Zofia i Stanisław z Ligoty świętują diamentowe gody!
Wczoraj, 8 stycznia prezydent Rybnika Piotr Kuczera odwiedził mieszkańców Ligoty Zofię i Stanisława Mojzów, którzy w październiku świętowali 60-lecie ślubu.

Ich ślub cywilny odbył się 16 października 1965 roku w rybnickim magistracie, a kościelny dzień później w kościele św. Antoniego, który wtedy bazyliką mniejszą jeszcze nie był. Poznali się rok wcześniej, w sierpniu w hucie Silesia, w której oboje przepracują ponad 30 lat. Stanisław wrócił właśnie z urlopu i poproszono go by odwiózł do domu jedną z pracownic, która miała w tym dniu urodziny i z tego powodu miała do zabrania nieco więcej „bagaży” niż zwykle. W ten sposób poznał o osiem lat młodszą Zofię Morawską, którą swoim skuterem słynnej marki Osa odwiózł do pobliskiego Wielopola. Ta rozpoczęła się historia ich miłości, która szczęśliwie trwa do dzisiaj. Zofia nie jest rodowitą Ślązaczka. Jej ojciec urodził się niedaleko Tarmopola, a ona sama Lisięcicach w powiecie głubczyckim, bo jej rodzice poznali się na komendzie milicji w Głubczycach. Z czasem rodzina Morawskich przeprowadziła się do Wielopola, gdzie odziedziczyła dom.

Nasi jubilaci z ponad 60-letnim już doświadczeniem mieszkają na Ligocie w domu wybudowanym w roku 1856, w którym na świat przyszedł Stanisław Mojza. Sami wychowali trójkę dzieci. W 1967 roku urodził się ich pierworodny syn Piotr; w 1973 Leszek, a w 1982 córka Anna. Dzisiaj ich rodzinę współtworzą też trzy wnuczki i dwóch wnuków.
Praca w Silesii
Stanisław, emaliernik z wykształcenia, pracę w Silesii rozpoczął w roku 1957 jako szeregowy robotnik. Po kolejnym awansie, w 1972 roku został kierownikiem centralnej stapialni szkliwa. To była jedyna taka stapialnia w kraju, która obsługiwała wszystkie polskie zakłady emalierskie. Po przejściu na emeryturę jeszcze przez dziesięć lat pracował w prywatnej firmie Metal-Ceram, gdzie zajmował się m.in. emaliowaniem dostarczanych z Ukrainy żeliwnych zaworów do wody.
Rajdy Automobilklubu Śląskiego
Stanisław udzielał się także społecznie. Przez wiele lat działał w funkcjonującym przy Silesii kole Automobilklubu Śląskiego, a w latach 1986-91 był jego prezesem. Koło organizowało różnego rodzaju rajdy i zloty, ale też zabawy karnawałowe, które Zofia wspomina do dzisiaj. Wspomina też wakacyjne wyjazdy do Wisły, Ustronia mazurskich Sąpłatów i enerdowskiego Thale. W Silesii, w kontroli jakości przepracowała 35 lat, a oprócz tego pomagała też swoim teściom w prowadzeniu sporego 20-hektarowego gospodarstw, w którym hodowano m.in. krowy i barany.
Co ważne, i Zofia , i Stanisław to osoby z jednej strony pracowite, a z drugiej bardzo pogodne, co zapewne sprzyja małżeńskiej miłości i wytrwałości.

Prezydent Rybnika Piotr Kuczera, który był pod wrażeniem opowieści Stanisława o losach jego przodków i przodków jego żony Zofii, życzył małżonkom zdrowia, pomyślności i spokoju, a w konsekwencji kolejnych małżeńskich jubileuszy.