Budujemy dla rybniczan

01.08.2022Nasz wywiad działa

"Będziemy budować swoje mieszkania i starać się trzymać równowagę między budownictwem ZGM-owskim - komunalnym i socjalnym oraz TBS-owskim, budującym mieszkania dla zupełnie innego klienta, który najczęściej zarabia więcej niż w przypadku lokatorów mieszkań komunalnych, ale nie chce zaciągać kredytu mieszkaniowego na mieszkanie komercyjne" - mówi Piotr Kuczera, prezydent Rybnika w rozmowie z redaktorem naczelnym Gazety Rybnickiej.

Piotr Kuczera, prezydent Rybnika

Jak to jest, że w Katowicach wszyscy biją się o mieszkania budowane przez TBS, na każde jest tam 50 chętnych i trzeba robić losowania, a w Rybniku musimy wydłużać nabór o najem mieszkań na Sztolniowej do 1 sierpnia?

Pewnie ma to związek z tym, że w Rybniku mieszkania budowane przez Towarzystwo Budownictwa Społecznego to nowość, która dopiero pojawiła się na rynku, przez co mieszkańcy nie wiedzą, z czym mają do czynienia. Często pytają: „A co to właściwie jest ten TBS?”. Tymczasem to znana i sprawdzona formuła w wielu miastach. Jesteśmy jednym z ostatnich, które w końcu zdecydowało się na stworzenie TBS-u. Z tego, co pamiętam, to pierwsza uchwała o powołaniu TBS-u pojawiła się już na początku lat 2000., ale w Rybniku nigdy nie została zrealizowana. Nasza spółka miejska działa dopiero niecały rok, a już buduje inwestycję przy ulicy Hallera za przeszło 40 mln zł. Myślę, że o wiele więcej chętnych będzie przy kolejnych naborach, gdy do pierwszych mieszkań wprowadzą się mieszkańcy i pójdzie fama, że są fajne, a sprawy najmu wcale nie są tak skomplikowane. O wiele łatwiej reklamować produkt, który jest gotowy… Na pewno sprawy nie ułatwia też trudna sytuacja na rynku kredytów, inflacja, czas wielkiej niepewności. To wielu odstręcza od podejmowania decyzji wiążących z miejscem i z czasem.

Ale ta niepewna sytuacja mogłaby być właśnie argumentem za TBS-em. By zamieszkać, nie trzeba brać kredytu…

Tak, ale ludzie patrzą na to w ten sposób, że to jednak jakieś zobowiązanie, trzeba pokazać dochody, partycypować w kosztach budowy, choć ta partycypacja nie jest zbyt duża. Oczywiście, w przyszłości, za 5 lat takie mieszkanie będzie można wykupić na własność. Argumentów za TBS-em nie brakuje. Oczywiście rynek deweloperów w Rybniku działa prężnie, dużo mieszkań powstaje w szeregowcach. Jest wybór. My będziemy budować swoje i będziemy starali się trzymać równowagę między budownictwem ZGM-owskim - komunalnym i socjalnym oraz TBS-owskim, budującym mieszkania dla zupełnie innego klienta, który najczęściej zarabia więcej niż w przypadku lokatorów mieszkań komunalnych, ale nie chce zaciągać kredytu mieszkaniowego na mieszkanie komercyjne. Zastanawiam się tylko, czy bardziej nie skupić się na dosiedlaniu centrum, niż wchodzić w dzielnice. Po pierwszych naborach widać, że zainteresowanie mieszkaniem w centrum jest większe. Tak czy owak, jestem optymistą. Będziemy budować mieszkania dla rybniczan. Co ważne, udaje się pozyskać na to pieniądze, zewnętrzne kredytowanie. To dla nas szansa.

