Aleksander Kwaśniewski w Rybniku o wojnie w Ukrainie: "Burza być może oznacza ciszę"
- Burza być może oznacza ciszę - mówił o obecnym etapie wojny w Ukrainie były prezydent RP Aleksander Kwaśniewski w Rybniku podczas spotkania z czytelnikami w bibliotece 18 czerwca.

Podczas spotkania w bibliotece w Rybniku i rozmowy z Aleksandrem Kaczorowskim, autorem książki o byłym prezydencie Polski, Aleksander Kwaśniewski mówił m.in. o wojnie w Ukrainie, która w ostatnim czasie weszła w nowy etap.
- Wojna trwa cztery lata i cztery miesiące, i jako wojna, czy jako konflikt potrwa jeszcze długo. Cele rosyjskie się nie zmieniły tak długo jak jest Putin, a oceniam, że również po Putinie jego następca będzie chciał tego samego. Oni chcą mieć Ukrainę w swojej strefie wpływów. To nie znaczy, że oni chcą Ukrainę zaanektować, uczynić ją jakąś tam częścią Rosji. Nie, ale chcą po prostu mieć ją w swojej strefie wpływów. A mieć Ukrainę w swojej strefie wpływów to znaczy zablokować Ukrainie drogą na zachód, do NATO, do Unii Europejskiej – mówi Aleksander Kwaśniewski w Rybniku.
Nie spodziewano się istotnej ofensywy ukraińskiej
Były prezydent Polski tłumaczy, że wojna w Ukrainie doszła do etapu, którego w gruncie rzeczy się nie spodziewano.
- Nie spodziewano się istotnej ofensywy Ukraińców. Opartej o nowe bronie, które są przez nich w dużej mierze wymyślone, produkowane i używane bardzo skutecznie. To, co dzieje się od kilku miesięcy – to, że drony ukraińskie mogą lecieć z pociskami prawie dwa tysiące kilometrów w głąd terytorium Rosji, to, że pojawiły się drony nad Moskwą, to, że są niszczone obiekty rafineryjne i inne strategiczne obiekty, to jest dla Rosji szok. Może nawet nie tyle dla władzy w Rosji, ale dla obywateli. Dla Moskwiczan ta wojna, a właściwie nie wojna tylko specjalna operacja była oglądana w telewizji, to się działo gdzieś daleko. Teraz to się zmieniło. Na ile ten nastrój, obawy czy ten szok będzie wpływał na wewnętrzne nastroje i wewnętrzną sytuację polityczną, trudno dzisiaj to ocenić – mówił Aleksander Kwaśniewski.
Tłumaczył, że Putin jest w trudnej sytuacji dyplomatyczno-politycznej, bo Wołodymir Zełeński proponuje spotkania – w tym w Waszyngtonie, które Putin odrzuca, pokazując, że nie dąży do pokoju.
- A żeby Władimir Putin mógł ogłosić sukces, to musiałby zdobyć Donbas. Argumentowano by, że rosyjskojęzyczna ludność Donbasu uzyskuje pełne gwarancje ochrony ze strony Rosji i tak dalej, ale to się nie udaje. A Zełeński tego kawałka Donbassu nie może oddać. Bo dla niego to jest polityczne samobójstwo – mówił Aleksander Kwaśniewski, tłumacząc, że weterani, którzy stracili na froncie kompanów i zdrowie by tego nie wybaczyli.
Burza oznacza ciszę
- Cisza czasami oznacza burzę. Ja mam teraz takie przekonanie, że my mamy teraz burzę, która być może oznacza jakąś tam ciszę. Czyli, że w ciągu kilku miesięcy może dojść do porozumienia, które będzie oznaczało tylko i wyłącznie rozejm – mówił Aleksander Kwaśniewski w Rybniku.
Ale rozejm nie oznacza trwałego pokoju. – A jedynie zatrzymanie działań wojskowych na obecnej linii frontu, zaprzestanie ataków ukraińskich na obiekty wewnątrz Rosji, podjęcie jakichś tam negocjacji, które będą trwały wiecznie – mówił Aleksander Kwaśniewski.
Tłumaczył, że Donald Trump będzie mógł mówić, że zakończył 10, czy 15 wojnę, Zachód będzie miał oddech, bo krew się przestanie lać, ale z punktu widzenia Ukrainy ten rozejm będzie bardzo ryzykowną, niebezpieczną sytuacją.
