Strona główna/Aktualności/Miasto/Zerwijmy łańcuchy! Akcja obrońców psów na rybnickim (..)

Zerwijmy łańcuchy! Akcja obrońców psów na rybnickim rynku

01.10.2022Miasto

Z grubymi łańcuchami i hasłem "Zerwijmy łańcuchy!" przyszli dziś, w sobotę 1 października na rybnicki rynek obrońcy psów, by głośno mówić o cierpieniu psów łańcuchowych.

Borysek był kiedyś przywiązany do budy ale znalazł ciepły dom. Zdj. Aleksander Król

To bardzo smutna historia, bo Borysek, miał kiedyś swojego dobrego pana, który bardzo go kochał. Spał z nim pod kołderką w łóżku. Niestety pan odszedł, był starszym człowiekiem, a dom i majątek tego pana przejął syn, który lubił nadużywać alkoholu i przeszkadzał mu pies. Dlatego uwiązał go na łańcuchu, przy budzie, pseudo-budzie - kilku desek złączonych ze sobą z prześwitami przez które do środka wpadał wiatr i deszcz. Nie miał schronienia, w którym mogłoby mu być ciepło - mówi Iwona Kuchta, wolontariuszka Pet Patrol, która zabrała na rybnicki rynek adoptowanego przez siebie Boryska, by głośno zaprotestować przeciw przywiązywaniu psów łańcuchem.

Borys ma około 10 lat i cierpi na ataki padaczki, które - jak podejrzewa nowa właścicielka spowodowały urazy, po których ślady zostały na głowie i nóżce. Nie widzi na jedno oko.

Obrońcy psów utworzyli napis "Zerwijmy łańcuchy". Zdj. Aleksander Król

- Wyobraźcie sobie zimno, mróz, a on przy budzie cierpiący, ma atak padaczki. Pies, który waży niecałe 5 kilogramów musiał nosić ze sobą łańcuch długości około 6 metrów. Musiał tak go ciągać około 8 lat. Dostęp do niego miały inne psy, które go atakowały - mówi pani Iwona.

Borys został odebrany właścicielowi 2 lata temu. Właściciel nie został ukarany, bo rany były zagojone, ale podpisał zrzeczenie się psa. Nie chciał batalii sądowej.

- Oficjalnie go adoptowałam. Od pół roku nie miał już ataku padaczki, może wynikały ze stresu. Jesteśmy za tym, by w ogóle nie było łańcucha. Kochajmy te psy, bo one kochają nas bezwarunkowo. Borysek jest tego przykładem. On jest wdzięczny - mówiła ze łzami w oczach pani Iwona.

Zerwijmy Łańcuchy na rybnickim rynku. Zdj. Aleksander Król

Obrońcy psów, które przyszły dziś na rybnicki rynek znają wiele takich historii.

 

- Nie trzeba być członkiem Mensy, by sobie wyobrazić, że trzymanie zwierzęcia na łańcuchu jest znęcaniem się nad nim. Pies to zwierzę bardzo inteligentne, które by normalnie funkcjonować, czerpać satysfakcję z życia, potrzebuje zaspokoić szereg potrzeb. Łańcuch ogranicza mu funkcjonowanie do minimum - mówi Izabela z Fundacji Pet Patrol.

Dodaje, że pies, który przebywa stale na uwięzi z czasem ulega frustracji, pojawiają się u niego zaburzenia behawioralne, staje się agresywny.

- Jeżeli znajdujemy podstawy oprócz łańcucha i udaje nam się odebrać zwierzę interwencyjnie, przed nami zawsze długa praca, by tego psa wyprostować, by nauczyć go życia psiego, czerpania przyjemności z kontaktu z człowiekiem, nauczenia go zaufania i prawidłowego zachowania w relacjach z ludźmi. Niestety czasem się to nie udaje i jest do końca życia skrzywiony. Nasze zwierzaki, które oddajemy po takich przejściach, po życiu w nieustannym stresie pod opiekę behawiorysty, który z psem pracuje, udaje się często wyprościć. Przykładem jest właśnie Borysek - mówiła pani Iwona.

To pierwsza akcja Zerwijmy Łańcuchy w Rybniku.

- Ważne, że przyszliście, macie łańcuchy i się sprzeciwiacie. To pierwsza akcja w Rybniku, ale akcja "Zerwijmy łańcuchy" ma już 15 lat. Głównie w Warszawie ludzie organizują protesty, wcześniej, przed pandemią przywiązywali się do bud. To pierwsza akcja po pandemii, którą organizujemy, spotykając się razem. W Warszawie jest dziś bardzo dużo ludzi - Natalia Herman z redakcji Psyikoty.pl, która od 15 lat organizuje akcję Zerwijmy Łańcuchy.

Aleksander Król

Zerwijmy łańcuchy!

8 zdjęć

"Zerwijmy łańcuchy!," czyli akcja obrońców psów na rybnickim rynku, której celem było zwrócenie uwagi na cierpienie psów łańcuchowych.

 

 

 

do góry