Jeśli zagram bez większej koncentracji, Kuba łatwo mnie pokona
Szachy to sport dla każdego – niezależnie od wieku. Idealnym przykładem jest Kuba, czterolatek, który mimo swojego wieku, ma już na koncie brązowy medal mistrzostwa Polski w szachach do lat 6. O młodym szachiście rozmawiamy z dumnym tatą, Tomaszem Grzegorzycą.

Szachy. Sport nie tak oczywisty, jeśli mowa o czterolatku. Skąd akurat pasja do tego sportu u Kuby?
Cała przygoda zaczęła się tak naprawdę w 2022 roku, kiedy to zainteresowałem się szachami bardziej na poważnie i zacząłem po prostu amatorsko pogrywać. Trochę się poduczyłem, a kiedy Kuba miał około trzech lat zauważył, że tata często robi coś przy szachownicy. Podchodził zaciekawiony, więc zacząłem mu pokazywać proste ruchy, a zaczęło się tak naprawdę od zwykłej zabawy. Kubuś w mgnieniu oka opanował elementy i zasady gry i zaczął grać.
Jak wyglądały przygotowania Kuby do turnieju? Chętnie trenuje, czy trudno zagonić go do treningów?
Trenuje bardzo chętnie. To jeszcze czterolatek, ale jego poziom skupienia podczas gry w szachy, to coś niesamowitego. To bardzo żywiołowe dziecko, wszędzie go pełno, buzia mu się nie zamyka, ale kiedy siada do szachownicy, jest cicho, jakby go nie było. Kuba gra w Miejskim Klubie Szachowym w Rybniku, więc przygotowania do turnieju były intensywne. Dużo graliśmy w domu, mieliśmy też prywatne lekcje z trenerem Kazimierzem Szydłowskim. Na turnieju też mieliśmy dużo pracy – wieczorem patrzyliśmy z Kubą, z jakim przeciwnikiem będzie się mierzył, jakie były jego wcześniejsze partie i starliśmy się opracować jakąś metodę gry. Jest intensywnie, ale mój syn jest bardzo „nakręcony” i nie poddaje się, mimo wielu wyzwań.

Trenuje w domu z rodziną?
Tak, trenuje ze mną. Nie jest to u nas sport rodzinny, ale trenujemy w zasadzie codziennie. Często rozwiązujemy zadania szachowe, a gdy mamy więcej czasu, po prostu gramy. To bardzo dobry sposób, by spędzać wspólnie czas.
Uczeń przerósł już mistrza?
Jest tego bliski [śmiech]. Kiedy razem gramy, muszę być po prostu skupiony, tak jakbym rzeczywiście grał z przeciwnikiem równym sobie. Jeśli siądę do gry z Kubą bez większej koncentracji, bez przemyśleń, liczenia wariantów, to on mnie łatwo pokona. Jednym słowem – jest potencjał i są chęci!
Rozmawiała: Karolina Konkol.