Co rozejm rosyjsko - ukraiński oznacza dla Polski?
- Ponieważ przekonanie Zachodu, że w gruncie rzeczy wojna się skończyła, może oznaczać zamknięcie źródeł finansowych i dostaw broni. Dla nas (Polski) to też może być bardzo niebezpieczne, dlatego że rozejm oznacza nie mniej, nie więcej, tylko konieczność zwolnienia kilkuset tysięcy ludzi z czynnej służby wojskowej. Oni dzisiaj mają zadania, mają co robić. Jak to się skończy, przestaną mieć. Część z nich znajdzie pracę na Ukrainie, a część ruszy do Europy – tłumaczy Aleksander Kwaśniewski.
Tłumaczył, że to ludzie z ogromnym bagażem doświadczeń wojennych.
- Oczekiwałbym, że dzisiaj mądrzy ludzie, liderzy Europy, o tym myślą i rozmawiają, bo tu trzeba współpracy na poziomach praktycznych - służb wywiadowczych, policji, żeby z takim fenomenem, który może nam się wkrótce zdarzyć, sobie poradzić – mówił Aleksander Kwaśniewski w Rybniku.
Jakie są nastroje w Polsce w związku z wojną w Ukrainie?
Były prezydent Aleksander Kwaśniewski mówił w Rybniku o obecnych reakcjach w Polsce na wojnę w Ukrainie
- Każda długa wojna wywołuje zmęczenie. „No ile można o tym słuchać, ile można oglądać, ile można się tym przejmować”. I to jest zjawisko, które można zrozumieć". W Polsce mamy milion dwieście tysięcy pracujących Ukraińców, ale to też kreuje różne problemy, które wzbudzają - nazwijmy to delikatnie irytacje. Bo z jednej strony musimy być wdzięczni, że tylu Ukraińców pracuje legalnie, płaci podatki, dzięki nim polskie usługi mogą działać, szpitale mogą działać, i opieka może być zrealizowana, no ale przecież karmieni jesteśmy współcześnie przez social media, nie tym, że Ukraińcy dobrze pracują, płacą podatki, tylko tym, że jakaś modelka jeździła po Warszawie z prędkością 220 km/h albo, że jakiś Ukrainiec wyłowił suma, który ważył 60 kilogramów i chciał go wywieźć. I to są Ukraińcy. Tego typu sytuacje w dosyć naturalny sposób wzbudzają irytacje – mówił Aleksander Kwaśniewski, dodając, że to jest normalne, nawiązując do zdarzeń z Polakami w Wielkiej Brytanii.
Były prezydent RP mówił o obecnym cynizmie politycznym w Polsce, o tym, że dobrze sprzedaje się „karta ukraińska”.
- A aktem założycielskim nowych relacji polsko-ukraińskich powinna być ta spontaniczna pomoc, która była udzielana w 2022 roku – mówił Kwaśniewski - oraz dobra praca Ukraińców w Polsce.
Przyznał, że jednocześnie Ukraińcy nie pomagają w polepszaniu relacji, nawiązując do nazwania jednego z oddziałów ukraińskich „Bohaterów UPA”.
- Na ile to był ukłon w stronę radykalnych środowisk ukraińskich przez Załeskiego, by nazwać jeden z wielu oddziałów „Bohaterów UPA. Na ile to był biurokratyczny błąd, bo listę miał długą i mógł tego też nie zauważyć, ale spowodował rzecz, która oczywiście nam nie pomaga. Z drugiej strony, jeżeli jesteśmy choć trochę rozsądni, to z całą naszą wrażliwością i słusznym domaganiem się, żeby pozwalano na ekshumację żeby upamiętniać ofiary Rzeczypospolitej, to to nie może być główny temat rozmów polsko-ukraińskich w 2026 roku – mówił Aleksander Kwaśniewski.
Bo - jak zauważył - Zełeński codziennie ma tysiące ludzi, którzy teraz giną na froncie, a przypisuje mu się ofiary, za które nie odpowiada i nie ma wpływu na historię. Historia nie zmienia.
- Jest wielkie ryzyko, że stosunki polsko-ukraińskie w wyniku splotu tych czynników obiektywnych i cynicznych przejdą w ręce radykałów, a to byłoby najgorsze, co może nam się zdarzyć – mówił Aleksander Kwaśniewski.
Aleksander Król