Strona główna/Aktualności/Miasto/Stulatki z jednej klasy

Stulatki z jednej klasy

08.11.2022Miasto

Swoje 100. urodziny świętuje dziś Marta Szulik z domu Pieczka z dzielnicy Popielów. W kwietniu setne urodziny obchodziła jej koleżanka z klasy, mieszkająca nadal w Popielowie Klara Tomiczek.

Jubilatka Marta Szulik i mieszkający również w Popielowie prezydent Rybnika Piotr Kuczera. Zdj. Wacław Troszka

Pani Marta niedawno przeszła operację zaćmy, ale generalnie cieszy się względnie dobrym zdrowiem. Jej dwaj synowie Andrzej i Piotr wspominają, że mama zawsze była osobą bardzo pogodną, i tak jest do dnia dzisiejszego. Tylko trochę denerwują ją fizyczne ograniczenia, które w tak sędziwym wieku są czymś zupełnie naturalnym.
Stulatka z synem Piotrem nadal mieszka w domu, który przy ul. Konarskiego wybudował jej ojciec Józef Pieczka, a do którego jej rodzice z trzyletnią córeczką wprowadzili się w 1925 roku. Po sąsiedzku mieszka jej pierworodny, urodzony w 1946 roku, syn Andrzej. Nieco dalej, ale też w Rybniku trzeci syn Lucjan.

Jubilatka mieszka ze swoim najmłodszym synem Piotrem (w środku), ale tuż obok mieszka jej najstarszy syn Andrzej (pierwszy z prawej)
Po sąsiedzku mieszkał też kiedyś jej przyszły mąż Walter Szulik. Tak się poznali. - Miałam tylko jednego kawalera, a potem męża - wspomina. Pobrali się w czasie II wojny światowej w 1940 roku. Dwa tygodnie po ślubie Walter, jak wielu Ślązaków został wcielony do Wehrmachtu. Walczył na różnych frontach; trafił też na Krym, gdzie w czasie oblężenia Sewastopola dostał się do radzieckiej niewoli. Udało mu się jednak uciec i w 1945 roku wrócił do Popielowa. Niewiele brakowało, a niedaleko domu zastrzeliliby go czerwonoarmiści, pilnujący magazynu amunicji znajdującego się na tzw. Żabiku (część Popielowa). W trudnych latach powojennych, ze względu na złe traktowanie przez nową władzę ludową, imię Walter zamienił na Wojciecha. Został pracownikiem biurowym, pracując w księgowości kopalń Jankowice i Marcel, a na koniec zawodowej kariery w rybnickim Przedsiębiorstwie Robót Górniczych. Zmarł w 1979 roku, więc pani Marta owdowiała w wieku 57 lat.
Nasza stulatka pracowała tylko w czasach panieńskich i to w pobliskim sklepie spożywczym. Później zajmowała się już domem i wychowaniem dzieci.
Gdy trzy lata temu trafiła do szpitala na operację przepukliny, w czasie lekarskiego wywiadu zaskoczyła lekarzy stwierdzeniem, że nigdy nie piła żadnego alkoholu i nie paliła papierosów. Zaznaczyła też, że obu tych używek nigdy nawet nie spróbowała. W kuchni preferowała warzywa, stroniąc od mięsa, którego ewentualnie zjadała „jak na lekarstwo”.
W jej domu nigdy nie brakowało chleba, bo piekarnia była przy domu i tak jest do dnia dzisiejszego. Początek tym piekarniczym tradycjom dał jej ojciec Józef Pieczka, który w prowizorycznej jeszcze piekarni piekł chleb i wypiekał przynoszone przez sąsiadów kołocze. Pieczeniem chleba zajmował się też w niemieckim wojsku, wcielony również do Wehrmachtu, jego syn, a brat naszej jubilatki - Gerard. Gdy wrócił z wojny wybudował przy domu piekarnię z prawdziwego (na tamte czasy) zdarzenia. obecnie rodzinną piekarnię prowadzi jego wnuk Kazimierz Pieczka.

Prezydent Piotr Kuczera, który od lat interesuje się historią rodzinnego Popielowa namówił Martę Szulik, by pokazała mu album ze zdjęciami z czasów jej młodości. Zdj. Wacław Troszka

Dzisiaj z urodzinowymi życzeniami, bukietem kwiatów i z koszem ze smakołykami zjawił się u Marty Szulik, obchodzącej 100. urodziny jej dalszy sąsiad, prezydent Rybnika Piotr Kuczera. Rozmowa, w czasie której, m.in. wspominano najstarszych mieszkańców Popielowa, zakończyła się wspólnym oglądaniem rodzinnego albumu ze zdjęciami z czasów jej młodości.
Wacław Troszka

do góry