Rybka zwana Mają

27.07.2025 Sport

13-letnia Maja Jona reprezentantka Rybek Rybnik jest jedyną dziewczyną w polskim miniżużlu.

Rybka zwana Mają. Zdj. Wacław TroszkaSporo już potrafi i rywalizując na miniżużlowych torach z chłopakami radzi sobie całkiem dobrze, co pokazała w ostatnią sobotę maja, wygrywając z kolegami z drużyny pierwszy z sześciu turniejów eliminacyjnych drużynowych mistrzostw Polski, który odbył się na stadionie Rybek w Chwałowicach. W trzech swoich startach nie dała się wyprzedzić żadnemu z rywali, ale raz pokonał ją pech, bo z powodu awarii elektryki zdefektował jej motocykl. Zdaje sobie sprawę, że koledzy stając z nią pod taśmą są zmobilizowani mocniej niż zwykle, bo przecież nikt nie chce przegrać z dziewczyną. Blondwłosa 13-latka jest obecnie najwyższa w drużynie, ale to w niczym jej nie przeszkadza.

Za sprawą taty, Mariana Jony, ale też starszego brata Dawida, który blisko 10 lat temu trenował w żużlowej szkółce ROW-u, z motocyklami miała do czynienia już od najmłodszych lat. Tata do dzisiaj zresztą jeździ na motocyklu krosowym. To z nim od lat jeździ na żużel do Rybnika i kibicuje rybnickim Rekinom. To on zabrał ją na pierwszy trening do Chwałowic do trenera Antoniego Skupienia.

W ubiegłym roku Maja jeździła już na rybnickim stadionie na dużym motocyklu, czyli 500 cm3 ze zmniejszoną mocą, odpowiadającą silnikowi o pojemności 250 cm3. Ma za sobą też dwa treningi z Patrickiem Hansenem i z Janem Ząbikiem na toruńskiej Motoarenie.

– Sam byłem zaskoczony patrząc, jak dobrze sobie radzi na dużym motocyklu, jak trzyma gaz, jak płynnie pokonuje wiraże. W Toruniu na drugim treningu jeździła z miejscowym 15-latkiem; wystartowali z przeciwległych miejsc na torze i Maja go dogoniła. Moja córka nie boi się prędkości. Na trudnym torze w Rędzinach wygrywała z tamtejszymi miniżużlowcami. Od kilku treningów w ogóle jeździ jakoś tak bardziej zadziornie – mówi tata.

Miała niespełna 5 lat, gdy pierwszy raz wsiadła na motocykl krosowy.

– Jako, że ma 13 lat, w tym roku będzie zdawać na dużym torze egzamin licencyjny na 250cm3, tyle że na razie mamy kłopot z treningami na dużym stadionie – mówi Marian Jona, który jest oczywiście pierwszym mechanikiem swojej córki.

W czasie przerwy jesienno-zimowej Maja trenuje kolarstwo szosowe i przełajowe w Grupie Kolarskiej „Gliwice” oraz gimnastykę artystyczną. Jej żużlowym idolem jest trzykrotny mistrz świata Anglik Tai Woffinden; podziwia też wychowanków Unii Leszno braci Przemka i Piotra Pawlickich.

W ubiegłym roku w drużynowych mistrzostwach Polski jeździła w drugiej drużynie Rybek Rybnik – Wikingach. W tym jest już solidnym punktem pierwszego zespołu.

– Maja to obecnie najbardziej doświadczona zawodniczka w naszej drużynie. Jest ambitna i bardzo pracowita. Mimo że mieszka w Rudzie Śląskiej, jest obecna na każdym treningu. Ostatnio poprawiła starty, a to element, który w miniżużlu jest najważniejszy. Ma już spore doświadczenie i jest odważna; nie boi się zdecydowanie atakować rywali od wewnętrznej. To taka nasza Pszczółka Maja – mówi obecny trener Rybek Rybnik Adam Pawliczek.

W żużlowych regulaminach nie ma ani jednego paragrafu odnoszącego się do płci żużlowców, nie ma więc formalnych przeszkód, by w przyszłości Maja pojawiła się w składzie jakiejś drużyny ligowej. No, ale do tego jeszcze daleka droga.

Dziennikarz
Wacław Troszka