Jacek Rożek z Ochojca przebiegł maraton na Antarktydzie

07.02.2026 Ochojec

Kiedy planujesz przebiec maratony na wszystkich 7 kontynentach świata, prędzej czy później musisz dotrzeć na Antarktydę i zmierzyć się z porywistym wiatrem, śniegiem i temperaturą spadającą poniżej -20°C. On to zrobił! Jacek Rożek z Ochojca, przewodniczący tamtejszej rady dzielnicy, w połowie grudnia przebiegł 20. ekstremalny maraton na Antarktydzie i dołączył do elitarnego grona biegaczy z „koroną” maratonów Ziemi. 

Jacek Rożek z Ochojca przebiegł maraton na Antarktydzie. Zdj. Antarctic Ice Marathon 2025

Jak dociera się na maraton do najbardziej niedostępnej części świata?

Najpierw na własną rękę trzeba się dostać na południe Chile, do Punta Arenas, skąd organizator biegu zapewnia przelot do Union Glacier na Antarktydzie. Tamtejsze lotnisko to lodowa płyta bez zaawansowanych systemów naprowadzania, więc żeby tam wylądować, trzeba czekać na okienko pogodowe. Do bazy Union Glacier poleciało w sumie 52 biegaczy i biegaczek z całego świata, w różnym wieku i z różnym doświadczeniem biegowym, w tym 6-osobowa ekipa Polaków. Jedna z Polek stanęła nawet na trzecim miejscu podium i – co ciekawe – po raz pierwszy w historii tego maratonu kategorię open wygrała kobieta – młoda Australijka. Zazwyczaj w takich wytrzymałościowych biegach wygrywają mężczyźni, choć oczywiście to, że ktoś osiąga dobre czasy w maratonach odbywających się w klasycznych warunkach, nie oznacza, że na Antarktydzie też osiągnie super wynik. I odwrotnie.

Maraton w krainie lodu działa na wyobraźnię. Jak było?

Cztery pętle po ponad 10 km w temperaturze -20°C nie byłyby problemem, gdyby nie wiatr. Biegnąc z wiatrem robiło się ciepło, można było nawet zdjąć czapkę i rękawiczki, ale po nawrotce wiatr wiejący w twarz obniżał odczuwalną temperaturę do -30°C i na ubraniach tworzyła się lodowa skorupa. Parę osób nabawiło się odmrożeń, choć podczas biegu testowego mieliśmy okazję zweryfikować, w jakiej odzieży pobiec i czego możemy się spodziewać na trasie, ale na takie warunki trudno się przygotować.

Maraton rozpoczęliśmy z opóźnieniem, przy sprzyjającej pogodzie. Z czasem jednak wiatr narastał, więc człowiek biegł, a wydawało mu się, że stoi w miejscu. Poza tym, na ubitą ratrakami trasę wiatr zaczął nawiewać śnieg, w którym tonęły stopy, więc biegło się jak po piasku na plaży.

Cały teren jest płaski, więc bardzo trudno ocenić odległości – w oddali widzi się stację, w której można się przebrać i napić czegoś ciepłego, więc człowiek biegnie i biegnie, ale ta stacja wcale się nie przybliża. To trudne mentalnie, bo w maratonie biegacz często mówi sobie: dobiegnę jeszcze do tego zakrętu, a później zwolnię. Tam nie dało się w ten sposób oszukać umysłu.

No i jeszcze słońce, które na Antarktydzie nie zachodzi przez sześć miesięcy

O tej porze roku cały czas panuje tam dzień: o której się nie spojrzy, ma się słońce nad głową. Trzeba się do tego przyzwyczaić, ale też odpowiednio chronić oczy, gogle lub okulary słoneczne są obowiązkowe! Ważna jest także ochrona nosa, który łatwo odmrozić, dlatego większość maratonu pokonałem w masce, żeby wdychane powietrze nie było aż tak zimne.

- Wiatr wiejący w twarz obniżał odczuwalną temperaturę do -30°C - wspomina biegacz. Zdj. Antarctic Ice Marathon 2025

Miałem na sobie dwie warstwy i nawet się spociłem, więc na jednym z punktów przebrałem się, bo mówią: „sweat is wet, wet is dead”.

