Strona główna/Aktualności/Nasz wywiad działa/Jestem dumna z tej szkoły

Jestem dumna z tej szkoły

21.06.2022Nasz wywiad działa

- Założyłam sobie, że zrobię wszystko, by szkoła była najlepsza i to się udało. W czasie 20 lat wiele razy czułam dumę, że jestem dyrektorem tego liceum - mówi Maria Malinowska, dyrektorka, nauczycielka i absolwentka II Liceum Ogólnokształcącego Andrzeja Frycza Modrzewskiego, która przechodzi na emeryturę.

Maria Malinowska, dyrektorka, nauczycielka i absolwentka II Liceum Ogólnokształcącego, dawnej Hanki Sawickiej, dziś Andrzeja Frycza Modrzewskiego. Zdj. Wacław TroszkaZanim rozpocznie najdłuższe wakacje w swoim życiu, Maria Malinowska opowie nam o tym, jak II LO zmieniło się w jedną z najlepszych szkół w województwie.

Wspomina Pani czasem swój pierwszy dzień w tej szkole?

Jestem nie tylko absolwentką II LO, ale przez pięć lat chodziłam tu do szkoły podstawowej. Od szóstej klasy uczyłam się już w „Piątce” przy ul. Różańskiego, ale wróciłam tutaj do liceum, którego dyrektorem był wówczas charyzmatyczny Antoni Jarosz. Czasy liceum wspominam z ogromną sympatią, a więzi, jakie się wtedy zawiązały, pozostały trwałe na lata. Ze swoją dawną klasą spotykamy się regularnie. Mam wrażenie, że nawet na studiach nie powstały takie przyjaźnie jak te z czasów liceum, dlatego żałuję, że przez pandemię młodzież, która właśnie kończy edukację w naszej szkole, nie miała możliwości zbudowania tak silnych relacji.

Jaką była Pani uczennicą?

Dobrą. Dostawałam świadectwa z czerwonym paskiem, a na świadectwie maturalnym oprócz piątek miałam tylko dwie czwórki - z historii i biologii. Uczyłam się w klasie matematyczno-fizycznej, której wychowawczynią była nieżyjąca już rusycystka Maria Grabowska. W III i IV klasie matematyki uczyła mnie Anna Wilk, która doskonale przygotowała mnie do studiów, a wybrałam właśnie matematykę na Uniwersytecie Śląskim. W naszych szkolnych spotkaniach wciąż biorą udział inni, dawni nauczyciele, m.in. biolog Halina Tabaczuk, Roman Fojcik, który uczył mnie astronomii i wychowania technicznego, czy nauczyciel plastyki i techniki Zenon Bartocha, ubiegłoroczny laureat Medalu Mikołaja z Rybnika.

Jak to się stało, że została Pani nauczycielką w II LO?

Po studiach przez niecałe dwa lata pracowałam w Zespole Szkół Zawodowych w Chorzowie-Batorym. Jestem rybniczanką z dziada pradziada i nie czułam się dobrze w Katowicach, gdzie mieszkaliśmy. Po urlopie wychowawczym wróciłam więc do miasta i do II LO, a zatrudnił mnie Mieczysław Kula, zmarły dwa lata temu ceniony dyrektor i niezwykła postać dla Rybnika. Dziś trudno mi uwierzyć, że pracuję w tym liceum już od 1983 roku.

Jakim jest Pani matematykiem?

Okropnym (śmiech). Lepiej zabrzmi - wymagającym. Taka właśnie była matematyk Anna Wilk, która wyciskała z nas siódme poty, ale dzięki niej na studiach nie mieliśmy żadnych kłopotów. Dlatego też uznałam, że warto więcej wymagać od uczniów, również po to, by potem było im łatwiej. I to się sprawdziło, choć oczywiście uczniowie często narzekali, ale potem przychodzili i mówili: niech pani się nie zmienia...

Za to szkoła powinna się zmieniać...

Zaczęłam na nią inaczej patrzeć, kiedy naukę w tym liceum rozpoczęła moja córka. Mówię czasem, że wygrałam swój pierwszy dyrektorski konkurs właśnie dzięki niej, bo spojrzałam na szkołę jej oczami. Z perspektywy nauczyciela wydawało mi się, że placówka działa świetnie i niczego nie trzeba w niej zmieniać i dopiero patrząc oczami ucznia uznałam, że moja córka ma wiele racji. I tak wygrałam swój pierwszy konkurs. Wzięłam w nim udział, bo lubię wyzwania i zmiany, a poza tym mam w sobie coś takiego, że czasami lubię sobie porządzić (śmiech). Jestem dyrektorem od 2002 roku i ta praca zawsze dawała mi mnóstwo satysfakcji.

Wiemy już, jaką Pani była uczennicą i nauczycielką, a jakim dyrektorem jest Maria Malinowska?

