Tama bobrowa. Polemika Czytelnika
Głośno w ostatnim czasie zrobiło się o rybnickich bobrach za sprawą zbudowanej przez nie, a rozebranej przez miasto tamy na potoku w Przegędzy. W Gazecie Rybnickiej (czerwiec 2026) rozmawialiśmy o sprawie z Sylwią Brzezicką Tesarczyk, dyrektorką CZGM w Urzędzie Miasta Rybnika. Do opublikowanego wywiadu odniósł się Tomasz Miłowski, aktywista na rzecz ochrony środowiska z Rybnika.
Czytaj rozmowę z Sylwią Brzezicką-Tesarczyk na temat tamy bobrowej TUTAJ

W liście do redakcji (publikujemy poniżej) Tomasz Miłowski twierdzi m.in., że prace przy rozbiórce tamy przeprowadzono niezgodnie z warunkami decyzji RDOŚ, a zabezpieczenie przepustu wykonano wadliwie i w sposób niebezpieczny dla zwierząt. Zaznacza, że z ogrodzenia wystawały ostre druty; ponadto nie usunięto całkowicie materiału z tamy (co umożliwiło jej szybką odbudowę przez zwierzęta). Czytelnik pisze, że w połowie kwietnia bobry zaczęły odbudowywać tamę, a urząd miasta ponownie ją usunął, tym razem bez pozwolenia.
W RDOŚ potwierdzają, że udzielono miastu zgody na jednorazową rozbiórkę tamy bobrowej w określonym terminie, ale kolejne prace wykroczyły już poza wskazaną datę – 15 kwietnia.
Tymczasem w UM tłumaczą, że RDOŚ pismem z dnia 14 kwietnia nakazał wykonać prace w terenie polegające na natychmiastowym zabezpieczeniu elementów niebezpiecznych dla zwierząt. Zdaniem magistratu ogrodzenie zostało trwale uszkodzone najprawdopodobniej przez osoby trzecie.
Urząd Miasta wyjaśnia, że wykonawca celowo nie usuwał wcześniej materiału naniesionego przez bobry i namułu z przepustu (co zarzuca Czytelnik), by w jak najmniejszym stopniu ingerować w przyrodę i nie zniszczyć żyjących tam organizmów.
Pracownicy Centrum Zrównoważonej Gospodarki Miejskiej podkreślają, że systematycznie prowadzą wizje w tym rejonie. Zdaniem pracowników likwidacja tamy bobrowej faktycznie doprowadziła do zmiany warunków wodnych, tj. likwidacji niekontrolowanego piętrzenia wody w tym rejonie, co może być odbierane przez aktywistów jako zniszczenie siedliska płazów. – Najświeższe wizje w terenie pokazują, że po usunięciu tamy i udrożnieniu przepustu można zaobserwować liczne skupiska płazów w dolinie potoku oraz pobliskim stawie, który po wykonanych pracach ponownie napełnił się wodą. – Choć działania te w pewnym stopniu ingerowały w lokalną przyrodę, to priorytetem było zapewnienie bezpieczeństwa mieszkańców – tłumaczą pracownicy Centrum. (AK)
Poniżej publikujemy wysłaną do redakcji polemikę Tomasza Miłowskiego.
Polemika Czytelnika
Proszę o opublikowanie odniesienia do informacji zawartych w wywiadzie z Sylwią Brzezicką-Tesarczyk, dyrektorką Centrum Zrównoważonej Gospodarki Miejskiej w Urzędzie Miasta Rybnika zamieszczonym w Gazecie Rybnickiej nr 6/656, czerwiec 2026, s. 16. (CZYTAJ TUTAJ). Wywiad dotyczy likwidacji tamy bobrowej na Potoku z Przegędzy w połowie marca 2026 r. - sprawy, która wywołała liczne protesty mieszkańców oraz środowisk przyrodniczych wskazujących na wysoką wartość powstałego tam siedliska. W wypowiedziach Pani Dyrektor pojawia się jednak szereg nieścisłości i informacji nieprawdziwych, które wymagają sprostowania.
1. Nieprawdą jest, że doszło do „całkowitego zablokowania przepływu wód”. Woda przez tamę przepływała, a rozlewisko nie „narastało”, lecz wypełniało naturalną nieckę dawnego stawu w dolinie cieku.
2. Obowiązkiem samorządu jest zarówno dbanie o infrastrukturę, jak i o przyrodę. W tym przypadku zniszczono cenne siedlisko płazów bez wymaganej zgody RDOŚ. Wskazywane „podtapianie” dotyczyło dna doliny, które z natury pełni funkcję retencyjną.