Miasto zdobyło też pieniądze unijne na remont familoka przy Przemysłowej na Paruszowcu, ale radni opozycji zauważają, że koszty ponad 15 mln zł na mieszkania socjalne są zbyt wysokie…

Bo rzeczywiście są coraz wyższe, biorąc pod uwagę rosnące ceny. Ale pojawia się pytanie, co mamy robić z obszarami, które w całości są objęte opieką wojewódzkiego konserwatora zabytków? Jeżeli biznes widziałby w tym interes, to dawno by to wziął. Wystawiając takie mieszkania nawet za bezcen, nie jestem w stanie znaleźć inwestora, gdy pada pytanie: „Czy na tym jest konserwator zabytków?”. Gdy odpowiedź brzmi „tak”, to od razu jest: „A to dziękuję, nie tańczę”. Proces rewitalizacji Paruszowca będzie długotrwały. Cały pas jest pod opieką wojewódzkiego konserwatora zabytków, jako świadectwo działalności Huty Silesia. Liczę na to, że dzięki pieniądzom europejskim w kolejnych perspektywach będziemy w stanie to remontować. Bo bez dwóch zdań to jest bardzo kosztotwórcze. Jasne, że taniej jest budować wszystko od podstaw. Zawsze samorząd będzie budował drożej, bo musi wystartować w zamówieniu publicznym. Są dylematy, ale na pytanie „robić albo nie i patrzeć, jak niszczeje” wybieram jednak: robić, podjąć ten wysiłek.

Inne wysiłki Pana i mieszkańców mogą być zniweczone. Rząd zawiesza normy jakościowe węgla… Zbigniew Kuczma z Alarmu Smogowego mówi, że zimą czeka nas powrót do komory gazowej w Rybniku…
Dla mnie stała się rzecz bardzo zła, bo w walce o dobre powietrze potrzebna jest konsekwencja. Oczywiście, że mamy kryzys paliwowy i trudności związane z nieprzygotowaniem sektora energetycznego na zamknięcie się na węgiel rosyjski. Nie chcę szukać winnych, ale wiem, że nie można jedną ręką wydawać pieniędzy na program „Czyste powietrze”, a drugą ręką podpisywać dokumenty, które mówią, że właściwie możesz spalać byle co. Pocieszam się tylko tym, że na terenie województwa śląskiego jest uchwała antysmogowa, która powinna być punktem odniesienia, a nie decyzja ministerialna, bo w ostatnich latach uczyniono wiele, by wymienić piece węglowe na ekologiczne. Wybrano przedziwny model, na który bym nie wpadł. Zaoszczędzimy na opale, a stracimy na opiece zdrowotnej. Myślę, że w dłuższej perspektywie to rozwiązanie tragiczne w skutkach.

Radni opozycji podczas sesji kwestionowali nowe rozwiązania dla dzielnic dotyczące wyborów rad, a konkretnie wymogu 10 proc. frekwencji podczas tych wyborów…

Chciałem podziękować wszystkim, którzy aktywnie działają w dzielnicach. Nie może być tak, że 1 procent mieszkańców dzielnicy wybiera radę, która mówi, że reprezentuje wszystkich mieszkańców, bo to jest fikcja. Stąd kryterium 10-procentowe, ale odczytywane w kontekście kompletnie innego procesu wyborczego. Jeżeli takie głosowanie będzie mocno reklamowane, a zamiast jednej godzinki będzie trwało cały dzień, lokal wyborczy będzie otwarty od 8 do 20 i można będzie oddać głosy na 5 kandydatów, to myślę, że jest to wyjście do wyborców. Liczę na to, że nastąpi mobilizacja i jeżeli nie uda się wybrać rady dzielnicy w pierwszym głosowaniu, to będzie to sygnał, by po 3 miesiącach się sprężyć i 10 proc. mieszkańców znaleźć. To próba aktywizacji rad dzielnic. W moim przekonaniu są potrzebne, powinny występować jako głos doradczy rady miasta, być pasem transmisyjnym, by poprzez interpelacje radnych głos dzielnic pojawiał się na sesjach i podczas bieżącej pracy miasta. Jestem optymistą, wierzę w mieszkańców.

Rozmawiał Aleksander Król

do góry