Wielkanoc przynosi nadzieję

03.04.2026 Miasto

– Wielki Piątek to najważniejsze święto dla ewangelików w kraju i na świecie. W naszej parafii nabożeństwo odbywa się o godz. 9.30, zgodnie z wieloletnią tradycją, co potwierdzają odnalezione niedawno protokoły rady parafialnej i zeszyty ogłoszeń pierwszego powojennego proboszcza, ks. radcy Edwarda Romańskiego – opowiada ks. Michał Matuszek, proboszcz parafii ewangelicko-augsburskiej w Rybniku. Pastor poprowadzi świąteczne nabożeństwa w kościele przy ul. Miejskiej 12, który świętuje w tym roku jubileusz 235 lat (1791-2026). A Wielkanoc spędzi z żoną i synami. 

Ks. Michał Matuszek z rodziną. Zdj. Wacław Troszka

– To dzień, w którym nasz kościół się wypełnia – mówi ks. Matuszek o Wielkim Piątku, dniu ukrzyżowania Jezusa, który dla ewangelików jest dniem wolnym od pracy. To czas zadumy, smutku i ciszy, ale także nadziei i wiary. Wierni nie zbudują grobu pańskiego oraz nie usłyszą dzwonów „zawiązanych” po nabożeństwie wielkoczwartkowym.

– Dawniej w Wielki Piątek ubierano się na czarno, jak na pogrzeb. Dziś w czasie nabożeństwa rozważamy teksty biblijne mówiące o tym, co wydarzyło się na Golgocie, a siedem słów Pana Jezusa na krzyżu, ma odbicie w liturgii. Milkną organy i śpiewamy a cappella, co dodatkowo podkreśla wyjątkową atmosferę tego dnia. Zwiastowane Słowo Boże o ukrzyżowanym Jezusie Chrystusie przypomina o Baranku Bożym, który gładzi świata grzech. My, wierzący wiemy już, że na horyzoncie widać pusty grób, a głośne „Alleluja!” znacząco wybrzmi w Święta Zmartwychwstania Pańskiego – opowiada ks. Matuszek.

Pastor z Cieszyna, pastorowa z Dębowca

Michał Matuszek do Rybnika trafił z parafii ewangelicko-augsburskiej w Ustroniu, gdzie był wikariuszem. Wcześniej pracował w Bielsku i Katowicach, a księdzem lub pastorem, jak również określa się ewangelickich duchownych, jest od 2011 roku. Pochodzi z Cieszyna, a do Rybnika, w którym wcześniej był przejazdem, przeprowadził się w sierpniu 2023, z pochodzącą z Dębowca żoną Iloną oraz synami Marcinem i Filipem.

– Najpierw przez ponad rok byłem proboszczem administratorem tutaj, a także w Raciborzu i Ściborzycach Wielkich, więc wierni mogli poznać mnie i moją rodzinę, a ja – parafię. W marcu ubiegłego roku zostałem proboszczem, wybranym przez zgromadzenie parafialne, czyli osoby, które uczestniczą w życiu parafii, biorą czynny udział w nabożeństwach, przystępują do Sakramentu Ołtarza i opłacają składkę kościelną. Kadencja proboszcza, który jest utrzymywany przez parafię trwa 10 lat, ale może być przedłużana. Podczas ubiegłorocznego uroczystego nabożeństwa wprowadzenia na urząd proboszcza parafianie życzyli mi, abym doczekał tutaj emerytury – uśmiecha się 41-latek, który od czerwca pełni też funkcję kapelana ewangelickiego policji garnizonu śląskiego w Katowicach.

Kościół przy ul. Miejskiej 12 świętuje w tym roku jubileusz 235 lat (1791-2026). Zdj. Arch. GR

Cieszy go życzliwość, zaangażowanie, chęć współpracy i otwartość na nowe wyzwania liczącej około 350 osób parafii oraz władz miasta i powiatu, a także lokalnych instytucji, organizacji, przedsiębiorców i sympatyków parafii.

