Weronika z boguszowickiego osiedla dobrych ludzi

07.03.2026 Boguszowice Osiedle

A może to jednak kwestia nazwiska? Przecież tak krucha osoba, zmagająca się z tyloma chorobami nie może być aż tak pogodna, uśmiechnięta i chętna do pomocy innym. – Właśnie to, że mogę komuś pomóc, daje mi chęci do życia – mówi Weronika Święty, której mieszkańcy Boguszowic Osiedla przyznali niedawno tytuł Osobowości Roku 2025. 

Weronika z mamą. Zdj. (S)

Wereczko, nie poddajemy się!

Wolontariuszką została parę lat temu. Zaczęło się w pandemii od darmowych obiadów roznoszonych boguszowickim seniorom, którym pomagała później w codziennym życiu – w zakupach i porządkach. Miała dla nich serce i czas. Najbardziej polubiła panią Urszulę, którą opiekowała się niemal codziennie przez 3 lata – mimo bólu przygotowywała posiłki, zmieniała pampersy i pomagała realizować małe i większe marzenia. – Była dla mnie jak babcia. Uczyła mnie pozytywnego nastawienia, mówiła: „Wereczko, nie poddajemy się!” – wspomina Weronika, która odwiedzała panią Urszulę, nawet gdy ta mieszkała już w DPS-ie na Żużlowej.

– Nie ma jej już z nami i bardzo za nią tęsknię, za jej prośbami o pomalowanie paznokci w przykurczonych palcach, za jej pytaniami, czy aby nie wygląda jak suszona śliwka oraz za radami w stylu: „jak ci jest smutno Wereczko, to sobie zaśpiewaj” – mówi Rybniczanka.

Więc śpiewa, pisze wiersze, czyta książki i choć zdrowie nie pozwala jej już opiekować się seniorami, to wciąż nie przejdzie obojętnie obok mieszkańca z atakiem padaczki, chorej, która z trudem wspina się po schodach czy pacjentki leżącej obok niej na szpitalnym łóżku. 30-letnia dziś Weronika zachorowała, gdy miała 15 lat. Na początku myślała, że wyzdrowieje, rok później przeszła pierwszą operację.

Optymizm bez recepty

Od dziecka wszędzie było jej pełno: zuchy, harcerze, oaza, konkursy recytatorskie, ulubione Gimnazjum 5 i występy w młodzieżowym teatrze. Wciąż wspomina spektakl „Tego Betlejem nie ma na mapach”, największy, w jakim zagrała. Zawsze chciała być aktorką, ale marzenia pokrzyżowały choroby – do powikłań jelitowych doszły problemy z sercem, kośćmi i stawami… Straciła przyjaciół i chłopaka, ale się nie poddała – skończyła szkołę fotograficzną, zaczęła nawet pracę, jednak jej stan stale się pogarszał – dziś żyje z rozrusznikiem, porusza się o kulach i pewnie mogłaby być pacjentką leżącą, ale nie ona! Żeby zachować sprawność, codziennie wychodzi na spacery, bez względu na pogodę i ból.

– Jestem chora połowę mojego życia, ale myślę czasem, że może to dzięki tej chorobie jestem taka, jaka jestem, że nauczyłam się być silna, że ważny stał się dla mnie drugi człowiek, że cieszą mnie proste rzeczy i nie skupiam się na tym, czego nie mam i mieć nie będę. I choć tyle rzeczy w moim ciele szwankuje, to głowę i… język mam jeszcze zdrowe – mówi z uśmiechem Weronika Święty, która nie ukrywa, że lubi sobie pogadać, szczególnie z mieszkańcami osiedla, bo uważa, że ludzie potrzebują rozmowy.

Kiedyś usłyszała, że ma starą duszę i przyznaje, że coś w tym jest. Kiedyś usłyszała też, że Boguszowice Osiedle nie są dobrym miejscem do życia i z tym nie może się zgodzić.

– Lubię nasze osiedle. Mieszka tu wielu dobrych ludzi, na których mogę liczyć – mówi.

Osiedle dobrych ludzi

Konkurs na człowieka osiedla wymyślił Stanisław Grabowski, założyciel facebookowej grupy Nasze Osiedle, po to, by udowodnić, że mieszkają tu sympatyczni i zaangażowani ludzie, którzy częściej wybierają działanie niż narzekanie. – Kiedy dzień po ogłoszeniu wyników wyszłam na spacer, wciąż ktoś mi gratulował. Serce rosło! – mówi Werka, która nie zamieniłaby Boguszowic Osiedla na żadne inne miejsce. – Czuję się tu lubiana. Chybabym nie przetrwała, gdyby nie moja mama oraz dobrzy ludzie wokół, którym jestem wdzięczna – kwituje.

O osiedlu dobrych ludzi mówi też radny tej dzielnicy Grzegorz Głupczyk, który chce zerwać z łatką, jaka przylgnęła do tego miejsca.

– Dlatego chcemy się chwalić takimi osobami, jak pani Weronika, które są skarbem tego osiedla. Niesienie pomocy innym ma dla niej wartość terapeutyczną, ale jest ogromną wartością dla całej naszej społeczności. Ale takich aniołów i osób, które nie widzą problemów, a rozwiązania, jest wśród nas więcej, bo wiele zmieniło się od czasów, gdy 20-30 lat temu tej dzielnicy przypięto łatkę trudnej. Niestety, gdy w mieście wydarzy się coś złego, wciąż można usłyszeć, że to pewnie „na Pekinie”. A przecież to jest naprawdę fajne miejsce do życia, dlatego nie mówię o nim Pekin, ale osiedle dobrych ludzi. Bo tak właśnie jest! Ja takich znam i codziennie spotykam – mówi radny Grzegorz Głupczyk.

A my poznaliśmy dziś jedną z takich osób, Weronikę Święty.

List z gratulacjami od prezydenta miasta wręczył Weronice radny Grzegorz Głupczyk. Zdj. (S)

Dziennikarz
Sabina Horzela-Piskula