Przedstawiciele trzech wyznań spotkali się w kaplicy Juliusz
W minioną sobotę w dawnej kaplicy szpitalnej „Juliusz” odbyło się spotkanie ekumeniczne zorganizowane przez Fundację na Rzecz Ochrony Dóbr Kultury. Ksiądz, pastor i reprezentant gminy żydowskiej zasiedli obok siebie, by – tak jak czyniono to w Rybniku przed laty – rozmawiać o tym, co łączy, a nie dzieli.
Gośćmi spotkania byli: ks. Marek Noras (proboszcz parafii rzymskokatolickiej), ks. Michał Matuszek (proboszcz parafii ewangelicko-augsburskiej) oraz dr Sławomir Pastuszka (Przewodniczący Chewry Kadiszy przy Gminie Wyznaniowej Żydowskiej w Katowicach).

– Przed II wojną światową w Rybniku katolicy, ewangelicy i żydzi żyli obok siebie, często dając przykłady wzorowej współpracy. Chcieliśmy do tego nawiązać, tym bardziej że kapelanem kaplicy Juliusz był ks. Teodor Kremski, który swoim życiem spajał te trzy religie. Był on mężem zaufania, wybieranym do rozstrzygania sporów – wyjaśnia Joanna Piechaczek, pełnomocnik Fundacji na Rzecz Ochrony Dóbr Kultury, która od tego roku zarządza kaplicą Juliusz.
– Poza tym to miejsce jest symboliczne: od strony prezbiterium kaplica graniczy z dawnym cmentarzem żydowskim, a pobliskie Edukatorium to przecież dawny kościół ewangelicki – dodaje.
Wątek historyczny uzupełniła Małgorzata Płoszaj, pasjonatka historii rybnickich żydów, przytaczając historie z przedwojennego Rybnika, które potwierdzały dobre relacje między wyznawcami jak np. o wsparciu finansowym, jakiego Żydzi udzielili przy budowie kościoła św. Antoniego. Przypomniała również postać ks. Teodora Kremskiego, wieloletniego kapelana szpitala Juliusz. Choć był katolickim księdzem, cieszył się ogromnym szacunkiem ewangelików i żydów. Często nazywany bywał „bogatym biedakiem”, ponieważ cały swój odziedziczony majątek rozdał potrzebującym.

Więcej nas łączy, niż dzieli
Mimo trudnych tematów, rozmowa przebiegała w atmosferze wzajemnego szacunku. Prelegenci, zamiast skupiać się na różnicach teologicznych, szukali tego, co wspólne. Rozmawiano o najważniejszych świętach, roli rodziny i wyzwaniach współczesności.

Jeden z najważniejszych wniosków, jaki wybrzmiał tego wieczoru, dotyczył źródeł konfliktów. Zgodzono się, że każda z obecnych religii w swojej istocie dąży do pokoju, a winę za waśnie i wojny religijne ponosi zazwyczaj polityka oraz fanatyzm, a nie sama wiara.
– Spotkania ekumeniczne są ważne, bo pokazują ludziom, że nie ma obcych, jesteśmy wszyscy ludźmi i tworzymy wspólnotę. Byłam niezwykle podbudowana, że wszyscy moi goście: ksiądz katolicki, pastor i członek żydowskiej gminy wyznaniowej, doceniają kontakt z drugim człowiekiem, wiedza, że z hejtem i nienawiścią walczy się w codziennym życiu, stawiając ponad wszystkie różnice szacunek wobec drugiego człowieka. Byłoby wspaniale gdyby nasza wiara lub po prostu system wartości sprawiły, że potrafilibyśmy stanąć w obronie zaatakowanych w realu, czy w sieci: inaczej myślących, wierzących w innego Boga, migrantów, słabszych – mówi Aleksandra Klich, dyrektorka rybnickiej biblioteki, która prowadziła sobotnie spotkanie.