Strona główna/Aktualności/Miasto/Miłość przywieźli do Rybnika znad morza. "O żonę (..)

Miłość przywieźli do Rybnika znad morza. "O żonę trzeba dbać jak o kwiaty"

18.07.2025 Miasto

– O żonę trzeba dbać tak samo, jak o kwiaty – mówi pan Stanisław, który wspólnie z żoną Teresą świętował niedawno 60 lat małżeństwa. 17 lipca z najlepszymi życzeniami i wielkim bukietem, szacownych jubliatów w ich mieszkaniu na Dworku, odwiedził prezydent Rybnika Piotr Kuczera.

Teresa Maria z domu Grabowska wyszła za maż za Stanisława Małeckiego 5 czerwca 1965 roku w Choczewie. Zdj. Aleksander Król

Ich wspólna droga zaczyna się trochę jak w romantycznym filmie.
Żołnierz z „niebieskich beretów” wypatrzył gdzieś na zabawie panią Teresę. Zaiskrzyło.

– Miałam wtedy chłopaka, takiego kapitana, mąż musiał mnie odbić – uśmiecha się do swoich wspomnień pani Teresa. Pan Stanisław trenował podnoszenie ciężarów, był dobrze zbudowany i silny, potencjalni rywale pewnie schodzili mu z drogi... – Szczerze mówiąc nie miałem rywala – przekomarza się pan Stanisław.

Pobrali się 5 czerwca 1965 roku w Choczewie. Na początku pan Stanisław pracował w Stoczni w Gdyni, a pani Teresa jako fryzjerka w Choczewie. Ale nad morzem trudno było o mieszkanie, więc ruszyli na Śląsk. Wybrali Rybnik.

– Miałam dom nad morzem i nie chciałam go oddać, ale teraz z Rybnika nigdy bym się nie wyprowadziła. Bardzo mi się tu podoba. Jest cicho i spokojnie. Mam dobrych sąsiadów – mówi pani Teresa.

Z najlepszymi zyczeniami i bukietem odwiedził jubilatów prezydent Rybnika Piotr Kuczera. Zdj. AK

Przez lata pani Teresa pracowała w szpitalu psychiatrycznym przy Gliwickiej jako sanitariuszka. Często nie było łatwo… W tym czasie pan Stanisław budował… szpital na Orzepowickiej.
Pracując w Wojewódzkim Przedsiębiorstwie Budownictwa Remontowego budował na Śląsku bloki i kościoły m.in. kościół w Kłokocinie. Pracował też za granicą.

- W Poczdamie na budowie ciepłowni, w Wiesbaden elektrowni, w Erfurcie w Hucie Szkła – wymienia pan Stanisław i mógłby tak wyliczać długo.

Za granicę, jeździli też razem, bo dzieci rozjechały się po świecie.

- Mamy czwórkę dzieci. Trzy córki i syna - Wiolkę, Lilkę, Monikę i Sebastiana. Jedna córka została na miejscu, w Rybniku, reszta mieszka w Niemczech. A wnuczki są w Ameryce – mówią małżonkowie, którzy doczekali się pięciu wnuków i sześciu prawnuków.

Przepis na udane małżeństwo?

- Miłość i zaufanie jeden do drugiego – mówi pani Teresa. – I nie rozpamiętywać konfliktów – dodaje. – O żonę trzeba dbać tak samo jak o kwiaty – mówi pan Stanisław. W mieszkaniu państwa Małeckich kwitnie piękny ogród…

Redaktor Naczelny
Aleksander Król
do góry