Wakacje na własną rękę? Podróżnicy z Rybnika wybierają wyjazd bez biura podróży
– Nigdy nie trzeba było mnie namawiać na wyjazd. Zawsze jestem gotowa, by rzucić wszystko i wyruszyć w drogę – mówi Lena Węglarz, która wspólnie z mężem Piotrem przekonuje, że najlepsze wakacje to te zaplanowane samodzielnie. Ona swoje przygody opisuje na blogu, on – zamyka je w kadrach na kanale YouTube. Z podróżnikami z Rybnika rozmawiamy o tym, jak samodzielnie i bez stresu zorganizować podróż oraz gdzie warto się wybrać na bliższe i dalsze wakacje.
Pamiętajcie swoją pierwszą samodzielnie zorganizowaną podróż?
Lena: Oczywiście, że tak! To była wycieczka do Bergen i okolic. Pamiętam, że bardzo się stresowałam, czy wszystko pójdzie po myśli, od wypożyczenia auta po plan podróży. Na szczęście nie mieliśmy żadnych niemiłych niespodzianek. Wtedy doszliśmy do wniosku, że podróżowanie na własną rękę wcale nie jest tak trudne, jak sądziliśmy.
Gdzie od tamtego czasu udało się Wam dotrzeć?
Piotr: Trochę tego było! Wspólnie odwiedziliśmy już Japonię, Islandię, Norwegię, Włochy, Grecję, Chorwację oraz Hiszpanię, w tym Wyspy Kanaryjskie. A to dopiero początek naszej listy.
Co Wam dają te wszystkie wyjazdy?
L: Podróże uczą mnie dystansu i pomagają lepiej rozumieć świat. Pokazują, że choć różnimy się kulturą czy językiem, to w wielu sprawach jesteśmy do siebie bardzo podobni. Dzięki nim uczę się widzieć drugiego człowieka, przyrodę i doceniać to, jak różnorodny jest nasz świat.
P: Świetny content! A tak na poważnie dla mnie to przede wszystkim przygoda, adrenalina i odskocznia od codzienności. Podróże pokazują mi, jak mało jeszcze wiem i jaki piękny jest świat. Dawniej dalekie wyprawy były tylko marzeniem, dziś są celem, który po prostu realizuję.
.jpg?1783076995855)
Kiedy pojawił się pomysł, by zacząć o tym opowiadać w sieci?
L: Pierwszego bloga założyłam jeszcze w liceum, więc można powiedzieć, że pisałam od zawsze. Z czasem ta twórczość naturalnie przekształciła się w tematykę podróżniczą. Im więcej jeździliśmy, tym więcej znajomych pytało nas, jak to wszystko ogarniamy krok po kroku. Blog stał się idealnym miejscem by to wyjaśnić, a przy okazji naszym internetowym pamiętnikiem.
Piotr: Ja wcześniej tworzyłem w sieci treści oparte na improwizacji. Kiedy pojechaliśmy po raz pierwszy do Norwegii, tamtejsze widoki natychmiast dały mi masę nowej inspiracji. Dziś nagrywanie długich filmów z wypraw czy prowadzenie serii „Hotel bez filtra”, która ma coraz więcej widzów, to moja ogromna pasja.
Większość turystów wybiera wakacje z biurem podróży. Dlaczego z nich zrezygnowaliście?
L: Na zorganizowanych wycieczkach zawsze denerwowało mnie to, że nie mam czasu na spokojne poznawanie miejsc. Pamiętam niedosyt po wizycie w Taorminie na Sycylii – wiedziałam wtedy, że muszę tam wrócić i zobaczyć to miasto na własnych warunkach. Ponadto uwielbiamy trekking i naturę, a biura podróży ze względów bezpieczeństwa i ustalonego harmonogramu rzadko organizują dłuższe wyjścia w góry.
Oczywiście jeśli ktoś kocha gotowe wczasy z biurem, to nie ma sensu zmieniać tego na siłę. Ale jeśli z tyłu głowy krąży myśl o samodzielnym wyjeździe – warto spróbować. Organizacja podróży na własną rękę może być na początku przerażająca, jednak w trakcie okazuje się, że to wcale nie jest takie trudne jak nam się wydawało. Z każdej sytuacji jest wyjście, a w zamian możemy cieszyć się odkrywaniem przepięknych miejsc w takim tempie i stylu, jaki najbardziej nam pasuje.
P: Raz pojechaliśmy na klasyczne all inclusive i okazało się, że to totalnie nie nasza bajka. Wycieczka fakultatywna oznaczała sześć godzin w autobusie, żeby spędzić na miejscu zaledwie dwie. To był nasz ostatni taki wypad. Odkrywanie świata na własną rękę pozwala zobaczyć znacznie więcej! Można dotrzeć do miejsc, do których zazwyczaj nie prowadzą wycieczki, albo odwiedzić popularne atrakcje turystyczne w godzinach, gdy nie ma tam tłumów. Ogranicza nas tylko własna wyobraźnia i kondycja. No i można jeść, gdzie się chce i co się chce, a to duży plus!
.jpg?1783077255027)
Który kraj jest Waszym ulubionym, a który Was zaskoczył?
L: Kompletnie przepadłam w Norwegii, wracamy tam co roku. Kocham ją za fiordy, spokój, trasy trekkingowe, uprzejmych ludzi i bliskość natury. Nie przeszkadza mi nawet pogoda zmieniająca się co piętnaście minut. Z kolei największym zaskoczeniem była dla mnie Japonia.
P: U mnie na pierwszym miejscu jest Japonia, a zaraz za nią Norwegia. To dwa kierunki, które łączą przygodę ze spokojem ducha. Obiecaliśmy sobie, że raz w roku musimy być w Norwegii, a jeśli chodzi o Japonię, tam na pewno jeszcze wrócimy.
