Poranny protest w obronie Elektrowni Rybnik

04.03.2026 Miasto

Wczesnym rankiem związkowcy z działających w rybnickiej elektrowni związków zawodowych wespół z członkami górniczej „Solidarności” protestowali dzisiaj przed bramą zakładu przeciw jego wcześniejszemu niż przewiduje to tzw. umowa społeczna z września 2020 roku, zamknięciu.

Związkowcy z Elektrowni Rybnik niezmiennie domagają się, by zgodnie z tzw. umową społeczną z roku 2020, elektrownia węglowa funkcjonowała do roku 2030 Zdj. Wacław Troszka
Według ówczesnego porozumienia rządu ze stroną społeczną zasilana węglem elektrownia miała funkcjonować do roku 2030. Tymczasem dwa z czterech bloków węglowych mają zostać wyłączone w tym roku, a dwa ostatnie PGE Górnictwo i Energetyka Konwencjonalna chce wyłączyć w roku przyszłym, co oznacza w praktyce zamknięcie zakładu, w którym dzisiaj pracuje 440 osób. W sąsiedztwie elektrowni powoli dobiega końca budowa bloku gazowo-parowego, który ma zacząć produkować prąd w pierwszym kwartale przyszłego roku, ale pracę przy jego obsłudze znajdzie niespełna 60 osób. Dzisiaj o godz. 13 w elektrownianym Klubie Energetyka ma zostać podpisana umowa na budowę kolejnych bloków gazowych w Rybniku i Gryfinie, ale one też będą w dużym stopniu bezobsługowe.

Poranny protest przed bramą Elektrowni Rybnik
Argumenty związkowców od jesieni 2024 roku się nie zmieniły. Zwracają uwagę na kwestie bezpieczeństwa energetycznego kraju – dzisiaj produkcja prądy w rybnickim zakładzie opiera się na węglu ze śląskich, w tym rybnickich kopalń, a w przyszłości oparta będzie na gazie z importu. Kolejna kwestia to ograniczenie zapotrzebowania na węgiel, co odbije się na kondycji finansowej kopalń.
Przewodniczący elektrownianej „Solidarności” Ireneusz Oleksik zwracał dzisiaj uwagę, że funkcjonowanie zakładu do roku 2030, pozwoliłoby dopracować do emerytury znaczącej części załogi. Zauważył też, trudną sytuację specjalistów-energetyków.

– Nasi dobrze wyszkoleni, doświadczeni specjaliści za bramą elektrowni nie znajdą dobrej pracy, więc zamknięcie zakładu jest dużym zagrożeniem dla bytu ich rodzin - powiedział Ireneusz Oleksik.

Zapytaliśmy też szefa „Solidarności” o dość zaskakującą godzinę protestu, który trwał od godz. 6.00 do 7.00 

– Jesteśmy zakładem strategicznym, produkujemy prąd, więc ludzie muszą być w pracy. Ci którzy kończyli nocną zmianę zostali i są tutaj, a ci, którzy pracują na pierwszą zmianę normalnie zaczęli dniówkę – odpowiedział.

 Batalia związkowców i pracowników rybnickiej elektrowni o jej funkcjonowanie do roku 2030 trwa od j2024 roku Zdj. Wacław Troszka

- Liczę na refleksję rządzących i dotrzymanie umowy społecznej z 2020 roku. PGE jest firmą państwową i to rząd i Ministerstwo Aktywów Państwowych podejmuje kluczowe decyzje – dodał przewodniczący Ireneusz Oleksik.

 

Dziennikarz
Wacław Troszka