Strona główna/Aktualności/Miasto/Na dobre i na złe

Na dobre i na złe

01.03.2022Miasto

Wszyscy mamy dziś niebiesko-żółte serca. Na widok każdego kolejnego malucha trafiającego do nas tylko z misiem pod pachą kroją się nam one na milion kawałków. Otwarliśmy je, a czasem i domy dla osób uciekających przed bezsensowną wojną, być może czując podświadomie, że moglibyśmy być na ich miejscu.

Na dobre i na złe

 Codziennie zaczynamy dzień od sprawdzenia, czy Kijów broni się nadal, Dawid walczy z Goliatem i chcemy wierzyć, że tę romantyczną walkę dobra ze złem może wygrać.

 Miłość do Ukrainy dziś jednoczy nas jak nigdy dotąd. Nie tylko na naszym podwórku. Cały świat, poza nielicznymi reżimami i głupcami, próbuje wesprzeć zdeterminowanych w obronie Ukraińców i pierwszy raz w historii robi to chyba całkiem sprawnie. Stany Zjednoczone i Unia Europejska (jakie szczęście, że dziś należymy do Unii i NATO!), nakładając dotkliwe sankcje, o jakich nikt wcześniej nie śnił i dostarczając broń Ukrainie, wyciągnęły lekcję z historii, o której jej prezydent Wołodymyr Zełenski przypomniał, nim jeszcze pierwsze pociski spadły na Kijów. – Ci, którzy nie chcieli umierać za Gdańsk, umierali potem za Dunkierkę – mówił na szczycie w Monachium, nie wiedząc wtedy jeszcze, że wkrótce stanie się idolem większym od filmowych herosów.

 Czy świat mógł i miał pomóc mu jeszcze bardziej zdecydowanie i zamiast podrzucać kolejne proce, uderzyć Rosję pięścią w twarz? Oceni dopiero historia.

 W Rybniku nikt się nie waha. Dzięki temu, że jeszcze przed nową wojną dla wielu Ukraińców miasto stało się drugim domem, teraz może szybko reagować na nowe wyzwania, budując system oparty na 28. Dzielnicy i Rybnickiej Radzie Kobiet z cudownymi wolontariuszami na pokładzie.

 Niebiesko-żółte flagi powiewają na rynku i budynkach szkół. Mieszkańcy robią tysiące paczek, jeżdżą na granicę po nowe rodziny i urządzają dla nich sale gimnastyczne albo przyparafialne. Rybnickie serca biją dla Ukraińców szczególnie mocno, a ta miłość jest odwzajemniona.

 Oczywiście w tym „małżeństwie” przyjdą i trudne chwile, wkrótce ostygnie entuzjazm, dlatego pomagajmy mądrze, rozkładajmy siły i już dziś obiecajmy sobie, że będziemy razem na dobre i złe.

 Stary świat się skończył 24 lutego 2022 roku. Już nigdy nie będzie taki sam. Na nowo trzeba będzie zdefiniować wartości i ponazywać przyjaźnie, na nowo trzeba będzie poukładać Europę (Ukraina udowadnia, że należy jej się miejsce w Unii bardziej niż niektórym z jej członków), ale najpierw musi opaść wojenny kurz. Oby opadł jak najszybciej…

Aleksander Król
Redaktor Naczelny „Gazety Rybnickiej”

do góry