Szkolorze i rechtory z Paruszowca rozprowiali po śląsku o szkole
We wtorkowe popołudnie w Szkole Podstawowej nr 3 w rybnickim Paruszowcu odbył się spektakl pt. „Między nami szkolorzami”. Mieszkańcy dzielnicy, uczniowie oraz nauczyciele – zarówno ci obecnie pracujący, jak i emerytowani – wzięli się za godanie o szkole, ekologii i życiu na Śląsku… po śląsku.
– No któż nie chodził, i któż się tego nie uczył, pra? Któż to nie krykloł pierwszych liter w piynknym czystym hefcie? Kaj niekiedy tinta się rozloła. […] I któż to niy mioł ani jednego fleka i ani jednej dziury w mundurku z biołym kraglem, bo przeca szkolorzom dycki się coś przytrofiło. I chociaż my wtedy tak utyskowali na ta szkoła, a to, że trza wczas rano stować, a to, że feryje za krótkie, a to, że sztyjc coś zadowali i za dużo do tych łepów kładli, to przeca dzisioj nieroz by się do tej szkoły wróciło…. – tymi słowami Betina Zimończyk rozpoczęła spektakl pt. „Między nami szkolorzami”.
Przedstawienie jest oddolną inicjatywą dwóch mieszkanek dzielnicy – wspomnianej już Betiny Zimończyk, Ślązaczki Roku 2001, oraz Joanny Stafy. Obie panie są absolwentkami „trójki” i po latach mogły ponownie stanąć na szkolnej sali, tym razem by wystąpić w rolach aktorek.

– Zależało nam, żeby w działania włączyć młodszych i starszych. Stwierdziłyśmy, że przedstawienie będzie dobrą sposobnością, żeby zaangażować różne pokolenia – wyjaśnia Betina Zimończyk, która jest również autorką scenariusza.
– Niektóre scenki wynikają z życia, są też tam autentyczne historie mojej rodziny. Staraliśmy się opowiedzieć z różnych stron o życiu rechtorów i szkolorzy – dodaje.
W spektaklu wystąpili również uczniowie i nauczyciele, którzy na co dzień uczą lub uczyli w tej szkole.
– Trafiłyśmy na bardzo podatny grunt. Nie trzeba było nikogo namawiać. Wystarczyło jedno spotkanie z panią dyrektor i już działaliśmy. Obie z Betiną jesteśmy absolwentkami tej szkoły, więc robimy to z sercem. Chyba nigdy byśmy nie pomyślały, że w takiej roli tu wystąpimy – przyznaje Joanna Stafa, która zagrała mamulkę.

Przedstawienie w całości zagrano po śląsku. I choć ślōnsko godka była dla młodych aktorów wyzwaniem, świetnie sobie z nim poradzili.
– Coraz mniej uczniów poradzi godać. Wielu rozumie, ale swoboda zarówno w godaniu i graniu to już większy problem – przyznaje dyrektorka SP3, Katarzyna Frelich.
– Pisząc scenariusz, nie zdawałam sobie sprawy, że postawię dzieciom tak wysoko poprzeczkę językową – dodaje Zimończyk.
Mimo to, znalazła się siódemka uczniów, która godać poradzi. I to jak! Na "scenie" rozprowiali m.in. o ekologii, dowodząc, że popularne dziś „zero waste” na Śląsku było znane od zawsze.
– Mój starzik wspominoł, że downij przy jednym familoku był jeden hasiok i wszystkim styknoł. A w rantach też nic nie leżało. Bo kto by wyciepoł telewizor jak tela czasu musioł na niego szporować? – pytali młodzi aktorzy.

Wtorkowe przedstawienie było podsumowaniem większego projektu „Historia łączy pokolenia”, finansowanego ze środków unijnych. Wszystkie te działania zrealizowano w ramach obchodów jubileuszu szkoły, która liczy już 120 lat.
– Dzieci bardzo chętnie uczą się o regionie. Mamy izbę regionalną, więc regionalizm jest w naszej szkole obecny, a w ostatnim czasie dużo się w tym temacie u nas działo. W ramach projektu braliśmy udział w warsztatach śląskich zabaw i tańców, wspólnie z mieszkankami dzielnicy gotowaliśmy ajntopf, a także malowaliśmy ceramikę we wzory inspirowane Hutą Silesia – wymienia Katarzyna Frelich.
Ponadto uczniowie spotkali się z Jerzym Natkańcem, autorem książek o hucie, oraz Sławomirem Rosowskim, który gra tytułową postać w monodramie „Godajom mi Helmut”.
Szkolorze i rechtory z Paruszowca rozprowiali po śląsku
Szkolorze, rechtory i emerytowani pedagodzy ze Szkoły Podstawowej nr 3 im. św. Stanisława Kostki wspólnie wystąpili w spektaklu „Między nami szkolorzami”, w którym z przymrużeniem oka rozprowiali po śląsku o szkole, tradycji i ekologii.