Wiktoriańska Anglia okiem bibliotekarki
Kiedy na co dzień pracuje się wśród tysięcy tytułów i pomaga czytelnikom w wyborze lektury, literatura staje się nieodłączną częścią życia. A gdy od małego marzy się o pisaniu – prędzej czy później musi z tego powstać książka. – Od zawsze byłam kreatywnym dzieckiem i to po prostu musiało w pewnym momencie wypączkować – przyznaje Agata Kołodziejczyk, kierowniczka bibliotecznej filii w Rybniku-Kamieniu i autorka „Rozarium" – powieści osadzonej w XIX-wiecznej Anglii – która niedawno trafiła do księgarń.
– Nie byłam jeszcze w Dorset, ale mieszkam tam duchowo – mówi z uśmiechem bibliotekarka.
Angielskie hrabstwo zna na pamięć z powieści Thomasa Hardy'ego – na tyle dobrze, że właśnie tam osadziła akcję swojej debiutanckiej książki. Nie poprzestała jednak na opisach sielskiej prowincji – w „Rozarium" wyraźnie widać kontrast między spokojną wsią a dusznym, szarym Londynem.
– Londyn zrobił na mnie ogromne wrażenie. Uwielbiam go zwiedzać, ale nie mogłabym w nim mieszkać na co dzień. Nawet Thomas Hardy stamtąd uciekł i wrócił do swojego Dorset – śmieje się.

Główna bohaterka książki, Rose Walters, po utracie rodziny i majątku próbuje ułożyć sobie życie na nowo w skromnym Rose Cottage. Jej samotność przerywa pojawienie się tajemniczego Irlandczyka, cieśli Toma Reileya. O względy kobiety zabiega również miejscowy lekarz, Peter Harris. Choć w powieści pojawia się wątek romantyczny, dla autorki „Rozarium” jest przede wszystkim historią o kobiecej sile.
– To książka o emancypacji, ale nie tej walecznej, tylko tej własnej – tłumaczy. – Bardzo podoba mi się to, że Rose potrafi żyć po swojemu – robić to, co uważa za słuszne, i nie przejmować się tym, czego oczekują od niej inni. To bohaterka, która umie tupnąć nogą, zacisnąć zęby i powiedzieć: „mam własne życie i własne sprawy” – przyznaje Agata Kołodziejczyk.
„Bycie sobą” w wiktoriańskiej rzeczywistości wcale nie było takie łatwe. Rybniczanka z dużą dbałością oddała ówczesne konwenanse i realia epoki, która z jednej strony narzucała sztywną etykietę, a z drugiej żyła postępem, wynalazkami i budziła ogromną ciekawość świata.
– Fascynuje mnie mentalność Wiktorian: to, jak spędzali wolny czas, co jedli, jacy byli naprawdę. Nie romantyzuję tych czasów, bo pewnie nie przeżyłabym tam pięciu minut, ale są dla mnie ucieczką od dzisiejszego pędu. To takie moje „XIX-wieczne Ghibli” – mówi.

Obok spokojnego życia na prowincji i malowniczych opisów przyrody w „Rozarium” pojawiają się również wielkie wynalazki epoki oraz modne wówczas seanse spirytystyczne, inspirowane życiorysem polskiego naukowca i filozofa Juliana Ochorowicza.
– Miałam na jego punkcie prawdziwego hopla. To nietuzinkowa postać, wynalazca, prekursor telewizji i badacz zjawisk paranormalnych, który zajmował się również badaniem duszy. Chciałabym, żeby był bardziej znany, dlatego w książce pojawia się postać doktora, który próbuje skonstruować maszynę mediumiczną – wyjaśnia pisarka.
Debiutancką powieść Agaty Kołodzjeczyk można kupić w księgarni Orbita lub wypożyczyć w rybnickich bibliotekach.
O tym, jak powstawało „Rozarium” i jakie kolejne historie – również osadzone w XIX wieku – kiełkują już w głowie bibliotekarki, będzie można posłuchać podczas spotkania autorskiego, które odbędzie się 25 czerwca o godz. 18.00 w bibliotece głównej w Rybniku.