walczących z niepłodnością opowiedziała pochodząca z Rybnika Joanna Nasuta.

- In vitro to ludzie, dzieci z in vitro to ludzie. In vitro to szansa na cud dla wielu rodzin, które zmagają się z dramatami. W moim przypadku droga do urodzenia dziecka prowadziła przez terapie hormonalne, 320 zastrzyków, które musiałam brać przez cały okres ciąży. To jest więcej niż jeden zastrzyk w ciągu dnia. To jest dużo poświęcenia, w moim przypadku utrata ostrości widzenia, ponieważ tak działają preparaty hormonalne. Każdy kto przeszedł kiedykolwiek progi kliniki leczenia bezpłodności - ja miałam akurat to szczęście, że zajęli się mną specjaliści z kliniki w Białymstoku, którym bardzo dziękuję, że moje dziecko ma już 4, 5 roku, wie o co chodzi. W takiej klinice człowiek zderza się z dramatami ludzkimi, z ogromną nadzieją, ponieważ ci ludzie idą po nadzieję i płacą za to ogromne pieniądze - mówiła Joanna Nasuta.

Tłumaczyła, że nie każdego stać by pójść do prywatnej kliniki i przeprowadzić całą, pełną procedurę in vitro.

- Ja nie miałam pełnej procedury in vitro, a wiem ile mnie to kosztowało. To są ogromne pieniądze, a szczęście, które potem następuje jest nie do opisania - mówiła.
Tłumaczyła, że sprawa dotyczy kobiet, które często są po dramatach utraty ciąży.

- To, że damy im szansę na to, że będą trzymać w ręku swoje dziecko, doświadczać tego cudu, jest bezcenne. Mamy możliwości, jesteśmy w XXI wieku, w nowoczesnym państwie, mamy wspaniałe kobiety, które bardzo często są obrażane. Bo to, że urodziłam późno dzieci, to nie znaczy, że „dawałam w szyję”, tylko po prostu, nie miałam takiej możliwości prędzej. Mamy teraz takie możliwości. Chcemy być w Europie i mieć takie same możliwości które mają inne kobiety w Europie Zachodniej. Jesteśmy w Unii Europejskiej i chcemy mieć dostęp do nowoczesnych metod stymulacji ciąży , by móc doświadczyć tego cudu. Apeluję do osób, które będą nas wspierać, by pomyśleli o sobie, swoich córkach, wnuczkach, synach, o całym naszym kraju. Każde dziecko z in vitro to obywatel Polski, który urodził się dzięki nowoczesnym metodom wspomagania ciąży - mówi Joanna Nasuta.

W projekcie ustawy, Koalicja Obywatelska, proponuje, by z budżetu państwa przeznaczać pół miliarda złotych na użycie metody in vitro, co daje szansę wielu osobom.

- W momencie gdy mamy problem demograficzny każdą możliwość, która daje szansę na przyjście na świat kolejnego dziecka, trzeba wykorzystać - mówi Krząkała.

By skorzystać z programu, trzeba leczyć się metodami innymi, in vitro to ostateczność. Po roku udokumentowanego leczenia, można byłoby wystąpić o finansowanie z budżetu państwa.

- Chcemy przez najbliższe 3 miesiące zebrać ponad 100 tysięcy podpisów, po to, by ten projekt ustawy złożyć do Sejmu. Zachęcamy wszystkich, by włączyli się do tej zbiórki. W biurze poselskim będą dyżury od poniedziałku do środy, od 10 do 15, w mediach społecznościowych będziemy informować o akcjach, które będziemy przeprowadzać na rynku, czy ulicy Sobieskiego - dodał Krząkała. (AK)

do góry