Zwycięska niespodzianka siatkarzy Volley’a Rybnik
II-ligowi siatkarze Volley’a Rybnik sprawili swym kibicom nie lada niespodziankę. W I rundzie, którą zakończyli przed tygodniem, wygrali wszystkie mecze. Takiej serii zwycięstw w historii klubu jeszcze nie było.
W tej I rundzie podopieczni Mariusza Syguły 7 meczów wygrali 3:0, 2 – 3:1, a kolejne 2, wyjazdowe pojedynki z Kęczaninem Kęty i Avią Sędziszów Małopolski po tie-breakach 3:2. Sukces pierwszej rundy na pewno nie jest efektem jakichś spektakularnych transferów, bo przed bieżącym sezonem zespół wzmocnił jedynie doświadczony już rozgrywający Maciej Borzęcki. Wniósł do zespołu swoją jakość, ale stwierdzenie, że gruntownie odmienił jego grę było by nadużyciem.
- Zespół okrzepł, jest dobrze już zgrany i oczywiście efekty przynosi praca trenera Mariusza Syguły, który prowadzi drużynę drugi sezon. Rywale są praktycznie ci sami, co w poprzednim sezonie, to my gramy zdecydowanie lepiej. Na pewno duże znaczenie ma w tej chwili psychika, więc cieszy fakt, że zawodnicy do każdego kolejnego meczu podchodzą odpowiednio zmobilizowani bez niepotrzebnej nonszalancji - mówi Lech Kowalski, wiceprezes Volley'a Rybnik do spraw szkolenia.
Trener Volley’a Mariusz Syguła zwraca uwagę, że już w rundzie rewanżowej poprzedniego sezonu jego drużyna grała całkiem dobrze, bo przegrała w niej tylko dwa mecze. To dlatego zmiany w kadrze zespołu przed kolejnym sezonem były iście kosmetyczne. Oprócz wspomnianego rozgrywającego w drużynie pojawił się nowy atakujący, ale jeszcze w okresie przygotowawczym doznał on poważnej kontuzji i do tej pory nie wrócił do gry.

- Już wcześniej było widać, że zmierzamy w dobrym kierunku. Udało nam się ustabilizować skład, a to w siatkówce rzecz niezwykle ważna. Mam zgrany zespół; ci zawodnicy dobrze się ze sobą czują na boisku i dobrze funkcjonują. To widać też na treningach, gdy ciężko pracują i w oczywisty sposób wpływa to na nasze wyniki w lidze. W tej rundzie zwyczajnie wykorzystujemy potencjał, który tkwił w naszym zespole – mówi Mariusz Syguła.
Jego zespół nie ustrzegł się oczywiście fragmentów słabszej gry, ale, co ważne, ostatecznie zdołał wyszarpać zwycięstwo. Tak było w Kętach, gdzie Volley prowadził 2:0, a ostatecznie wygrał po tie-breaku.
- Trochę spadła koncentracja, trochę się zagapiliśmy i nagle zrobiło się 2:2. Na szczęście w tie-breaku gra wróciła na właściwe tory i odnieśliśmy kolejne zwycięstwo – mówi trener Syguła.

Wygraną w piątym secie rybnicki zespół zakończył też spotkanie z aktualnym wiceliderem w Sędziszowie Małopolskim. Przy prowadzeniu w setach 2:1, w secie czwartym Volley prowadził już 24:21, ale ostatecznie przegrał i o wygraną walczył w tie-breaku.
- Najważniejsze, że jak dotąd udawało nam się dobrze wchodzić w każdy mecz. Zawodnicy grali odpowiednio skoncentrowani, wiedząc, co chcą w tym meczu osiągnąć – mówi szkoleniowiec Volley’a Rybnik Mariusz Syguła.
Skoro po pierwszej rundzie drużyna Volley Rybnik prowadzi w tabeli swojej grupy z kompletem zwycięstw, naturalnym jest, że niektórzy kibice myślą już o ewentualnym awansie rybniczan do I ligi. Ale do tego jeszcze daleka droga. Po rundzie rewanżowej cztery najlepsze drużyny rozegrają rundę finałową, czyli play-offy, po których dwa pierwsze zespoły awansują dopiero do barażowego półfinału.

Już dzisiaj o godz. 17 w swojej hali przy ul. Grunwaldzkiej nasi siatkarze rozegrają pierwszy mecz rundy rewanżowej z AKS-em Rzeszów, który w tabeli grupy z 15 pkt zajmuje 7. miejsce. Lider z Rybnika ma punktów 31. Wstęp wolny!
- To młoda drużyna o sporym potencjale. Takie zespoły są niebezpieczne, bo jak poczują krew, trudno je zatrzymać. Ale ma zamierzamy dzisiaj wygrać kolejny mecz! - mówi trener Mariusz Syguła.