Nie mnie to oceniać, ale dobrze czułam się w tej roli i wielokrotnie byłam dumna z tej szkoły. Oczywiście musiałam też podejmować niełatwe decyzje. W pierwszej kadencji wprowadziłam grupy międzyoddziałowe na języku angielskim. Nie miałam wątpliwości, że każdy obowiązkowo musi uczyć się języka angielskiego, ale kluczem okazał się sposób jego nauczania. Jeżeli w klasie uczy się ktoś bardzo słaby i bardzo zdolny, nauczyciel musi szukać złotego środka, ale wtedy zawsze ktoś traci - albo zdolny będzie się nudzić, albo słaby nie da rady, stąd pomysł nauki w grupach międzyoddziałowych, który początkowo spotkał się z zarzutami o segregację młodzieży. Nie ugięłam się, bo uważam, że dyrektor musi podejmować odważne decyzje. I choć pierwsze lata po wprowadzeniu tych zmian były trudne, to możliwość pracy w grupach sprawdza się do dziś, a z czasem głośno zaczęto mówić, że uczeń musi się uczyć na swoim poziomie.
Podział na grupy obowiązuje od 2002 roku, ale w szkole wprowadziłam też inne nowości, jak uroczyste rozpoczęcie roku szkolnego połączone z prelekcją ciekawych gości. Pierwszą osobą, która przyjęła moje zaproszenie - choć nie było to łatwe - był prof. Tadeusz Sławek. To ważne wydarzenie w życiu młodych ludzi, podobnie jak zakończenie szkolnej edukacji dla maturzystów, które odbywa się w Teatrze Ziemi Rybnickiej. To właśnie wtedy społeczność szkoły prezentuje premierowe spektakle. Zawsze uważałam, że w dobrym liceum musi być teatr i choć nie było to proste, dzięki pani Katarzynie Nogły, polonistce z zacięciem teatralnym, ten pomysł również udało mi się zrealizować. Byliśmy też pierwszą szkołą średnią w mieście, która wprowadziła dziennik elektroniczny, a w pandemii jako pierwsi przeszliśmy na platformę Microsoft Teams. Wyzwania nas mobilizują, a nie zniechęcają.

II LO to dziś jedna z najlepszych szkół w województwie. Z czego jest Pani szczególnie dumna?

Najbardziej cieszy mnie to, że kształcimy na tak wysokim poziomie, co rokrocznie znajduje odzwierciedlenie w lokatach, jakie zajmuje szkoła w rankingu „Perspektyw” (zestawienie najlepszych placówek w Polsce - przyp. red.). W najnowszym II LO zajęło 45. miejsce w kraju i trzecie w województwie. To zasługa i ogromna praca naszych nauczycieli i uczniów, która przekłada się także na osiągnięcia w konkursach i olimpiadach przedmiotowych, również tych międzynarodowych. To właśnie sukcesy uczniów dają mi najwięcej powodów do radości. Rolą szkoły jest uczyć i robić to dobrze. Cieszę się, że mamy tak mocną pozycję na edukacyjnym rynku - II LO to już uznana marka. Do tej szkoły nie dostanie się każdy i podczas dni otwartych szczerze mówię przyszłym uczniom: tutaj trzeba się uczyć. Dzięki kołom zainteresowań rozwijamy różne pasje, ale przede wszystkim uczymy i robimy to bardzo dobrze, więc możemy się chwalić sukcesami naszych uczniów. Jeden z naszych absolwentów - Adam Kucz - ukończył Uniwersytet w Cambridgde, ale młodych zdolnych mamy więcej. Oni są chlubą tej szkoły.

W trakcie tych 20 lat zmienił się również budynek szkoły.

Mamy za sobą remont całego obiektu przeprowadzony w 2011 roku i tu ukłon w stronę ówczesnego wiceprezydenta Michała Śmigielskiego, naszego absolwenta, ale też samych nauczycieli, którzy pomagali w sprzątaniu, by zdążyć przed 1 września. Z remontem wiąże się chyba największy stres w mojej dyrektorskiej pracy. Mowa o wymianie drzwi we wszystkich klasach. Nie było mnie w kraju, kiedy zostały wyrwane z futrynami, a zrobiono to jeszcze zanim zapadła decyzja o przyznaniu środków na ich wymianę. Oczekiwanie na to, czy prezydent Adam Fudali zgodzi się na sfinansowanie nowych drzwi, było najdłuższym w moim życiu, ale ostatecznie się udało.

Czego zatem nie udało się Pani zrobić w trakcie tych czterech dyrektorskich kadencji?

Cały czas walczyłam o budowę sali gimnastycznej. Wciąż jej nie ma, ale jest już projekt i zapewnienie prezydenta Piotra Kuczery, że sala będzie budowana, co niezwykle mnie cieszy. To zadanie będzie już nadzorować nowa dyrektor II LO - pani Ewelina Maj, również absolwentka tego liceum, bardzo dobra nauczycielka chemii i organizatorka. Ponoć dobry dyrektor musi zadbać o to, by mieć godnego następcę i cieszę się, że w tym przypadku tak właśnie będzie. Odchodzę na emeryturę, mając poczucie dobrze spełnionego obowiązku, ale zanim na dobre się pożegnam, popracuję jeszcze z klasą 24 młodych Ukraińców, którzy uczą się w naszym liceum. Troje z nich będzie w sierpniu pisać online ukraińską maturę.

Proszę zdradzić, co będzie Pani robić na emeryturze.

Będę miała więcej czasu dla swoich wnuków oraz na podróże z mężem. Mam sporo planów na przyszłość. Dostałam już zaproszenie na rozpoczęcie nowego roku szkolnego w II LO. I zamierzam z niego skorzystać...

Rozmawiała: Sabina Horzela-Piskula

 

do góry