Pech dżudoki

29.09.2022Sport

 

Nasz najlepszy rybnicki dżudoka, wicemistrz Europy Piotr Kuczera z Kejza Team, nie wystartuje w październikowych mistrzostwach świata w Uzbekistanie. 1 września, na sam koniec ostatniego przed mistrzostwami zgrupowania kadry w Azerbejdżanie, doznał on poważnego urazu więzadła krzyżowego przedniego w lewym kolanie. Przed nim długa, kilkumiesięczna walka o powrót do pełnej sprawności.

 W maju Piotr Kuczera wywalczył tytuł wicemistrza Europy, ale najważniejszą tegoroczną imprezą miały być mistrzostwa świata, które 6 października rozpoczną się w Uzbekistanie; niestety bez jego udziału. Zdj. Wacław Troszka
27-letni dżudoka w miniony wtorek w specjalistycznym ośrodku przeszedł udaną operację rekonstrukcji uszkodzonego więzadła. Teraz czeka go kilka długich miesięcy rehabilitacji. Powrót do uprawiania sporu będzie możliwy może po sześciu, a może po dziewięciu miesiącach.
Trudno nie mówić o pechu. Kuczera, który w maju wywalczył wicemistrzostwo Europy (kategoria 100 kg), pojechał z kadrą na ostatnie już przed zbliżającymi się mistrzostwami zgrupowanie, a właściwie popularny camp do Azerbejdżanu, gdzie w tym samym czasie trenowały też silne reprezentacje m.in. Holandii, Belgii czy Izraela. Solą takich zgrupowań są walki treningowe z silnymi, wymagającymi rywalami. Przed końcem mozolnych przygotowań, feralnego 1 września Kuczera miał już za sobą pięć ciężkich walk na macie. Zaplanowana była jeszcze jedna. Ta ostatnia walka w czasie całego zgrupowania, z mało znanym reprezentantem Azerbejdżanu miała być już znacznie łatwiejsza i zwieńczyć całe zgrupowanie. W jej trakcie rywal zaatakował rybniczanina i atakując bardzo niefortunnie uderzył swoim kolanem w jego.- Poczułem, że coś w moim kolanie strzeliło. Następnego dnia było dużo gorzej, ale przy nadwyrężeniu kolana to zwykle tak wygląda. Potem sytuacja zdawała się poprawiać i wracać do normy, ale najpierw okazało się, że to kolano jest jednak niestabilne, a potem, że więzadło krzyżowe przednie jest całkowicie uszkodzone - opowiada Piotr Kuczera.

Teraz przed Piotrem Kuczerą długo rehabilitacja i niełatwa walka o odzyskanie pełnej sprawności, a potem o powrót do wysokiej formy. Zdj. archiwum prywatne
Z powodu tej poważnej kontuzji dżudoka nie tylko nie wystąpi na MŚ (rozpoczynają się 6 października w Taszkencie), ale też nie wystartuje w turniejach, w których dżudocy walczą o punkty w kwalifikacjach zbliżających się Igrzysk Olimpijskich w Paryżu (początek 26 lipca 2024 roku). Z kolei przyszłoroczne mistrzostwa świata odbędą się już w maju.
- Na szczęście ta kontuzja nie przekreśla moich szans na udział w igrzyskach. Wszystko jednak będzie zależeć od tego kiedy wrócę na matę i z jakim skutkiem, w jakiej dyspozycji - mówi Piotr Kuczera.
Jakimś plusem tej całej trudnej dla niego sytuacji jest fakt, że teraz dżudoka żyjący praktycznie na walizkach i spędzający dużo czasu poza domem, będzie przez dłuższy czas „domatorem”. A to ważne, bo jego żona Anna (wcześniej Borowska) na początku listopada urodzi ich pierworodnego syna.
- Wszystko się zmieniło. To ja miałem się opiekować Anią, a teraz Ania musi opiekować się mną. Pierwsze dni po zabiegu były naprawdę trudne i musiałem przyjmować leki przeciwbólowe. Na szczęście z każdym dniem jest trochę lepiej; dzisiaj np. udało mi się o własnych siłach wstać z łóżka - opowiada Piotr Kuczera.
Życzymy więc początkującemu tacie szybkiego powrotu do zdrowia, samozaparcia, cierpliwości i wytrwałości. W końcu sam obiecał na Facebooku, że „wróci silniejszy”
Wacław Troszka

 

do góry