– Jest nam tutaj dobrze, bo dobrze jest tam, gdzie jest rodzina – podkreśla.

Wielkanoc z parafianami

Nabożeństwo, które poprowadzi w Niedzielę Wielkanocną, będzie odświętne i uroczyste. – Choć nie tak wczesne, jak na Śląsku Cieszyńskim, gdzie jutrznie wielkanocne rozpoczynały się o 5 lub 6 rano. Pamiętam z dzieciństwa czy szkoły średniej, gdy śpiewałem w chórze kościelnym w Cieszynie, że już o 4.15 mieliśmy próbę w kościele przy organach. Na Górnym Śląsku nie ma tradycji tak wczesnych nabożeństw, ale te w Rybniku zawsze są uroczyste, podniosłe i bardzo liczne – opowiada pastor. 
W ich trakcie w wielu ewangelickich parafiach wierni przyjmą komunię – chleb, czyli opłatek i krew, czyli wino – w rybnickim kościele opłatek macza się w winie, w innych pije się go z nierdzewnych lub jednorazowych kieliszków. Do Stołu Pańskiego przystępują wierni, którzy podczas nabożeństwa, w trakcie spowiedzi powszechnej, wyznają swoje grzechy i otrzymują absolucje (rozgrzeszenie), według słów Jezusa o ustanowieniu Sakramentu Ołtarza podczas ostatniej wieczerzy z uczniami.

W centrum ołtarza znajduje się obraz "Pocieszający Chrystus". Zdj. Arch. GR/M. Cieciura

Odświętne będzie też nabożeństwo w Poniedziałek Wielkanocny, ale będzie ono miało bardziej rodzinny charakter.

– Dzieci zaprezentują swoje przedstawienie, a potem będą szukać wielkanocnego jajka i zajączka w ogrodzie przy plebani. Staramy się, aby ten dzień integrował i niósł radość, bo taka jest Wielkanoc. W naszych domach również pojawia się jajko, będące symbolem życia, zajączek i baranek wielkanocny z ciasta, który moja mama wypiekała kiedyś w specjalnych foremkach. Pamiętam jeszcze z domu, jak wbijałem w niego flagę z radosnym „Alleluja, Jezus zmartwychwstał!” – wspomina Michał Matuszek, który święta spędzi z żoną i synami.

Przy wspólnym stole

– Mamy z dziećmi taką modlitwę: „Panie Jezu, nasze słonko, pobłogosław to jedzonko. Panie Jezu nasze życie, pobłogosław też i picie. Panie Jezu nasz kwiatuszku, pobłogosław to, co w brzuszku”. Zdziwiło nas, gdy usłyszeliśmy ją na początku roku ze sceny Teatru Ziemi Rybnickiej, podczas spektaklu pt.„Królewna Śnieżka i siedmiu rybnickich krasnoludków” – mówi ksiądz. Jego syn Marcin ma 9 lat, Filip 5. Kiedy zamieszkali w Rybniku, starszy rozpoczął naukę w podstawówce, młodszy w przedszkolu. Nie zawsze łatwo jest wytłumaczyć rówieśnikom, że tata jest księdzem i ma żonę.

– I to legalnie! Może się to spotkać z różnymi nieporozumieniami, ale to też okazja, by szerzej opowiadać o naszej ewangelickiej wspólnocie. A patrząc na historię Rybnika, trzy wyznania – katolicy, ewangelicy i żydzi – zawsze tu były – dodaje pastor.

Nabożeństwo w Poniedziałek Wielkanocny będzie odświętne, ale będzie miało bardziej rodzinny charakter. Na zdj. ksiądz z żoną Iloną Matuszek oraz 9-letnim Marcinem i 5-letnim Filipem. Zdj. Wacław Troszka

Matuszkowie są przekonani, że parafia ma łączyć i dawać przestrzeń do spotkań. Odbywają się tu m.in. szkółki niedzielne (nabożeństwa dla dzieci), lekcje religii, spotkania młodzieży, koła pań i dla zainteresowanych kościołem, koncerty, dni otwarte kościoła... Działa chór parafialny Canto Deo.