3. Wbrew deklaracjom nie uwzględniono wartości przyrodniczej miejsca. Nie wykonano inwentaryzacji ani nie uzyskano zezwolenia na zniszczenie siedliska chronionych gatunków (ok. 10 gatunków płazów w liczbie kilkuset sztuk). Prace przeprowadzono niezgodnie z warunkami decyzji, a zabezpieczenie przepustu wykonano wadliwie i niebezpiecznie dla zwierząt (wystające druty). Likwidację przeprowadzono w okresie suszy i niskiego stanu wód.
4. W udostępnionych dokumentach brak analiz, ekspertyz i obliczeń pozwalających ocenić rzeczywiste ryzyko utrzymania rozlewiska, wykonanych pod kątem możliwości zachowania tamy bobrowej oraz zastosowania rozwiązań alternatywnych, np. wykonania stałego przelewu przez tamę. Tymczasem ich zastosowanie wskazywały RDOŚ Katowice oraz Zespół Parków Krajobrazowych. Urząd miasta nie przeprowadził rzetelnej oceny zagrożenia, lecz ograniczył się do ogólnego stwierdzenia, że tamy nie można pozostawić i należy ją usunąć, zamiast rozważyć rozwiązania techniczne pozwalające siedlisko płazów. Mimo wcześniejszych deklaracji zachowania rozlewiska – także w umowie z wykonawcą – cenne siedlisko zostało zniszczone bez wymaganego pozwolenia.
5. Decyzja RDOŚ została wykonana niezgodnie z warunkami: nie usunięto całkowicie materiału z tamy (co umożliwiło jej szybką odbudowę), ogrodzenie było wadliwe i nietrwałe, a prace prowadzono w czasie suszy. Uzyskanie decyzji nie zwalniało z obowiązku uzyskania zgody na likwidację siedliska – takiej zgody nie było. Kolejną odbudowaną tamę zniszczono bez pozwolenia; sprawę zgłoszono na policję.
6. Działania podjęto bez poinformowania mieszkańców i instytucji, które wcześniej wskazywały na wartość przyrodniczą terenu, mimo wcześniejszych zapewnień o komunikacji. Pominięto ustawowy obowiązek ochrony przyrody oraz fakt, że obszar ten wskazywano do objęcia ochroną jako użytek ekologiczny.
Jako mieszkańcy podkreślamy konieczność odbudowy zasobów przyrodniczych – ich ochrona jest kluczowa dla adaptacji miasta do zmian klimatycznych, przeciwdziałania suszy i skutkom powodzi. Bulwersujące jest całkowite pominięcie potrzeb ochrony przyrody, mimo ustawowego obowiązku jej zapewnienia przez władze miasta: zniszczono bez pozwolenia cenne siedlisko płazów, decyzję wykonano niezgodnie z jej warunkami, a nowo odbudowywaną tamę bobrów zlikwidowano bez pozwolenia. Likwidację tamy uzasadniono koniecznością ochrony infrastruktury i ryzykiem zalania zurbanizowanych terenów, przy jednoczesnym braku analiz; jest to przykład fałszywej alternatywy: przedstawiono wybór między usunięciem tamy a zagrożeniem, choć w rzeczywistości możliwe były także inne, mniej inwazyjne rozwiązania.
Dolina Potoku z Przegędzy była w dokumentach miejskich wskazywana jako obszar przewidziany do objęcia ochroną w formie użytku ekologicznego, jednak Miasto nie podjęło żadnych działań zmierzających do nadania temu miejscu należnej ochrony prawnej. My, mieszkańcy, widzimy palącą potrzebę zachowania i ODBUDOWY zasobów przyrodniczych. Zgodnie z art. 4 ustawy o ochronie przyrody obowiązkiem organów administracji publicznej, w tym organów naszego Urzędu Miasta jest dbałość o przyrodę będącą dziedzictwem i bogactwem narodowym. Organy administracji publicznej są obowiązane do zapewnienia warunków prawnych, organizacyjnych i finansowych dla ochrony przyrody. Prosimy o szacunek dla naszego wspólnego dziedzictwa, przyrody, która jest wartością bezcenną, a w wielu przypadkach, w sytuacji jej bezmyślnego zniszczenia, niemożliwą do odzyskania. W przyszłości zaś prosimy o działanie zgodnie z przepisami prawa oraz w zgodzie z wiedzą naukową.
Tomasz Miłowski Specjalista ds. ochrony środowiska