Dawny Rybnik w nowych przestrzeniach
– To zdjęcie klasy I d Gimnazjum Państwowego w roku szkolnym 1929-1930, a w tej ławce siadali kiedyś uczniowie szkoły w Chwałowicach – opowiada muzealnik Marek Niesobski, kurator nowej wystawy stałej „Rybnik. Historia. Codzienność. Tradycja”, którą otwarto w budynku ratusza w czasie piątkowej Rybnickiej Nocy Muzeów.

Do nowej wystawy prowadzi nowe wejście. Za nim dwie sale, nowoczesna aranżacja, skrótowe opisy, zdjęcia i pamiątki - miasto w pigułce.
– Historia, codzienność i tradycja Rybnika tworzą tak naprawdę trójkąt powiązań – mówi kurator wystawy Marek Niesobski, który zabiera nas w podróż do przeszłości miasta.
W pierwszej sali pokaże konserwatorską kopię dokumentu, w którym po raz pierwszy pada nazwa Rybnik, a właściwie „Rybnich” z „ch” na końcu, oraz mapę z XVIII wieku z Rybnikiem i dzielnicami - Grabownią, Stodołami, Chwałęcicami, Chwałowicami, Popielowem... Opowie nam o dwóch herbach szlacheckich dawnych właścicieli miasta, które dziś wiszą "nad zamkiem", a kiedyś prawdopodobnie w Kościele na Górce.

– Za nami znajduje się interesująca 333-letnia biblia protestancka, a tuż obok Antoniczek, nasz patron. To feretron, czyli obraz na statywie noszony podczas procesji, choćby Bożego Ciała czy pielgrzymek do Pszowa – opowiada kurator w części wystawy poświęconej wierze, gdzie zobaczymy też jak wyglądała rybnicka synagoga.

Ale na wystawie znajdziemy też oryginalną urnę do głosowania podczas plebiscytu 20 marca 1921 roku oraz znaczki i pocztówki – propolskie i proniemieckie. Są zdjęcia dokumentujące czasy Rybnika sprzed i z II wojny światowej oraz lata powojenne, a o PRL-u przypomnimy sobie oglądając zdobiące okna fotografie nie tylko z pochodów pierwszomajowych.

– A w oknach drugiej sali zobaczymy zdjęcie dworca kolejowego przed eksplozją wagonu z materiałami wybuchowymi w 1921 roku – mówi muzealnik, który opowie nam także o Hucie Silesii, Ryfamie czy rolnictwie, pokaże jak kiedyś gaszono pożary drewnianą sikawką ręczną i udowodni, że noszone przez Rybniczanki jakle i kiecki nie były tylko czarne.
– Maksymilian Basista, wiceburmistrz Rybnika, właściciel pierwszej polskiej księgarni, był prezesem licznych organizacji, m.in. Towarzystwa Czytelni Ludowych czy chóru mieszanego Seraf. Ta lira została mu podarowana na 35-lecie chóru, a na tych płytkach wyryte są imiona i nazwiska zasłużonych działaczy, jest też plakietka burmistrza Webera, niewykluczone, że sam ją tu wbił – opowiada Marek Niesobski.

Z nowej wystawy dowiemy się też, gdzie uczyli się nasi pradziadkowie, czym się interesowali i jak dbali o aktywność fizyczną.
Wystawę można zwiedzać od wtorku do niedzieli (tutaj szczegóły), a 11 czerwca o 18.00 zaplanowano oprowadzanie kuratorskie po wystawie.