Marek Szołtysek: Przehandlowany kot

07.06.2026 Jeżech z Rybnika

Moja babcia opowiedziała mi historię pewnego kota, która wydarzyła się podczas powstań śląskich. Zdarzyło się to w maju 1921 roku, podczas trzeciego powstania śląskiego, gdy decydowały się losy Górnego Śląska. Chodziło o to, że Niemcy chcieli, by ten region pozostał w ich rękach. Natomiast spora część Górnoślązaków, których dzisiaj nazywamy powstańcami śląskimi, działała na rzecz wcielenia Górnego Śląska do Polski. 

Cztery śląskie dziewczyny i kot. Oryginalne zdjęcie z maja 1921 roku

Był to bardzo nerwowy i niepewny czas, kiedy oprócz sporów dochodziło też do walki zbrojnej. Wówczas mieszkający na Górnym Śląsku Niemcy przeważnie byli przeciwko powstańcom śląskim.

Taki też był pewien bogaty Niemiec, którego moja babcia nazywała – Franc. Miał Franc duży dom i nawet kilka dochodzących służących. Od czasu do czasu Franc wspomagał niemieckie akcje przeciwko powstańcom śląskim. Przesyłał im pieniądze, jakieś sprzęty czy jedzenie. I właśnie we wspomnianym maju Franc postanowił znów wspomóc niemieckie oddziały, ale po cichu, bo bał się ewentualnego odwetu ze strony polskiej.

Zawołał więc pracujące u niego cztery śląskie dziewczyny i zlecił im zadanie: „Weźniecie moigo nojdrogszego kōnia i go sprzedocie na torgu, a pijōndze zaniesiecie niymieckim wojokōm!”. Dziewczynom się to nie podobało, bo sympatyzowały ze stroną polską, ale robotę musiały wykonać. Jednak idąc z tym koniem na targ, spotkały bezpańskiego kota. Wzięły go, bo miały plan. „Mōmy kōnia na sprzedej za piynć fynigōw, mōmy tōnigo kōnia!” – wołały dziewczyny na targu. Ludzie bardzo się tą ofertą zainteresowali, bo pięć fenigów kosztowało jedno piwo w karczmie. „Jo chca tego kōnia! Jo! Jo!” – przepychali się ludzie i nawoływali, ale dziewczyny na to: ”Sprzedōmy tego kōnia za piynć fynigōw, ale pod warunkiym, że do kupy ze kōniym kupicie tyż kota! A kot je wert tysiōnc marek!”. Kupcy trochę się zaskoczyli i marudzili, ale w końcu jeden się zdecydował i kupił konia z kotem w komplecie za okrągły jeden tysiąc marek i pięć fenigów. Wówczas dziewczyny – jak im Franc nakazał – kwotę ze sprzedaży konia, czyli pięć fenigów, zaniosły Niemcom. Natomiast okrągły tysiąc marek za kota – przekazały powstańcom śląskim. I co było dalej?

Odtąd po prostu powstańcy śląscy zaczęli wygrywać, czemu przysłużyły się owe cztery dziewczyny i sprytnie przehandlowany kot. „A niy sōm to żodne bery i bojki, ale nojprawdziwszo prowda! – tak przynajmniej twierdziła moja babcia.

Publicysta
Marek Szołtysek

Zobacz także

Marek Szołtysek: Pōnbōczek rozumi ślōnsko godka
Marek Szołtysek: Pōnbōczek rozumi ślōnsko godka

Marek Szołtysek: Pōnbōczek rozumi ślōnsko godka

Marek Szołtysek: Bazyliszek z bazyliki
Marek Szołtysek: Bazyliszek z bazyliki

Marek Szołtysek: Bazyliszek z bazyliki

Marek Szołtysek: Antoniczkowy jubileusz
Marek Szołtysek: Antoniczkowy jubileusz

Marek Szołtysek: Antoniczkowy jubileusz