Między ochroną przyrody a bezpieczeństwem mieszkańców
Rozmowa z Sylwią Brzezicką-Tesarczyk, dyrektorką Centrum Zrównoważonej Gospodarki Miejskiej w Urzędzie Miasta Rybnika.

Sprawa tamy bobrowej na potoku z Przegędzy wywołała w ostatnim czasie duże emocje. Dlaczego miasto zdecydowało się na podjęcie działań właśnie w tym miejscu?
Przede wszystkim trzeba jasno powiedzieć, że była to sytuacja bardzo złożona. Z jednej strony mieliśmy do czynienia z działalnością chronionego gatunku, jakim jest bóbr europejski, a z drugiej strony z realnym zagrożeniem hydrologicznym oraz ryzykiem dla infrastruktury i bezpieczeństwa. Tama została zbudowana bezpośrednio w świetle przepustu pod dawnym nasypem kolejowym, co doprowadziło do całko witego zablokowania przepływu wód oraz narastającego zalewiska.
Czy miasto nie mogło tam po prostu nie ingerować?
Nie, jako samorząd mamy ustawowy obowiązek dbania o bezpieczeństwo mieszkań ców oraz utrzymanie drożności urządzeń wodnych i infrastruktury. W tym przypadku obserwowano już podtapianie terenów, nasią kanie nasypu kolejowego oraz ryzyko dalszego zalewania terenów. Zaniechanie działań mogłoby skutkować znacznie poważniejszymi konsekwencjami.
Część mieszkańców i środowisk przyrodniczych uważa jednak, że rozlewisko miało dużą wartość przyrodniczą. Czy miasto brało to pod uwagę? Oczywiście, właśnie dlatego cała procedura trwała wiele miesięcy. Sprawa była konsultowana z Regionalną Dyrekcją Ochrony Środowiska, Wodami Polskimi, Lasami Państwowymi, Zespołem Parków Krajobrazowych oraz wydziałem odpowiedzialnym za bezpieczeństwo. Analizowaliśmy zarówno aspekty przyrodnicze, jak i hydrologiczne czy techniczne. To nie była decyzja podjęta pochopnie.
Pojawiają się pytania, czy nie można było zastosować mniej inwazyjnych rozwiązań, np. rur przelewowych.
Takie rozwiązania były analizowane. Ostatecznie jednak, po ocenie warunków tere nowych i charakteru samej tamy, uznano, że nie gwarantowałoby to skutecznego ograniczenia zagrożenia. Trzeba pamiętać, że tama znajdo wała się bezpośrednio w przepuście, a poziom spiętrzenia był wysoki. W takich warunkach samo zastosowanie rur przelewowych mogłoby okazać się rozwiązaniem krótkotrwałym lub nieskutecznym.
Czy działania były prowadzone zgodnie z prawem i pod nadzorem odpowiednich instytucji?
Miasto uzyskało decyzję Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska w Katowicach, która szczegółowo określała zakres, warunki i terminy prowadzenia prac. Dodatkowo wykonawca został zobowiązany do prowadzenia działań w sposób minimalizujący ingerencję w środowisko oraz zabezpieczenia przepustu przed ponownym zablokowaniem.
Jakie wnioski miasto wyciąga z tej sytuacji?
Przede wszystkim widzimy potrzebę jeszcze lepszej współpracy pomiędzy instytucjami odpowiedzialnymi za gospodarkę wodną, ochronę środowiska i bezpieczeństwo. Ta sprawa pokazała również, jak ważna jest rzetelna komunikacja i tłumaczenie mieszkańcom, że czasami samorząd musi podejmować bardzo trudne decyzje, próbując pogodzić ochronę przyrody z odpowiedzialnością za bezpieczeństwo ludzi i infrastruktury.