Czarny sport. Białe szaleństwo!

15.02.2026 Sport

14-letni żużlowiec Franciszek Szczyrba z ROW-u Rybnik jest prawdopodobnie najlepszym narciarzem spośród wszystkich młodych polskich żużlowców. Narciarstwo trenował w Beskidach zanim jeszcze został miniżużlowcem Rybek Rybnik. Jazdę na nartach uważa za najlepszy dla siebie trening w czasie zimy dlatego wciąż jest członkiem klubu SRS Czantoria Ustroń i jeździ w góry na narciarskie treningi.

Zdj. Michał Koczy

 

- Na nartach uczę się przede wszystkim dobrego balansowania ciałem, co bardzo mi się przydaje w czasie jazdy na motocyklu – mówi Franek Szczyrba, żużlowy mistrz Polski i Europy w klasie 500 R.

Miłością do czarnego sportu jak i białego szaleństwa zaraził Franka ojciec Marek, który na czas startów w RKM-ie, porzucił na chwilę narty, by powrócić do nich na poważnie po zakończonej żużlowej karierze – brał treningi u alpejczyka Marcina Szafrańskiego i startował nawet w mistrzostwach Polski amatorów w narciarstwie alpejskim. Marek Szczyrba jako instruktor narciarstwa pracował potem m.in. we włoskich Alpach, dlatego naturalną koleją rzeczy którejś zimy przyszła pora na 3-letniego Franka.

Czarny sport czy narty?

Marek zabrał swego pierworodnego syna na Gosław, malutki stok w Wodzisławiu Śl. z wyciągiem typu „wyrwirączka”. Dopiero, gdy Franek opanował podstawy i przestał się przewracać, zabrał syna w góry, do Istebnej na Złoty Groń.

- Inni instruktorzy narciarstwa przestrzegali mnie, że najgorzej uczy się własne dzieci, ale z Frankiem wcale tak nie było. To czego inne dzieci musiałem nieraz uczyć przez dzień albo dwa on chwytał ze zjazdu na zjazd – mówi Marek Szczyrba.

Na początku rodzinny team jeździł na nartach bardzo często, ale gdy Franek zajął się miniżużlem, to czarny sport zaczął wypierać narty. By zostać zawodnikiem, który mógłby startować w zawodach Pucharu Świata w narciarstwie alpejskim trzeba jeszcze większych wyrzeczeń i pieniędzy niż w przypadku żużla.

- Ktoś mi kiedyś powiedział, że żeby z tego coś było to nastolatek powinien spędzać na stoku po 200 dni w ciągu roku – mówi Marek Szczyrba, który ma satysfakcję z faktu, że na nartach jeździ też 8-letni Antek, brat Franka.

Ferie z nartami

Franek lepiej radzi sobie na trasie slalomu specjalnego (gęsto ustawione tyczki), bo jest mały i lekki, a bardziej zjazdowy slalom gigant preferuje zawodników o solidnej posturze. W czasie zbliżających się ferii dziadek Franka, który też jest instruktorem narciarskim, po raz kolejny zabierze go na tydzień do Austrii na narty. W drugim tygodniu Franek zamierza solidnie potrenować na nartach z klubem z Ustronia. Jeśli pogoda dopisze to pojeździ też na motocyklu krosowym.

Zdj. Michał Koczy

Jeszcze poprzedniej zimy Franek jeździł na treningi narciarskie trzy razy w tygodniu i brał udział w cyklicznych młodzieżowych zawodach Ligi Beskidzkiej. Tej zimy zrezygnował jednak z zawodów i rzadziej dojeżdża na treningi na stoku, by nie opuszczać zbyt wielu zajęć treningowych organizowanych przez ROW.

Na nartach miał też okazję pojeździć w czasie styczniowego zgrupowania zorganizowanego przez żużlowy klub. Od trzech lat Franek bierze też udział w indywidualnych treningach psychomotorycznych, prowadzonych przez Łukasza Mikę. Sporo czasu spędza też z tatą w przydomowym warsztacie przygotowując sprzęt do nowego sezonu. Wolnego ma więc niewiele. Zdarza się też, że mama, która pilnuje szkoły, nie puszcza go na trening i każe uczyć się na czekający go następnego dnia sprawdzian.

Wyzwania 2026

W czasie tegorocznego sezonu, tak jak w ubiegłym roku Franciszek Szczyrba będzie jeździł w klasie 500 R, w której indywidualnie i z kolegami z drużyny będzie bronić wywalczonych w ubiegłym roku tytułów mistrzów Polski. I szkoda tylko, że na jego ligowy debiut na czarnym torze kibice muszą poczekać do końca maja 2028 roku.

Dziennikarz
Wacław Troszka