– Żona śpiewa nie tylko tutaj, ale również w Wyższobramskim Chórze Kameralnym w Cieszynie. Muzyka to jej pasja – mówi o Ilonie Matuszek, która śpiewa również w czasie nabożeństw, często w duecie z gitarzystą prof. Andrzejem Myśliwcem.

Na co dzień pani Ilona pracuje w rybnickim OPS, gdzie koordynuje pracę zespołu ds. osób w kryzysie bezdomności. Spotka się z nimi w boguszowickiej ogrzewalni, podczas śniadania wielkanocnego organizowanego wraz ze współpracownikami. 

To właśnie ona specjalizuje się w wielkanocnych potrawach, jej mąż w przedświątecznych porządkach.

– Nie gotuję, wolę degustować, ogarniam też zakupy i przedświąteczne porządki. Kiedyś lubiłem myć naczynia, dziś wyręcza mnie zmywarka, ale na probostwie jest sporo okien do umycia i zdarza mi się przy tej okazji pozdrawiać siostry urszulanki – mówi z uśmiechem ks. Matuszek.

Śniadanie z „murzinem”

Na świątecznym stole obok wędlin, jajek czy sałatki jarzynowej musi stanąć "murzin wielkanocny", przysmak pastora, czyli wypiek przypominający chleb z bogatym nadzieniem.

– To wypieczone ciasto drożdżowe z wędlinami w środku. Może to być kiełbasa, również biała, szynka i boczek. Bez „murzina” podawanego z chrzanem, nie ma dla mnie Wielkanocy – mówi ks. Michał.

„Murzin” jest gotowy już w Wielki Piątek wieczorem, ale tego dnia Matuszkowie poszczą, choć w kościele luterańskim post jest dobrowolną praktyką.

– Każdy może podjąć własne wyzwania, dziś powiemy, challenge postne – dodaje pastor, który rezygnuje też ze słodyczy.

Święta to dobry moment, by się zatrzymać oraz usiąść z bliskimi przy stole, który, jak mówi ksiądz, ma łączyć i dawać przestrzeń do rozmowy. Zdj. Wacław Troszka

Podkreśla, że święta to dobry moment, by się zatrzymać i spojrzeć na swoje wnętrze oraz usiąść z bliskimi przy stole, który, jak mówi, ma łączyć i dawać przestrzeń do rozmowy. 

– To przecież doskonały czas na pojednanie – w rodzinach, w których często panują trudne relacje oraz na świecie, który wciąż pełen jest niepokoju, wojen i zagrożeń, a przecież Jezus po swoim zmartwychwstaniu przyszedł do uczniów, mówiąc: "Pokój wam!". A wcześniej wypowiedział słowa: "Pokój zostawiam wam, mój pokój daję wam; nie jak świat daje, Ja wam daję. Niech się nie trwoży serce wasze i niech się nie lęka". Pokój był potrzebny wtedy i jest potrzebny dziś. Ale potrzeba nam też jakiejś głębszej autorefleksji, nie możemy pałać agresją do drugiego człowieka, tylko dlatego, że ma inne poglądy, kolor skóry, wyznanie czy pochodzenie. Wielkanoc zawsze niesie nadzieję na nowy początek – mówi ks. Michał Matuszek, życząc czytelnikom "Gazety Rybnickiej" pełnych nadziei, radosnych i błogosławionych świąt Wielkiej Nocy. 

Dziennikarz
Sabina Horzela-Piskula

Zobacz także

Najstarsze organy w Rybniku grają w Kościele Ewangelickim
Najstarsze organy w Rybniku grają w Kościele Ewangelickim

Najstarsze organy w Rybniku grają w Kościele Ewangelickim