Rybnicki Maszt ma rok! "By młodzież wiedziała, że jest ważna"
Fundacja Maszt kończy swój pierwszy rok działalności. Zaczynali skromnie - od spotkań, rozmów i planów, które miały przerodzić się w coś większego. Dziś mogą już mówić o dziesiątkach godzin warsztatów, wydarzeniach lokalnych, partnerstwach i grantach. Ale najważniejsze - o ludziach, którzy dzięki Fundacji poczuli, że ich głos i zaangażowanie mają znaczenie.

- Budujemy infrastrukturę społeczną po to, żeby ludzie mogli doświadczyć bycia wartością. Chcemy, żeby mieszkańcy Rybnika, szczególnie młodzież, wiedzieli, że są ważni, że ich działanie lokalne ma sens - mówi Michał Naczyński, prezes Fundacji.
Setki godzin i dziesiątki spotkań
Za tymi słowami kryje się konkret: 18 godzin pracy nad modelem wolontariatu długoterminowego, 20 godzin warsztatów rozwijających kompetencje miękkie, 15 godzin szkolenia z pierwszej pomocy przedpsychologicznej dla młodzieży, 40 godzin zajęć dla rodziców, 14 godzin warsztatów dla uczniów zaangażowanych społecznie.
- Na warsztatach dla rodziców nauczyłam się, że nie jestem sama z trudnościami. Zyskałam większą pewność, że mogę wspierać swoje dziecko spokojniej, bez poczucia winy - opowiada uczestniczka jednego ze spotkań.
Były też szkolenia dla nauczycieli, debaty, akcje charytatywne i pomoc w sadzeniu lasu społecznego. A do tego obecność na ważnych wydarzeniach - od II Młodzieżowego Kongresu Przedsiębiorczości w Katowicach, przez 12. Forum Praktyków Partycypacji, aż po lokalną Rybnicką Debatę o Samorządności Uczniów.
Wolontariat w centrum działań
Fundacja od początku mocno postawiła na wolontariat. To dzięki wolontariuszom udało się zorganizować akcję „Miłość na cztery łapy”, podczas której zebrano pieniądze na ponad 200 kilogramów karmy i 120 litrów żwirku dla zwierząt w rybnickim schronisku. To dwa partnerstwa w ramach olimpiady Zwolnionych z Teorii, a także wyjazd z młodzieżą do Istebnej, by rozwijać ich kompetencje i budować struktury Fundacji.
- Wolontariat daje mi poczucie, że robię coś ważnego, że nie tylko siedzę w szkole, ale realnie mogę wpływać na to, co dzieje się w moim mieście - mówi jedna z wolontariuszek.
Model wolontariatu długoterminowego, nad którym Fundacja intensywnie pracowała, to duma całego zespołu.
- Ten model to dla nas ważna rzecz, ponieważ zbudowaliśmy go wspólnie z młodzieżą, jest szyty na ich potrzeby. Zależy nam, aby wolontariusze, szczególnie młodzi, czuli się u nas bezpiecznie, byli słuchani i traktowani fair. - dodają Magdalena Kufka i Alicja Sobik-Lipus, wiceprezeski Fundacji.
Partnerstwa i sukcesy
Pierwszy rok to także czas budowania fundamentów. Udało się zdobyć pięć grantów, nawiązać partnerstwa przy projektach edukacyjnych, rozpocząć współpracę w ramach powstającej nieformalnej koalicji NGO na rzecz edukacji obywatelskiej. Fundacja zyskała też wsparcie sprzętowe od Fundacji 2do2 oraz wypracowała własną identyfikację wizualną.
Co dalej?
Choć pierwszy rok był intensywny, w Maszcie nikt nie ma wrażenia, że to czas na odpoczynek.
- To dopiero początek. Rezyliencja, neuroróżnorodność i aktywność obywatelska - to kierunki, które będziemy rozwijać w kolejnych miesiącach - zapowiada Michał Naczyński.
Na razie jednak w Fundacji cieszą się z tego, co już udało się zrobić. Z młodzieży zaangażowanej w działania i wolontariat. Z rodziców, którzy odnajdują spokój. Z nauczycieli, którzy uczą się nowych kompetencji podczas szkoleń. I z obecności oraz wsparcia innych rybniczan, którzy kibicują ich działalności.
Bo Fundacja to nie tylko kolejna organizacja. To struktura, maszt, który angażuje osoby potrzebujące złapać wiatr w żagle.
Zobacz także