Przed rybniczanką wielki finał „Szansy na sukces” – rozmowa z Anią Pawliczek
Ania Pawliczek, 21-latka z Rybnika, wygrała 8. odcinek „Szansy na sukces” poświęcony twórczości Jarosława Kukulskiego. Już jutro (23 listopada) wystąpi w wielkim finale programu, gdzie zaśpiewa w duecie z Natalią Kukulską i zawalczy o bilet na festiwal w Opolu. O kulisach programu i muzycznej drodze, która zaczęła się w Rybniku, rozmawiamy z samą finalistką.
Twój udział w programie to był efekt długich przygotowań czy raczej spontaniczna decyzja?
Anna Pawliczek: To była decyzja podjęta pod wpływem chwili. Siedziałam na meczu, przeglądałam Instagram i wyświetlił mi się komunikat o castingu w Katowicach. Pomyślałam, dlaczego by nie spróbować? Zawsze miałam w zanadrzu jakieś piosenki, bo od lat śpiewałam na różnych konkursach. Pojechałam na casting z siostrą i tak to się potoczyło.
Jak od kulis wygląda udział w programie? Czy piosenki, które wykonujecie, są dla Was zaskoczeniem?
Po przejściu castingu dostałam telefon z informacją, że zostałam przyjęta do programu. Na maila otrzymałam pulę piosenek autorstwa Jarosława Kukulskiego, których musiałam się nauczyć. Większość utworów na szczęście kojarzyłam, bo jego repertuar jest mi dosyć bliski.
Chociaż przed wyjazdem do Warszawy trochę się stresowałam, to na miejscu, w studiu, poczułam spokój. Stwierdziłam, że co ma być, to będzie. Już sam fakt, że dostałam się do programu, był dla mnie wielkim wyróżnieniem. Poza tym wiedziałam, że konkurencja jest bardzo duża – byli tam ludzie po studiach muzycznych, z dużym doświadczeniem. Dlatego podeszłam do tego na luzie, bez żadnych oczekiwań.
Fajnie było zobaczyć, jak taki program wygląda z drugiej strony ekranu. Nad uczestnikami czuwał cały sztab ludzi – od trenerki wokalnej, która pomagała nam przygotować piosenki, przez stylistów, fryzjerów i makijażystów, aż po operatorów kamer, którzy doradzali, jak się ustawić by dobrze wypaść na scenie. Wszystko jest zorganizowane jak na taśmie, a każdy w stu procentach pełni swoją rolę.

Wylosowałaś utwór „Życia mała garść” z repertuaru Krzysztofa Krawczyka. Podobno nie była to Twoja wymarzona piosenka?
Szczerze mówiąc, bardzo się bałam, że wylosuję tę piosenkę. Wszystkie pozostałe utwory w puli były w damskich tonacjach. Pomyślałam: co ja zrobię, jak wylosuję Krawczyka? Pomógł mi mój trener wokalny, Piotr Tłustochowicz. Dał mi kilka cennych wskazówek i pokazał, jak mogę podejść do tego utworu. Po tych przygotowaniach moje nastawienie całkowicie się zmieniło. Początkowy strach zniknął i ostatecznie bardzo się cieszyłam, że to właśnie tę piosenkę zaśpiewałam.
Jak postrzegasz samą twórczość Jarosława Kukulskiego?
Uważam, że to wspaniały twórca. Utwory jego żony, Anny Jantar, były mi bliskie od dziecka. Znam i śpiewałam takie piosenki jak „Za każdy uśmiech twój” czy „Radość najpiękniejszych lat”. Program pozwolił mi też odkryć, jak wiele znanych utworów wyszło spod jego pióra. To artysta, który pisał z sensem i przesłaniem. Taka muzyka – poezja śpiewana i stare polskie piosenki – jest mi najbliższa. Dopiero kiedy zaczęłam przygotowywać się do różnych występów, odkryłam, jak pięknie można pokazać emocje poprzez ten gatunek.

Sukces w „Szansie” to nie jest Twój pierwszy wygrany konkurs.
Tak, śpiewam odkąd skończyłam osiem lat. Zaczynałam w Rybniku pod okiem pani Joanny Spandel. Później tych konkursów trochę się nazbierało, zarówno w dzieciństwie, jak i w liceum. Jako dziecko zwyciężyłam w „Karolince” w 2016 roku, zdobywając pierwsze miejsce i nagrodę publiczności.
Najbardziej rozwinęłam się wokalnie, kiedy zaczęłam chodzić do IV LO im. Mikołaja Kopernika. Poznałam tam Jarosława Hanika, który jest nauczycielem śpiewu i zaproponował mi współpracę w studiu wokalnym w Domu Kultury w Chwałowicach. Zaowocowało to między innymi udziałem w „Pojedynku na Słowa”, organizowanym przez Fundację Elektrowni Rybnik. „Czwórka” to liceum, które bardzo promuje zdolnych uczniów, a dzięki temu, że szkoła brała udział w różnych wydarzeniach, ja też miałam okazję regularnie występować.
Przed Tobą wielki finał na żywo. Jakie emocje Ci towarzyszą?
Finał będzie dużym wyzwaniem, zwłaszcza że czasu na przygotowania jest mało. Wystąpią wszyscy zwycięzcy odcinków, a każdy z nas zaśpiewa w duecie z gwiazdą ze swojego programu. Ja będę miała zaszczyt zaśpiewać z Natalią Kukulską.
Był taki moment w moim życiu, że muzyka trochę zeszła na dalszy plan. Ten program na nowo otworzył mi te drzwi i pokazał, że to jest moja pasja i powinnam ją rozwijać. Oczywiście podchodzę do tego na spokojnie, bez wielkich oczekiwań, ale na pewno będę się starała jak najlepiej przygotować do finału. Skoro zaszłam tak daleko, nie ma sensu się poddawać.
![]()
Czym zajmujesz się na co dzień, kiedy nie śpiewasz? Może jeździsz na motorze jak Twój tata?
Studiuję zaocznie pedagogikę wczesnoszkolną i przedszkolną na Uniwersytecie Śląskim. Bardzo lubię pracować z dziećmi, są ważne w naszym życiu i myślę, że dorośli mogliby się od nich uczyć radości. Poza tym uwielbiam spędzać czas z rodziną. Mam trzy starsze siostry, więc jest nas sporo. Śmieję się, że jesteśmy trochę jak włoska rodzina – u nas zawsze jest głośno i wesoło.
A na motorze nie jeżdżę (śmiech). Tata jeździł na żużlu, ale mi niestety nie dał się przejechać na żużlowym motocyklu, czego mu chyba nie zapomnę. Myślę zresztą, że by mi nie pozwolił, bo to niebezpieczne. Wybrałam samochód.
Mówisz, że w Twojej rodzinie jest głośno… Czy zdarza się Wam śpiewać razem?
W moim rodzinnym domu nikt nigdy nie uczył się śpiewu. Siostra grała na fortepianie, ale tego nie kontynuowała. Mam za to szczęście, że mój narzeczony pochodzi z bardzo muzykalnej rodziny. Jego dziadek – Grzegorz Spyra – był kompozytorem śląskich utworów i członkiem zespołu Antyki, a narzeczony skończył szkołę muzyczną w klasie skrzypiec. Często razem występujemy na różnych uroczystościach. Można więc powiedzieć, że znalazłam drugą, muzyczną rodzinę.