Miałem swoją taktykę – biec cały czas, nawet wolniej, byle tylko nie przejść do marszu, bo idąc robiło się po prostu paskudnie zimno i obawiałem się wychłodzenia. 

Dotąd swój najszybszy maraton przebiegłem w czasie 3:48, a na Antarktydzie – 4:55, czyli ok. godzinę dłużej, co pokazuje skalę trudności. Ostatecznie byłem 18., ale miejsce nie miało znaczenia – to niesamowita przygoda, szczególnie dla takiego biegacza jak ja, który niekoniecznie skupia się na pobijaniu rekordów, ale biega dla samej frajdy biegania, poznawania różnych miejsc i doświadczania czegoś nowego. Tutaj miałem nawet okazję pojeździć na rowerze.

I pewnie poobserwować pingwiny?

Union Glacier leży w głębi Antarktydy, to 79. równoleżnik, niewiele ponad 1000 kilometrów do bieguna, a więc generalnie nic tam już nie żyje. To dziewiczy teren i trzeba go zostawić w nienaruszonym stanie, dlatego nawet odsikanie się na trasie oznacza dyskwalifikację! 

- O tej porze roku cały czas panuje tam dzień - opowiada Rybniczanin. Zdj. Arch. pryw.

Bieg na Antarktydzie był dla mnie wyjątkowy również z innego powodu – kończąc go wszedłem do klubu około 600 osób na świecie, w tym 20 w Polsce, które przebiegły maratony na wszystkich 7 kontynentach. Dodatkowy medal, który z tej okazji dostałem na Antarktydzie, jest dla mnie taką wisienką na torcie.

Który z tych maratonów szczególnie Pan zapamiętał?

Każdy był inny i dawał ogromną frajdę. Zacząłem w Polsce, a pierwszy zagraniczny maraton przebiegłem w 2015 roku, kiedy byłem w Kanadzie i USA na delegacji. Zresztą zawsze staram się biegać podczas wyjazdów służbowych. W Brazylii osiągnąłem swój najlepszy czas, w Kairze wygrałem, a w Japonii zacząłem poważnie myśleć o przebiegnięciu maratonów na wszystkich kontynentach świata, a więc również na najmniej dostępnej Antarktydzie…

Jacek Rożek przebiegł maratony na wszystkich 7 kontynentach. Zdj. Antarctic Ice Marathon 2025

Maratony pozwoliły mi spojrzeć na miasto z innej perspektywy. Dziesiątki razy byłem w Warszawie, ale polubiłem ją dopiero po Maratonie Warszawskim.

Możliwość przebiegnięcia z innymi biegaczami Mostu Karola w Pradze, koła podbiegunowego w Rovaniemi czy Półmaratonu Księżycowego w Rybniku daje ogromną frajdę bycia częścią wydarzenia, które łączy ludzi różnych zawodów i zainteresowań, młodszych i starszych. Bieganie to mój sposób na życie.

Jako młody chłopak biegałem tylko za autobusami, bo zawsze byłem spóźniony. Po przeprowadzce do Ochojca na bardziej planowe bieganie namówił mnie przyjaciel Tomek, a piękne lasy wokół Ochojca temu sprzyjają. Zresztą poranne bieganie po lesie uważam za najlepszą terapię! Dlatego nadal będę biegać, choć teraz pewnie już na krótszych dystansach. I może wrócę do triatlonów…

Przebiegł maraton na Antarktydzie

19 zdjęć

Jacek Rożek z Ochojca, przewodniczący tamtejszej rady dzielnicy, w połowie grudnia przebiegł 20. ekstremalny maraton na Antarktydzie i dołączył do elitarnego grona biegaczy z „koroną” maratonów Ziemi. Na Antarktydzie mierzył się z porywistym wiatrem, śniegiem i temperaturą spadającą poniżej -20°C. 

Dziennikarz
Sabina Horzela-Piskula

Zobacz także

Jubileusz 27. dzielnicy
Jubileusz 27. dzielnicy

Jubileusz 27. dzielnicy