Nietypowi mieszkańcy rybnickich lasów
Niemałe zamieszanie wywołało zdjęcie żubra nad brzegiem rzeki Rudy, opublikowane przez kajakarzy z Aktywni Team, które wykonał jeden z uczestników spływu. Wpis błyskawicznie wywołał falę pytań o to, skąd król puszczy wziął się w okolicy. Zagadki nie wyjaśniły komunikaty z ośrodków w Pszczynie i Kobiórze, które zapewniły, że ich stada są kompletne. Niezależnie od tego, jak żubr znalazł się nad rzeką, historia ta pokazuje, że przyroda potrafi zaskoczyć. O nietypowych zwierzętach, które zamieszkują nasze okolice, opowiada Tomasz Sczansny – leśnik, przyrodnik i fotograf.

Kwestia obecności żubra nad Rudą pozostaje zagadką. Nie byłby to zresztą pierwszy przypadek, gdy w rybnickich lasach pojawia się prawdziwy olbrzym. Od jakiegoś czasu w tutejszych kompleksach leśnych regularnie widywane są łosie.
– Kojarzymy je głównie z Doliną Biebrzy czy Szwecją, ale to zwierzęta wyjątkowo wędrowne. W okolicach Rybnika widywano już nie tylko pojedyncze byki, ale i pary, co sugeruje, że kilka osobników mogło osiąść tu na stałe – wyjaśnia Tomasz Sczansny.
Zwraca przy tym uwagę, że choć spotkanie z łosiem jest fascynujące, bywa też niebezpieczne, zwłaszcza na drogach, ze względu na rozmiary zwierzęcia i jego skłonność do przecinania tras samochodowych.

Kolejnym dostojnym mieszkańcem naszych lasów jest bielik, często mylnie nazywany orłem białym. Szacuje się, że w samych okolicach Rybnika gniazduje około sześciu par tych potężnych ptaków. Ich populacja w całej Polsce, po trudnych latach walki o przetrwanie gatunku, wynosi obecnie około dwóch tysięcy par. Bieliki budują ogromne gniazda, które mogą ważyć nawet pół tony.
– Najlepszym czasem na ich obserwację jest jesień, kiedy spuszczana jest woda w stawach. Polują wtedy na ryby, kaczki i gęsi, a w jednym miejscu można dostrzec nawet kilkanaście osobników. Zimą natomiast szukają oparzelisk – miejsc, gdzie woda nie zamarza. Bieliki lubią tam polować na ptactwo wodne, ale nie gardzą też padliną – tłumaczy leśnik.

Obok rodzimych wędrowców, w okolicy pojawiają się też gatunki obce, a czasem wręcz egzotyczne. Leśnikom zdarzyło się już spotkać kangura czy wielbłąda, które uciekły z prywatnych hodowli. Znacznie większym wyzwaniem dla ekosystemu są jednak gatunki inwazyjne, które na dobre się u nas zadomowiły. Wśród ptaków prym wiedzie gęsiówka egipska – niezwykle głośna gęś, która potrafi zająć gniazdo bocianowi.
Poważniejszym problemem – nie tylko w Rybniku, ale w i całej Europie – są szopy pracze. Choć kojarzą się z sympatycznymi postaciami z bajek, w rzeczywistości są bezwzględnymi drapieżnikami.
– Doskonale pływają i wspinają się na drzewa, niszcząc ptasie lęgi, a na brzegu potrafią zaatakować nawet większą od siebie czaplę. Co gorsza, w naszym regionie nie mają naturalnych wrogów – mówi Sczansny.

Z drugiej strony, rodzima przyroda zachwyca barwami, które mogą kojarzyć się z tropikami. W naszych ogrodach często gości fruczak gołąbek – motyl, który dzięki specyficznemu sposobowi zawisania nad kwiatem jest często mylony z kolibrem. Wystarczy chwila cierpliwości, by nad wodą dostrzec lazurowego zimorodka, mieniącą się cytrynową żółcią wilgę czy kolorową żołnę.
– Żołna to ptak o wyjątkowej urodzie, który żywi się owadami. Co ciekawe, jej zaloty przypominają nieco ludzkie zaręczyny – samiec ogłusza upolowanego owada, pozbawia go żądła i wręcza partnerce niczym pierścionek – wyjaśnia ornitolog.

Wielu interesujących obserwacji dostarcza Zalew Rybnicki, który przez lata był ważnym punktem na mapie ornitologów z całej Polski. Dzięki ciepłej wodzie znaczna część zbiornika nie zamarzała zimą, co przyciągało rzadkie gatunki ptaków.
– Oczywiście dla przeciętnej osoby spacerującej wzdłuż brzegu nie były to wyjątkowe ptaki. Zwykle przebywały daleko od brzegu, więc do ich obserwacji potrzebna była luneta. Zdarzało się jednak, że ludzie przyjeżdżali tu z całego kraju, żeby zobaczyć te rzadkie okazy – mówi leśnik.
Po wyłączeniu w ostatnich latach bloków węglowych elektrowni zalew nie jest już dogrzewany i zimą częściej pokrywa się lodem. Nie przeszkadza to jednak niektórym gatunkom w podróżach do Rybnika. W ubiegłym roku zaobserwowano tu między innymi lodowca – ptaka z rodziny nurów, którego najbliższe lęgowiska znajdują się na Islandii i Grenlandii. Na zalewie pojawiały się również kaczki lodówki, które na co dzień zamieszkują Bałtyk.

Niespodzianki czekają również w runie leśnym. W gęstwinie leśnej rosną dzikie, rodzime storczyki, które kwitną krótko, ale pachną zjawiskowo. Przy odrobinie szczęścia w środku lasu można natknąć się na lilię złotogłów, osiągającą nawet półtora metra wysokości i przykuwającą wzrok zwisającymi, krwistoczerwonymi kwiatami. Z kolei wczesną wiosną, gdy na drzewach nie ma jeszcze liści, optymizmem napawa kwitnący na fioletowo wawrzynek wilczełyko.
– To jest właśnie nasza polska przyroda, która potrafi zachwycać. Wystarczy się czasami zatrzymać, zainteresować i wcale nie trzeba oglądać BBC czy National Geographic, bo te wyjątkowe gatunki mieszkają obok nas – przekonuje leśnik.
