Strona główna/Aktualności/Kultura i rozrywka/Hanna Bakuła o przyjaźni z Agnieszką Osiecką

Hanna Bakuła o przyjaźni z Agnieszką Osiecką

18.06.2022Kultura i rozrywka

- Nie pasowała do niczego. Nie układała się w naczyniu jak woda, po prostu nie było na nią naczynia. A jednocześnie była przemiła, wesoła, potwornie zabawna, chętna do tańca, picia, rozmów, spacerów... Była przeinteligentną gadułą. Właściwie nie znała słowa „nie”, chyba że trzeba się było zająć dzieckiem lub pójść do lekarza - mówiła wczoraj w rybnickim muzeum Hanna Bakuła, malarka, pisarka i publicystka o swojej przyjaciółce - poetce i autorce tekstów piosenek Agnieszce Osieckiej.

Hanna Bakuła opowiadała o przyjaźni z Agnieszką Osiecką w rozmowie z dyrektorem Wojciechem Dominiakiem. Zdj. Sabina Horzela-PiskulaPoznały się gdy Osiecka chciała napisać o Bakule materiał do tygodnika „Szpilki”. Przyjaźniły się 17 lat. - Miałam pracownię w domu vis-à-vis domu Agnieszki. Widywałyśmy się średnio pięć razy dziennie, dzwoniłyśmy do siebie jakieś 65 razy dziennie, a oprócz tego codziennie pisałyśmy do siebie listy. Jednak nasza przyjaźń nie miała w sobie nic z typowej znajomości dwóch kobiet. Nigdy się sobie nie zwierzałyśmy, no bo i po co? Za to dużo rozmawiałyśmy o tym, co robimy. Agnieszka nie lubiła kwiatów i muzyki, nie lubiła się dobrze ubierać i czesać, nie lubiła biżuterii; inaczej niż ja. Nasza przyjaźń była zbudowana na niebywałej różnicy - mówiła Hanna Bakuła, która chętnie ilustrowała utwory pisane przez Osiecką, z kolei poetka bywała dla malarki cierpliwą modelką i co ciekawe, pozowały głównie jej … dłonie i nogi, które Bakuła malarsko interpretowała w autoportretach. - Agnieszka nie miała temperamentu ludzkiego. Miała temperament anielski i nigdy nie wpadała w złość - mówiła.

Spotkanie (17 czerwca) w muzeum cieszyło się sporym zainteresowaniem, a poprowadził je dr Wojciech Dominiak, dyrektor rybnickiej placówki, który opowieść o przyjaźni tych dwóch nietuzinkowych kobiet, oparł na listach, jakie do siebie pisały. Bakuła opowiadała widzom o epizodach z ich wspólnego życia, pierwszym i ostatnim spotkaniu, ale też o „nieprawdopodobnie bezsensownym guście” Osieckiej, jeżeli chodzi o mężczyzn. Było też o jej słabościach i życiowej nieporadności. - Nie obchodziło ją jak wygląda, co myślą inni i jakie mają zdanie, o tym co pisze. Obchodziło ją tylko to, by na jakiejś pogiętej serwetce napisać piosenkę, którą później pięknie wyśpiewa Marylka Rodowicz. Była niezwykłą osobą. Była kosmitką - mówiła Hanna Bakuła.

Hanna Bakuła na tle jednej ze swoich prac udostępnionych przez Muzeum w Prudniku. Zdj. Sabina Horzela-Piskula

Podczas spotkania artystka opowiadała też o prezentach, jakie Osiecka dawała znajomym, o jej pełnej sukcesów karierze, ale też o tym, jak nie radziła sobie z prozą życia i wychowaniem córki Agaty. - Nie znałam jej kiedy zaszła w ciążę, ale Maryla opowiadała, że Agnieszka była przerażona. Nie była przygotowana na dziecko i tak już zostało. Ani przez sekundę nie była matką wyjętą ze słoika z napisem „Matka”. Nie była żadną matką, bo nie było słoika z napisem „Matka-poetka”. Ona nie nadawała się do wychowywania Agatki i przyznawała się do tego, więc wychowywał ją Daniel Passent. Ona jest klonem swojego ojca i nie ma nic z Agnieszki - opowiadała malarka.

Uczestnicy spotkania dowiedzieli się również wielu ciekawostek o samej Hannie Bakule, m.in. o tym, co myśli o mężczyznach i dzisiejszych polskich piosenkach, jak pracuje z dziećmi z domów dziecka oraz o obrazach, które namalowała w czasie pandemii. - Nie czuję się „Witkacym w spódnicy”. Przy mnie Witkacy wygląda jak malarska zakonnica. Nie mamy ze sobą nic wspólnego poza tym, że on robił, a ja robię - portrety psychologiczne. Mój model jest wzbogacony o to, co o nim myślę i jak o nim myślę, dzięki czemu taki portret jest lepszy niż najlepsze zdjęcie - mówiła Bakuła.

Artystka przyjechała do Rybnika z okazji Dni Miasta, których gwiazdą była Maryla Rodowicz. Bakuła wspomniała więc o swojej pierwszej reakcji na tekst „Niech żyje bal” napisany przez Osiecką. - Beznadziejne - tak mi się wtedy wydawało. „Bal nad bale...”, „Nie zaproszą nas wcale” - co to ma być? A ona popatrzyła na mnie i powiedziała: - Wiesz co Hanusiu, ta piosenka wygra każdy festiwal. I miała rację. Byłyśmy w domu Daniela Passenta, kiedy przyszła Maryla Rodowicz z tekstem i muzyką skomponowaną przez Seweryna Krajewskiego. Zagrała i zaśpiewała. To było zupełnie niesamowite! Muzyka zmieniła ten wiersz w arcydzieło - wspominała Hanna Bakuła i po spotkaniu pojechała na Kampus, by zobaczyć się z Marylą Rodowicz, która tego wieczora zaśpiewała dla rybnickiej publiczności.
Autor: Sabina Horzela-Piskula.

Hanna Bakuła w rybnickim muzeum

18 zdjęć

17 czerwca w rybnickim muzeum z rybniczanami spotkała się malarka i pisarka Hanna Bakuła, by opowiedzieć o swojej przyjaźni z poetką i autorką piosenek Agnieszką Osiecką. - Agnieszka nie miała temperamentu ludzkiego. Miała temperament anielski i nigdy nie wpadała w złość - mówiła w trakcie spotkania, które poprowadził dr Wojciech Dominiak, dyrektor rybnickiego muzeum.

do góry