W rybnickiej „siódemce” wyrósł tradycyjny sad
Zamiast tui i ozdobnych krzewów – jabłonie, śliwy i grusze. Przy Szkole Podstawowej Specjalnej z Oddziałami Przedszkolnymi nr 7 w Rybniku powstał sad owocowy, który wspólnie zasadzili uczniowie i nauczyciele. Placówka znalazła się w gronie 70 szkół z całej Polski, które zdobyły grant w ramach projektu „Tradycyjny Sad”.
– Chcieliśmy stworzyć miejsce, które będzie jednocześnie przestrzenią edukacji, integracji i odpoczynku dla naszych uczniów. Projekt pozwolił dzieciom lepiej poznać znaczenie przyrody, ekologii oraz troski o środowisko – przyznaje Celina Wacławczyk nauczycielka SPS7 i koordynatora projektu.
Zanim jednak posadzono pierwsze drzewka, sad trzeba było zaprojektować. Uczniowie klas 1-3 przygotowywali rysunki, planowali rozmieszczenie roślin i poznawali zasady tworzenia tradycyjnego ogródka. Gotowe prace stały się później inspiracją do rzeczywistego zagospodarowania terenu.

Po planowaniu przyszedł czas na wspólne sadzenie. Za kilka lat owocami obrodzą grusze, czereśnie, wiśnie, śliwy czy jabłonie, które uczniowie posadzili wzdłuż szkolnego chodnika.
Nieco szybciej będą mogli cieszyć się truskawkami oraz owocami z krzewów, które pojawiły się po oknami klasy. W przyszkolnym sadzie znalazły się m.in. jagoda goji, morwa biała i pigwa. Oko cieszą także byliny miododajne, które mają przyciągać zapylacze do przygotowanych dla nich domków dla owadów.

W stworzenie tradycyjnego sadu zaangażowali się również nauczyciele, rodzice oraz partnerzy wspierający działania placówki.
– Takie projekty przede wszystkim dają naszym uczniom możliwość bezpośredniego kontaktu z naturą, rozwijania samodzielności oraz uczenia się poprzez działanie i doświadczenie. Wspierają także integrację, wyciszenie i rozwój kompetencji społecznych naszych uczniów. A do tego pokazują, że wspólnie możemy tworzyć miejsca przyjazne dzieciom i środowisku. Chcemy również inspirować innych do dbania o zieleń oraz promować działania ekologiczne wśród mieszkańców Rybnika – podkreśla Celina Wacławczyk.

Jak przyznaje, dziś coraz mniej dzieci ma możliwość obserwowania jak rosną owoce czy warzywa.
– Kontakt z naturą naprawdę wycisza i pomaga odpocząć. Sama mówię, że w ogrodzie czyszczę sobie głowę. Dlatego chcemy, aby nasz sad stale się rozwijał i służył uczniom podczas zajęć edukacyjnych, terapeutycznych oraz integracyjnych. Już teraz uczymy dzieci nie tylko sadzić, ale też dbać o rośliny. A te trzeba podlewać, pielęgnować, usuwać chwasty… – mówi nauczicelka.
Na pierwsze większe plony uczniowie będą musieli jeszcze trochę poczekać. Już teraz jednak mogą obserwować, jak rozwija się ich wspólny ogród i uczyć się… cierpliwości.

Projekt realizowany był pod patronatem @fundacjabos.