Niedawno wróciliście z Japonii. Jak zaplanować tak daleką, egzotyczną podróż?
L: Najlepiej zacząć od zebrania doświadczenia na mniejszą skalę, choćby w Europie, a dopiero później rzucić się w wir egzotyki. Podstawą sukcesu jest dobry research.
Sama zawsze zaczynam od tradycyjnych, papierowych przewodników – robię notatki, wybieram miejsca, które chcę zobaczyć, zaznajamiam się z kulturą i zwyczajami panującymi w danym kraju. Dopiero potem szukam informacji w sieci i oglądam filmy podróżnicze. Dowiaduję się, jak działa komunikacja, jakie dokumenty – poza paszportem – będą mi potrzebne oraz jakie formalności muszę spełnić. Dziś świetnym ułatwieniem jest sztuczna inteligencja, która potrafi podpowiedzieć wiele rzeczy, ale każdą taką informację trzeba koniecznie zweryfikować.
Czego jeszcze się obawiamy w samodzielnych wyjazdach?
L: Króluje bariera językowa. Jako naród jesteśmy bardzo krytyczni wobec swoich umiejętności. Często blokuje nas lęk, że nie poradzimy sobie z transportem z lotniska albo zostaniemy sami z problemem, gdy coś pójdzie nie tak. Zupełnie niepotrzebnie – Włosi na przykład nie znają języków, a dogadają się z każdym i wszędzie.
.jpg?1783077282952)
Podróżujecie również całą rodziną. Zapewne organizacja wyjazdu się zmienia, kiedy na pokładzie pojawiają się dzieci.
L: Przede wszystkim podróżujemy wtedy znacznie wolniej. Bierzemy pod uwagę potrzeby i oczekiwania dzieci: wybieramy łatwiejsze szlaki, planujemy mniej atrakcji na jeden dzień i staramy się robić krótsze przejazdy samochodem, żeby nie testować dziecięcej cierpliwości ponad miarę. Zwracamy też większą uwagę na dostępność parków czy placów zabaw, które mogą nas poratować w potrzebie. Kluczem do udanego wyjazdu jest po prostu realistyczna ocena naszych możliwości jako rodziny – tak, by na końcu każdy czuł się zadowolony.
Napięta obecnie sytuacja geopolityczna bez wątpienia wpływa na to, jak i dokąd podróżujemy.
L: Śledzenie sytuacji na świecie jest dziś bardzo ważnym elementem planowania podróży. Sami odczuliśmy to przy locie do Japonii, kiedy z powodu zaostrzenia napięć wokół Tajwanu na linii Japonia-Chiny odwołano nasz lot z przesiadką w Pekinie. Nie powiedziałabym jednak, że to odebrało mi poczucie bezpieczeństwa. Było raczej przypomnieniem, że ani w podróży, ani w życiu nie da się kontrolować wszystkiego.
Możemy się jednak przygotować najlepiej, jak potrafimy. Przed wyjazdem sporo czytam o sytuacji w danym kraju, by upewnić się, że jako turystka mogę się po nim swobodnie poruszać. Warto też rozróżniać realne zagrożenie od lęku podsycanego przez medialne nagłówki. Świat bywa skomplikowany, ale to wcale nie oznacza, że wszędzie jest niebezpiecznie.
.jpg?1783077445072)
Gdzie najbliżej z Rybnika w świat? Jakie kierunki polecacie na dłuższe wakacje, szybki city break czy jednodniową wycieczkę?
P: To zależy, co kto lubi. My nie znosimy upałów, więc latem uciekamy do Skandynawii, ale świetnym wyborem będą też Włochy (szczególnie Apulia) Grecja albo zyskujące popularność Albania, Czarnogóra, Słowenia i Gruzja. Osobiście najbardziej cenię bezpośrednie połączenia do Norwegii, którą będę niezmiennie polecał na każdą porę roku, Włoch oraz na Islandię.
Z Pyrzowic, które są zaledwie godzinę drogi stąd, mamy mnóstwo tanich opcji na kilkudniowy city break. Genialnie sprawdzą się Porto, Dubrownik, Ateny czy Palermo. Mieszkając w Rybniku, mamy bardzo dobre zaplecze lotnicze. Poza Pyrzowicami i Ostrawą, blisko są też lotniska w Wiedniu czy Warszawie. Moim faworytem jest jednak Kraków, który polubiłem jeszcze bardziej, od kiedy zniesiono tam limity na płyny w bagażu podręcznym, dzięki czemu można zabrać ze sobą na pokład 2 l w jednej butelce.
L: A nie wyjeżdżając zbyt daleko? W samym Rybniku uwielbiamy spacery leśnymi ścieżkami, zaczynając w okolicach ulicy Basztowej i kładki nad Rudą, następnie spacerujemy aż do ośrodka w Kamieniu – tam dzieci mogą poszaleć, a my odpocząć nad stawami. Jeśli chodzi o Śląsk, bardzo lubimy Bielsko-Białą oraz lekki trekking na Czupel – najwyższy szczyt w Beskidzie Małym. Może nie ma zjawiskowych widoków, ale sam spacer jest bardzo przyjemny. Polecamy też po sąsiedzku Karwinę w Czechach, gdzie znajduje się świetny park, plac zabaw i gdzie można zjeść znakomite czeskie przysmaki.
Gdzie w takim razie wybieracie się tego lata?
P: Tegoroczne wakacje planujemy bardzo spontanicznie. Na oku mamy wypad do Porto, w głowie krążą nam też Szkocja i Włochy. Zobaczymy, co zrodzi się na ostatnią chwilę...