Eliza Kącka o wszystkich kolorach życia z Rudą
Na zakończenie niebeskiego Dnia Świadomości Autyzmu w rybnickim muzeum gościła Eliza Kącka, autorka „Wczoraj byłaś zła na zielono”, książki nagrodzonej prestiżową Nagrodą Literacką Nike 2025 i Nagrodą Nike Czytelników, pisarka, literaturoznawczyni, ale przede wszystkim matka Rudej.

Dziś wiemy już, że książka opowiada o relacjach i codzienności życia z dzieckiem w spektrum autyzmu, mimo, że ani razu nie pada w niej słowo autyzm. Celowo. – Chciałam żeby czytający weszli w konkretne stany i sytuacje z naszego życia i żeby przeżyli coś możliwie nieuprzedzonym okiem. Właśnie po to, żeby pokazać, że przeżycie jest przeżyciem, a osoba jest indywidualną osobą, bo nawet dysponując grubą teczką papierów z napisem autyzm, tak naprawdę nie wiemy z czym mamy do czynienia, bo każdy człowiek jest tajemnicą – mówiła Eliza Kącka, zwracając uwagę na uniwersalność książki nagrodzonej podwójną Nike.
– Nie ma tu słowa autyzm, bo to przede wszystkim opowieść o problemie docierania do drugiego człowieka, niekoniecznie o relacji matka-dziecko i niekoniecznie - dziecko w spektrum. Mowa jest o osobnych światach, o różnych trybach inności i wrażliwości docierania do drugiego człowieka – podkreśliła pisarka w rozmowie z Anną Dudzińską, reporterką radiowej Trójki.

Wczorajsze spotkanie w ratuszu zorganizowano w ramach Rybnickiego Dnia Świadomości Autyzmu, a pisarka opowiadała o doświadczeniach i emocjach, swoich i córki – Rudej, dziś już studentki. O pierwszych sygnałach, które z czasem potwierdziły diagnozę o spektrum, o życiu w rytm rytuałów i schematów czy początkowych problemach z mową, które były wtedy emocjonalnie trudne dla jednej i drugiej.
– Drobna dziewczynka obciążała się noszeniem niepotrzebnych książek i słowników, otaczała się nimi, bo materialność tych wszystkich słów dawała jej nadzieję, że jakieś słowo po prostu do niej przyjdzie… – wspominała mama.
Uczestnicy kameralnego spotkania dowiedzieli się też, jak ważny dla Rudej był dziadek i natura, jak reagowano na dziewczynkę, która z palety farb używa tylko dwóch kolorów i jaką rolę w jej życiu odgrywały lustra i słowa–zaklinacze rzeczywistości.

Eliza Kącka mówiła też o tym, jak dobierała epizody do książki i jak córka zareagowała na to, że będzie jej bohaterką:
- Najpierw bardzo pozytywnie, a potem przemyślała, przyszła i zapytała, "ale co ty zamierzasz napisać?". Rozmawiałyśmy o różnych naszych wspomnieniach, więc ona wiedziała, co w tej książce będzie, co oczywiście nie uwalniało mnie od stresu. Ona bardzo długo przeżywała, że ludzie nie doceniają tego, że ma znacznie bardziej złożoną psychikę i wyobraźnię. Starałam się, nie romantyzując tego naszego świata, pokazać jej potężne pokłady wrażliwości, jej magiczne światy, jej stanowczość i wolę – mówiła o Rudej Eliza Kącka.
Bo to przede wszystkim opowieść o sile zrozumienia i wrażliwości na drugiego człowieka.