318 kilometrów na trójkołowcu „Niepełnosprawność nie musi oznaczać rezygnacji z aktywnego życia”

11.06.2026 Zdrowie

Mariusz Urbanek z Jankowic pod Rybnikiem urodził się z porażeniem mózgowym. Od lat osobom z niepełnosprawnościami pokazuje, jak żyć. - Tegoroczny pobyt rehabilitacyjny w Wiśle był dla mnie czymś znacznie więcej niż tylko kolejnym turnusem. To było 318 kilometrów przejechanych na trójkołowcu, dziesiątki spotkanych ludzi, piękne widoki i kolejny dowód na to, że niepełnosprawność nie musi oznaczać rezygnacji z aktywnego życia – tłumaczy Mariusz Urbanek.

 Mariusz Urbanek

Podczas swoich wypraw Mariusz Urbanek stawia na samodzielność. 

Podróżuję bez opiekuna, sam planuję trasy, podejmuję decyzje i mierzę się z wyzwaniami, które przynosi każdy dzień. To właśnie dzięki takim doświadczeniom rehabilitacja staje się czymś więcej niż ćwiczeniami – staje się nauką niezależności i budowaniem pewności siebie - tłumaczy Mariusz Urbanek.

Równie ważna jest dla mężczyzny integracja społeczna.

- Zamiast zamykać się w czterech ścianach, ruszam na okoliczne górki, uczestniczę w wydarzeniach plenerowych i poznaję nowych ludzi. Każdy wyjazd to okazja do rozmów, wspólnych chwil i przełamywania barier - tłumaczy Mariusz Urbanek.

Mariusz Urbanek pokonał na trójkołowcu ponad 300 kilometrów.

Podczas tegorocznej wyprawy udało mu się dotrzeć do wielu wyjątkowych miejsc. Jednym z nich był Skolnity i znajdująca się tam wieża widokowa.

- Widoki oglądane z poziomu mojego trójkołowca były naprawdę warte wysiłku. Choć przyznam, że powrót dostarczył dodatkowych emocji – po nieudanej próbie zjazdu trasą narciarską konieczna była mała akcja ratunkowa i ewakuacja. Dziś wspominam to już z uśmiechem - dodaje.

Udało mu się też dotrzeć na Trójstyk, pokonując łącznie około 50 kilometrów – 25 kilometrów pod górę i 25 kilometrów w dół. Przy okazji odwiedził również słynną gigantyczną huśtawkę po słowackiej stronie granicy. Nie zapomni też koncertu Wojtka Szumańskiego na Cieńkowie.

- Ten wyjazd pokazał mi jeszcze jedną ważną rzecz. Mimo różnych nieoczekiwanych sytuacji, jakie spotykały mnie po drodze, nigdy nie byłem pozostawiony sam sobie. Wielokrotnie mogłem liczyć na pomoc przypadkowo spotkanych osób. Ludzi, którzy zatrzymali się, zapytali czy wszystko w porządku i bez wahania wyciągnęli pomocną dłoń. Za każdą taką sytuację, za każdą życzliwość i każde dobre słowo – serdecznie DZIĘKUJĘ - mówi Mariusz Urbanek.

- Na koniec chciałbym podkreślić, że takie wyjazdy nie byłyby możliwe bez wsparcia osób, które od wielu lat przekazują na mój cel 1,5% podatku. To właśnie dzięki Wam mogę realizować kolejne rehabilitacyjne wyprawy, rozwijać swoją samodzielność, poznawać świat i udowadniać, że ograniczenia często istnieją głównie w naszych głowach. Dziękuję, że jesteście częścią tej drogi. Każdy przekazany 1,5% podatku zamienia się w kolejne kilometry, nowe doświadczenia i jeszcze więcej wiary w to, że warto próbować - dodaje. (AK)

Opracowanie
rybnicka .eu